W ciągu poprzednich dwóch okienek szeregi Manchesteru United opuścili Alejandro Garnacho, Antony (definitywnie) i Rasmus Hojlund. Teraz, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na rozstanie Czerwonych Diabłów z kolejnym napastnikiem. Mowa o zawodniku, który kosztował ich ponad 40 milionów euro.

Joshua Zirkzee, bo o nim mowa, absolutnie nie wywiązał się z postawionych przed nim oczekiwań. Już od pojawienia się pierwszych plotek, transfer Holendra z Bolonii był mocno podgrzewany przez dziennikarzy i środowisko kibicowskie Manchesteru United. Cała ta sytuacja nie wzięła się oczywiście znikąd, a była rezultatem tego, iż sam zainteresowany szybko osiągnął status gwiazdy Serie A. W trakcie półtora roku zagrał dla Rossoblu 58 razy. Dla swojej drużyny zdobył 14 goli i zaliczył dziewięć asyst.

Po przenosinach do Premier League, liga szybko go zweryfikowała. W Anglii Zirkzee sobie nie radzi. Dobry start (czytaj – gol w debiucie) nie przełożył się na późniejsze poczynania Holendra w koszulce United. W sumie, w trakcie 67 meczów trafił do siatki dziewięć razy. Również kibice nie pozostawiają na 24-latku suchej nitki.

Aktualnie, więcej niż o jego boiskowych wyczynach, mówi się o potencjalnym odejściu spowodowanym rażącą nieskutecznością. Dziennikarz Ben Jacobs wskazał dwa potencjalne kierunki dla 24-latka. Według niego, Joshua Zirkzee znalazł się na radarze Galatasaray oraz klubów Serie A, w szczególności AS Romy. Sam zawodnik jest otwarty na przenosiny. Odkąd z klubu odszedł Ruben Amorim, Zirkzee większość czasu spędza na ławce rezerwowych lub poza składem. Od Michaela Carricka otrzymał zaledwie 13 minut w dwóch meczach.

Zirkzee zaczynał karierę w Bayernie Monachium. Zaliczył wypożyczenie do Parmy, a później definitywny transfer do Bolonii.