Kolejna seria spotkań za nami! Kto może kroczyć dalej z dumnie wypiętą piersią, a kto chce zakopać głowę w piach? Oto trójka bohaterów i trójka przegrywów 27. kolejki Premier League.
BOHATEROWIE
NICO O’REILLY
Wychowanek Obywateli w spotkaniu z Newcastle United powrócił do roli lewego ofensywnego pomocnika, tak jak przez lata występował w drużynach młodzieżowych. Okazało się to strzałem w dziesiątkę ze strony Pepa Guardioli. O’Reilly dał dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie, które zadecydowały o komplecie punktów dla gospodarzy.
W 13. minucie wyprowadził kontratak wraz z Omarem Marmoushem, świetnie wychodząc na wolną pozycję wbiegnięciem pomiędzy obrońcami Srok. W ten sposób miał sporo czasu, by złożyć się uderzenia z dystansu z lewej nogi i otworzyć wynik sobotniego meczu. Niecały kwadrans później 20-latek ponownie wyprowadził Man City na prowadzenie. Wyszedł w tempo do dośrodkowania Erlinga Haalnda, a następnie kontrującym strzałem z główki wpakował piłkę do bramki Nicka Pope’a, który tylko odprowadził ją wzrokiem.
Nico O'Reilly vs Newcastle:
2 Goals
31 Touches
13 Accurate Passes
72% Pass Accuracy
3 Recoveries
3 Touches In Opposition Box
2 Shots On Target
2 Passes Into Final Third
1 Tackle
1 Clearance
1 Accurate Cross
1 Aerial Duel Won
1 Ground Duel Won pic.twitter.com/V2LG4dawUZ— City Xtra (@City_Xtra) February 21, 2026
Nico O’Reilly miał szansę nawet skompletować hat-tricka, ale na wślizgu nie dobił celnie piłki z bliskiej odległości. Niemniej, był to znakomity występ. W pierwszej połowie miał ogrom zadań w ofensywie, a po przerwie wykonał sporo ciężkiej pracy w drugiej linii, by zabezpieczyć prowadzenie.
EBERECHI EZE
Eze peasy lemon squeezy. Dla pomocnika Arsenalu nie ma łatwiejszego meczu w sezonie od North London Derby. Ledwie dwa mecze i Anglik jest już na trzecim miejscu klasyfikacji najlepszych strzelców Arsenalu w Derbach Północnego Londynu. W tej kwestii jest na tej samej półce z takimi tuzami jak Thierry Henry i Robin Van Persie.
Eberechi Eze has played in two north London derbies…
And there are only two Arsenal players who have scored more goals in the fixture's history! pic.twitter.com/AC119IVg2Y
— Premier League (@premierleague) February 22, 2026
Eberechi Eze przez większość meczu był pozostawiony sam sobie – obrońcy rywala nie kwapili się z pilnowaniem go. W co drugiej akcji Kanonierzy mogli szukać podaniem pomocnika. Często jednak nie dostrzegali go. Poza strzelaniem sporo też kreował. Bukayo Saka powinien postawić mu jakiś dobry obiad za to, że pozbawił rodaka dwóch asyst. Druga bramka to poprawienie niewykorzystanej sytuacji skrzydłowego Arsenalu.
VIKTOR GYÖKERES
Niedzielny mecz przeciwko Tottenhamowi był jednym z najlepszych występów szwedzkiego napastnika w koszulce Arsenalu. Przez ponad 90 minut aż 4 razy oddawał strzały na bramkę strzeżoną przez Guglielmo Vicario, a ostatecznie Włocha pokonał 2 razy. Za pierwszym razem napastnik huknął zza pola karnego po tym, jak nie został przypilnowany przez obrońców gospodarzy. Był to gol, który napędził grę gości i doprowadził do pogromu Kogutów.
𝐕𝐈𝐊𝐓𝐎𝐑 𝐆𝐘𝐎̈𝐊𝐄𝐑𝐄𝐄𝐄𝐄𝐄𝐄𝐒! 💥 Piękny gol Szweda! 👌 Arsenal prowadzi w Derbach Północnego Londynu!
📺 Transmisja: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/EYXYdqSZ8w
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 22, 2026
Drugie trafienie Gyökeresa było czystym dobiciem piłkarzy Tottenhamu. Po podaniu piłki przez Martina Ødegaarda, Szwed pewnie poradził sobie z Archie Grayem i ustanowił wynik spotkania na 4:1. Za ten występ napastnik otrzymał statuetkę MVP meczu i to w pełni zasłużenie – zawodnik Arsenalu siał istne spustoszenie w linii obrony Tottenhamu. Derby północnego Londynu pokazały, dlaczego Kanonierzy zdecydowali się rozbić bank dla Gyökeresa.
