Wydawałoby się, że odmienni wrogowie – a jednak podobna myśl. Nie można oprzeć się wrażeniu, że sprowadzenie Gianluigiego Donnarummy na Etihad i Senne Lammensa na Old Trafford jasno pokazuje, na co stawiają oba zespoły. Przede wszystkim bronienie. Cudowne, koronkowe rozgrywanie schodzi na dalszy plan. Przybycia tych dwóch panów były zgoła inne. Pytanie, czy w obu drużynach funkcjonuje to tak, jak zarząd by chciał.
Król Anglii, błazen Europy
Sezon 2024/2025 dobitnie pokazał, jak duży problem stanowi defensywa dla Czerwonych Diabłów. 54 stracone bramki w samej Premier League. Jednym z głównych winowajców był obecnie wypożyczony do Turcji (Trabzonspor) Andre Onana. Masa błędów, które ciężko racjonalnie wytłumaczyć.
Warto wspomnieć o ciekawej anomalii występującej w ostatnim sezonie, kiedy United grało w europejskiej elicie. Wg. Opta Analyst w Champions League, Kameruńczyk popełnił cztery błędy, które prowadziły bezpośrednio do straty bramki. Na podstawie jakości strzałów, które na niego oddano (xGOT – Expected Goals on Target), statystyczny bramkarz puściłby o 4 bramki mniej niż Onana na międzynarodowej arenie. Tutaj na przekór przychodzi ta sama statystyka, tylko, że z krajowego podwórka. W Premier League do lutego 2024 goalkeeper wykazał się trzecim wynikiem w lidze mając na koncie zapobieżenie 4,8 gola. Przed nim byli tylko Alphonse Areola z West Hamu (+5,7) i Alisson z Liverpoolu (+5,2). Ciężko uwierzyć, że w trakcie jednego sezonu Andre miał aż tak wielkie wahania formy. Kolejnymi liczbami stojącymi w tamtym momencie za Kameruńczykiem była statystyka skuteczności zatrzymanych strzałów. Onana mógł się pochwalić obronami na poziomie 72,4%, gdzie były bramkarz Manchesteru, David De Gea w swoim ostatnim sezonie miał „zaledwie” 69,9%. Nikt nie zawaha się powiedzieć, że wtedy rokowania na dalsze występy w koszulce Red Devils były pozytywne.
Po pierwszej – umówmy się, nie najgorszej kampanii przyszedł czas na ostatni sezon Kameruńczyka przy Old Trafford. Zawirowania w klubie na każdej płaszczyźnie. Rozstanie się z Danem Ashworthem po zaledwie 5 miesiącach na stanowisku dyrektora sportowego. Pożegnanie się z Erikiem ten Hagiem i przyjście Rubena Amorima. Na wczesnym etapie było już wiadomo, że ten sezon będzie spisany na straty. Bezlitośnie do kompromitacji Czerwonych Diabłów przyczynił się właśnie Onana. Zaledwie 9 czystych kont na 34 spotkania w Premier League i marna skuteczność parad na poziomie 67,7%. Do tego dochodziło to co miało być atutem bramkarza, czyli gra nogami. Po to holenderski szkoleniowiec ściągał swojego byłego podopiecznego. To miało zmienić styl gry United i wzbogacić o dodatkowego rozgrywającego. Skończyło się jednak zgoła inaczej. Bezmyślne podania do obrońców, próby nieprzewidywalnych zagrań w środek boiska. Śmiało można przytoczyć słowa byłego piłkarza Diabłów – Nemanji Maticia w stosunku do Kameruńczyka, przed ćwierćfinałem Ligi Europy. Ostatecznie United zakończyło rozgrywki na 15 miejscu i przegranym finale Ligi Europy z Tottenhamem.
Zaskakujący transfer Senne Lammensa
Naturalnym krokiem po kompromitującym sezonie było pożegnanie się z Onaną. Do rotacji w składzie był dostępny jeszcze Turek Altay Bayindir, który miał swój wielki moment. Został bohaterem w pucharowym starciu na Emirates z Arsenalem. Obroniony rzut karny Martina Odegaarda w regulaminowym czasie gry, oraz Kaia Havertza w serii jedenastek. Był to jednak jedynie przebłysk. W Premier League jego statystyki były fatalne. Od poprzedniego sezonu wystąpił w 10 meczach, w których wpuścił aż 21 bramek. Średnia 2,1 gola na mecz. Katastrofa. Potrzebna była nowa „jedynka” na tu i teraz. W mediach wrzało od potencjalnych wzmocnień bramki Old Trafford. Zdecydowanym faworytem wydawał się Emiliano Martinez z Aston Villi. Transfer jednak nie został sfinalizowany, mimo chęci United, jak i samego zainteresowanego. Kibice przestawali już mieć nadzieje na nowego bramkarza. Deadline day letniego okienka transferowego. Fabrizio Romano wypowiada słynne „Here we go” i mamy potwierdzenie – Senne Lammens nowym bramkarzem Manchesteru United.
