W sobotę, poza meczami FA Cup, rozegrano też pięć spotkań w Championship. W jednym z nich zabłysnął gracz z przeszłością w Ekstraklasie. 

Będące w środku tabeli Queens Park Rangers podejmowało będące tuż nad strefą spadkową Blackburn Rovers. To właśnie ten klub latem poprzedniego roku za ponad 2 miliony euro kupił z Legii Warszawa Ryoyę Morishitę. Japończyk dla stołecznego klubu wystąpił 78 razy, notując przy tym 15 goli i tyle samo asyst. Do tego spotkania, na zapleczu Premier League trafił raz, notując też trzy asysty. Na Loftus Road okazał się absolutnym liderem drużyny, wydatnie pomagając w odniesieniu sukcesu. Najpierw wygrał pojedynek na prawej stronie boiska, po czym popisał się wyśmienitym podaniem, które przeszyło linię defensywną gospodarzy i zakończyło się asystą przy golu Mathiasa Jorgensena.

Jednak w drugiej połowie mecz wciąż był nierozstrzygnięty, a prowadzenie 2:1 niczego Rovers nie gwarantowało. Na to wszystko nie pozostał obojętny Morishita, który niczym rasowy napastnik wykorzystał wrzutkę kolegi i piękną główką pokonał bramkarza rywali. Obrońcy jakby na moment zapomnieli o niskim graczu z Kraju Kwitnącej Wiśni, za co ten bezlitośnie ich skarcił.

Do końca spotkania gole już nie padły, więc Blackburn mogło cieszyć się z szóstego wyjazdowego zwycięstwa w bieżącej kampanii. Ich sytuacja nadal jest ciężka, bo mają ledwie trzy punkty przewagi nad Leicester City, które jest ostatnią drużyną pod kreską. Do utrzymania droga jeszcze daleka, lecz z takim Morishitą powinno to być znacznie łatwiejsze.