𝐍𝐎𝐊𝐀𝐔𝐓! 🥊 Ma też swój dublet Viktor Gyökeres!
Północny Londyn jest czerwony! 🔴 pic.twitter.com/bFHT5k7N11
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 22, 2026
PRZEGRYWY
NATHAN COLLINS
Gdy wpuszczasz z ławki zawodnika ofensywnego, to najczęściej oczekujesz od niego, że nie będzie się bał ryzykować i podejmować nieoczywiste wybory. Jeśli jednak wprowadzasz obrońcę, to raczej liczysz, że obejdzie się bez kombinacji, bo każde wydziwianie w defensywie to potencjalna katastrofa. No i teraz zgadnijcie, w którą stronę na zaledwie minutę po wejściu z ławki w spotkaniu z Brighton poszedł Nathan Collins…
Irlandczyk został wpuszczony w 45. minucie za kontuzjowanego Aarona Hickeya i już w pierwszej akcji postanowił wybić piłkę posłaną w pole karne piętką. Wyszło fatalnie – ta spadła pod nogi Danny’ego Welbecka, a doświadczony Anglik spokojnie wpakował ją do siatki, dając Mewom dwie bramki przewagi i zamykając mecz. Mówiąc delikatnie: nie było to najlepsze wejście w mecz.
The type of decisions that Nathan Collins
needs to eradicate from his game.pic.twitter.com/XnTR0p8KBP— Kieran (@TheIrishKieran) February 22, 2026
WESLEY FOFANA
Potknięcie ze słabiutkim Burnley, gdy walczysz o europejskie puchary to wpadka ogromnych rozmiarów. I choć nie był to najlepszy występ Chelsea nawet przy grze 11 na 11, to w wyrównaniu beniaminkowi mocno pomogło nieodpowiedzialne zachowanie Wesleya Fofany.
Francuz miał na koncie żółtą kartkę, ale pomimo tego w 72. w nieodpowiedzialny sposób zaatakował rywala w sytuacji, gdy wcale nie musiał ryzykować. Wejście wślizgiem w kostkę poskutkowało drugim „żółtkiem” i w efekcie osłabieniem zespołu. A ten, w doliczonym czasie gry, w dziesiątkę stracił utrzymywane od czwartej minuty prowadzenie. Fofana zupełnie niepotrzebnie podpiął rywali do prądu i skończyło się to frustrującym remisem.
“he got the ball first”
Fofana also got the ball first???pic.twitter.com/XRJ0f0pzhO https://t.co/dc9sOjAztX
— 🐾 (@elsdawg) February 21, 2026
Niezależnie jednak od frustracji – jednoznacznie potępiamy rasistowskie wiadomości, które otrzymał defensor The Blues. Na takie zachowania nie ma miejsca w futbolu.
LADISLAV KREJČÍ
Wolves przyjechali na Selhurst Park bez skrupułów i przez godzinę gry prezentowali się naprawdę nieźle. Jednak jak to w drużynach z dołu tabeli często bywa, tak było tylko do czasu. Reprezentant Czech w odstępie 196 sekund otrzymał dwie żółte kartki i wyleciał z boiska, osłabiając swój zespół. Wolverhampton przez ostatnie pół godziny musiał grać w dziesiątkę, tracąc finalnie bramkę w 90. minucie.
Najpierw w 57. minucie okolicach środka boiska powalił Ismaïlę Sarra, za co otrzymał pierwszy żółty kartonik. Chwilę później w bezsensowny sposób wykopał piłkę wzdłuż linii bocznej, która wcześniej wyszła już poza pole gry, opóźniając możliwość wznowienia. W konsekwencji sędzia pokazał mu drugą żółtą kartkę i skierował go do szatni. Trudno rozszyfrować, czy zszokowany wyraz twarzy zawodnika był wynikiem świadomości własnej głupoty, czy jednak szczerej reakcji człowieka nieświadomego, że piłka wyszła na aut.
Four minutes of madness 😳
Wolves' Ladislav Krejci was shown a second yellow for kicking the ball away 🟥 pic.twitter.com/uldxKI754u
— Match of the Day (@BBCMOTD) February 22, 2026
Często zdarza się, że takiego odkopnięcia piłki nawet nikt nie zauważy albo sędzia przymknie na to oko. Krejčí jednak miał pecha, a litera prawa mówi jasno, jakie mogą czekać go konsekwencje. „Musi się z tego wyciągnąć wnioski. Oczywiście, że w tym momencie jest sfrustrowany, ale tak nie można robić. Dostał żółtą kartkę zaledwie kilka minut wcześniej, więc wiedział, co go może spotkać. Był dla nas świetny, ale jego zachowanie srogo nas kosztowało” – skomentował po meczu Edwards.

