Dominik Szoboszlai w trwającej kampanii jest niewątpliwie jednym z najważniejszych ogniw drużyny Arne Slota. Węgier zyskuje duże uznanie wśród kibiców nie tylko ze względu na wysoki, stabilny poziom sportowy, ale także na dyspozycyjność, dzięki której holenderski szkoleniowiec może regularnie opierać na nim swoją wyjściową jedenastkę. Co za tym idzie, The Reds chcieliby zabezpieczyć jego przyszłość, jednak wraz ze świetnymi występami 25-latka rosną również jego oczekiwania dotyczące statusu w klubie.

Jak podała kilka dni temu węgierska gazeta Blikk, Szoboszlai chce stać się jednym z najlepiej opłacanych graczy Liverpoolu. Mowa tu o kwocie rzędu 300 tysięcy funtów tygodniowo, która uplasowałaby pomocnika na trzecim miejscu w hierarchii wynagrodzeń całego zespołu, tuż za Mohamedem Salahem i Virgilem van Dijkiem. Były zawodnik RB Lipsk mógłby liczyć na dwukrotną podwyżkę względem obecnej pensji.

Władze obecnego mistrza Anglii postrzegają Szoboszlaia nie tylko jako lidera obecnej drużyny, ale także jako poważnego kandydata do przejęcia opaski kapitańskiej po odejściu van Dijka. Dyrektorzy słyną z rygorystycznej struktury płac, ale z drugiej strony utrata jednego z ulubieńców kibiców byłaby sporym ciosem wizerunkowym. Już teraz mówi się o zainteresowaniu m.in. Realu Madryt, który znany jest z tego, że rozpoczyna działania pod przyszłe transfery na długo przed wygaśnięciem kontraktu zawodnika.

Na razie nie ma postępów w rozmowach. To nie jest bezpośrednio w moich rękach. To nie działa w ten sposób. Jeśli pojawi się odpowiednia oferta, zobaczymy, co będzie dalej. Mam nadzieję, że na sam koniec obie strony będą szczęśliwe. Oczywiście chcę tu zostać. Lubię to miasto, lubię ten klub, lubię grać z tymi chłopakami, kocham Anfield i kocham naszych kibiców. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość” – stwierdził zawodnik po wygranym spotkaniu z Newcastle, zapytany o negocjacje kontraktowe.