Przybył z Royal Antwerp FC. Belgijska ekstraklasa była dla niego za mała. W poprzedniej kampanii bronił ze świetną skutecznością 77,1%, co przełożyło się na 5 miejsce w końcowej tabeli. Dla niedzielnego fana była to jednak całkowicie anonimowa postać. 23-letni Belg dostał szansę debiutu w domowym, wygranym spotkaniu z Sunderlandem (2:0).
🧤 𝘾𝙇𝙀𝘼𝙉 𝙎𝙃𝙀𝙀𝙏 for Senne Lammens on his Man United debut 🚫 pic.twitter.com/uq7W8XqarG
— 433 (@433) October 4, 2025
Było to pierwsze czyste konto United w oficjalnym meczu od 25 maja, kiedy pokonali Aston Villę (również 2:0). Po nim mogliśmy wyciągnąć pierwsze wnioski. Zupełnie inny typ goalkeepera niż Kameruńczyk. Senne nie bawił się w rozgrywanie piłki. Gdy ktoś go pressował, po prostu wybijał futbolówkę jak najdalej od bramki, na Šeško. W bramce popisał się kilkoma pewnymi interwencjami. Kibice z Old Trafford w końcu mogli przestać bać się każdego pojedynczego wypadu w pole karne drużyny, jak było to Onany czy Bayindira.
Pożegnanie z Edersonem
Ostatnia kampania pokazała, że Brazylijczyk stracił pewną pozycję w oczach Pepa Guardioli, jak i w bramce City. Potrzebne było odmłodzenie składu bramkarzy. Licznik Edersona zatrzymał się na 372 występach, z których 168 razy schodził niepokonany przez rywali. Przez lata cieszył swoją grą wszystkich fanów Obywateli. Największy atut Brazylijczyka? Fantastyczna gra nogami. W pewnym momencie jednak coś pękło. Artykuł na oficjalnej stronie Premier League z kwietnia 2025. Autorzy rozpływali się, że Ederson ma 4 asysty i 86% celnych podań. Jednak o jego interwencjach milczeli. Dlaczego? Bo nie było o czym pisać. Bramkarz City bronił wtedy ze skutecznością 66,8% – poniżej ligowej średniej. The Citizens miało w bramce świetnego rozgrywającego, który jednak przestał wywiązywać się ze swojej podstawowej roli, czyli bronienia. Do tego popełnił 2 błędy, które prowadziły bezpośrednio do utraty gola. W lidze oczywiście byli gorsi (Verbruggen z Brighton czy Muric z Ipswich, którzy mieli po 5 takich wpadek), ale dla mistrza Anglii to wciąż zbyt wiele. W piłce nożnej jak w życiu, wszystko co piękne szybko się kończy. Nadszedł czas na zmiany.
Ederson will leave Manchester city a legend 🩵
372 appearances, 18 trophies won.
🏆 6x Premier League
🏆 2x FA Cup
🏆 3x EFL Cup
🏆 3x Community Shield
🏆 Champions League
🏆 CWC
🏆 UEFA Super CupIndividual Awards:
🏅 3x Golden Glove Winner
🏅 2x PFA TOTY
🏅'21 UCL SOTS
🏅… pic.twitter.com/wZ4fNxVMmH— ⚡️🇧🇼 (@Priceless_MCI) September 1, 2025
Wiadomo było, że drużyna z Etihad będzie chciała ściągnąć wielkie nazwisko do Manchesteru. W mediach przewijał się przede wszystkim jeden bramkarz – Gianluigi Donnarumma. Tak się stało. Włoch przywędrował do Anglii. Od początku stawiał kawę na ławę, otwarcie mówiąc, że chce zapisać się w historii, wygrać Ligę Mistrzów i wiele innych trofeów.
Wejście do drużyny – można śmiało powiedzieć, że fenomenalne. Wygrane derby z Czerwonymi Diabłami, czyste konto i kilka świetnych interwencji. Bryan Mbeumo do tej pory nie wie, jakim cudem jego wolej nie zatrzepotał w siatce. Bramki United strzegł wtedy jeszcze Bayindir. Fani Obywateli nie ukrywali zadowolenia z przybycia Włocha. Od pierwszego spotkania trzymał poziom, a jego gra na linii zachwycała. Warto wspomnieć o ogromnym atucie Włocha, jakim jest bronienie jedenastek. W całej swojej karierze obronił 16 rzutów karnych na 60 prób. Wynik na poziomie 26,67%, co jest fantastyczną skutecznością. Jednak Brazylijczyk miał coś, czego Gianluigiemu bardzo brakuje. Umiejętność rozgrywania i operowania z futbolówką przy nodze. Tym przede wszystkim różnią się ci bramkarze. Donnarummie w PSG przydarzały się z tym problemy. Świetnym przykładem tego jest pamiętne spotkanie między Realem, a drużyną z Paryża w Champions League. Od błędu Włocha wykorzystanego przez Karima Benzemę rozpoczęła się remontada, która do tej pory jest wspominana przez fanów na całym świecie.
Nowe nabytki zdają egzamin?
Czerwona część Manchesteru bardzo dobrze przyjęła Senne Lammensa. Z meczu na mecz było widać coraz większą pewność siebie u młodego bramkarza. Oczywiście nie wszystkie występy były bezbłędne. Spotkania z Brighton (4:2 dla United) oraz z Bournemouth (4:4) pokazują, że do perfekcji jeszcze daleko. Przy co najmniej trzech bramkach w tych meczach Belg mógł zachować się zdecydowanie lepiej. 4 czyste konta w 20 spotkaniach również wskazują na to, że to jeszcze nie jest sufit goalkeepera.
Ciekawym zjawiskiem jest również podobieństwo traconych bramek w grudniowych i styczniowych spotkaniach. Zejście do środka i zawinięcie rogala po długim słupku. W spotkaniach z Evertonem, Aston Villą czy Fulham widzieliśmy gole odbite jak od kalki. Jest to zdecydowanie element, na którym sztab szkoleniowy musi się skupić. Przykład wygranego, rewanżowego meczu z Tottenhamem również pokazuje, że gra nogami to nie jest jego motor napędowy. W prostych podaniach nie popełnia błędów. Jednak próba wyjścia do długiej piłki zagranej przez defensywę Spurs skończyła się niepewnym wybiciem i futbolówka trafiła wprost pod nogi pomocnika rywali w okolicach koła środkowego. Na ratunek przychodzą jednak statystyki. Od kiedy 23-latek wskoczył do bramki, Manchester przegrał zaledwie trzy spotkania. Efekt? 4. miejsce w tabeli Premier League i jasna perspektywa na realną walkę o Ligę Mistrzów w przyszłym sezonie.
Po drugiej stronie barykady, w niebieskiej części, ambicje są jednak zdecydowanie większe. Chcą wrócić na tron Anglii – najlepiej w tym sezonie. Włoch sam w sobie nie popełnia prostych błędów i można powiedzieć, że jest pewnym punktem „The Citizens”. W obecnym sezonie zaliczył już 9 czystych kont (5 więcej od Lammensa, przy dwóch rozegranych meczach przewagi) w 22 spotkaniach Premier League, co jest przyzwoitym wynikiem. Spotkanie z Liverpoolem i fantastyczna interwencja z końcówki meczu i bezpośredni wpływ na wyjazdową wygraną. To pokazuje jak ogromnym wsparciem będzie Włoch dla swojej defensywy.
This unbelievable Gianluigi Donnarumma save should not be forgotten in the context of that game and the title race 😲⛔ pic.twitter.com/FKYVZADgn1
— ESPN UK (@ESPNUK) February 8, 2026
Nie można oprzeć się wrażeniu, że jednak nie wszystko wróciło na dobre tory. Po poprzednim sezonie, w którym – nazwijmy to wprost – nie popisali się, w tym widać znaczną poprawę. Letnie wzmocnienia na czele z Ryanem Cherkim i ww. Donnarummą podniosły jakość. Czegoś jednak cały czas brakuje. Brak zdecydowanych zwycięstw, do czego przyzwyczaili swoich fanów od początku kadencji Guardioli. Być może rewolucja składowa, którą przechodzi City, potrzebuje jeszcze czasu.
Drugie miejsce w tabeli nie do końca satysfakcjonuje kibiców. Aston Villa depcze po piętach, a liderujący Arsenal mimo zadyszki nie zamierza ściągać nogi z gazu. Popularne powiedzenie w piłkarskiej szatni „rywale nigdy nie śpią” idealnie pokazuje, że to będzie ciężka przeprawa, która wcale nie jest skazana na porażkę.
Panowie mieli już okazje zmierzyć się ze sobą w bezpośrednim starciu. Styczniowe derby Manchesteru padły łupem United, w którym Lammens zachował czyste konto, w przeciwieństwie do Włocha po drugiej stronie boiska. Obie drużyny mają jeszcze przed sobą spotkania z zespołami z BIG SIX. Porównując poprzedni sezon, oba kluby poczyniły progres pod względem gry, jak i pozycji w tabeli. Lammens i Donnarumma poprawnie wywiązują się ze swoich obowiązków, co widać po wynikach. Obaj stali się pewnym punktem swoich drużyn. Warto dodać, że to dopiero debiutancki sezon sprowadzonych w lecie bramkarzy. Maszyny ruszyły i strach się bać gdzie się zatrzymają.
