To mógłbyć jeden z głośniejszych ruchów podczas Deadline Day. W ostatnim dniu okienka transferowego Dwight McNeil był o krok od zmiany klubu. Skrzydłowy Evertonu dopinał ostatnie szczegóły przenosin do Crystal Palace, lecz klub wycofał się z transakcji w ostatniej chwili, pozostawiając zawodnika z niczym. Atmosferę wokół tego transferu podgrzały emocjonalne wpisy partnerki piłkarza.
Sensacyjny ruch
Crystal Palace był jednym z bardziej aktywnych klubów podczas zimowego okienka transferowego. Wąska kadra, odejścia kluczowych zawodników oraz kryzys sportowy przyniosły niezadowolenie wśród fanów oraz frustrację menedżera. Presja na zarządzie Orłów była więc spora. Podczas minionego okienka klub z Londynu był gotowy wydać niemal 100 milionów funtów na wzmocnienia, które miały podnieść drużynę z kolan. Sukcesem udało się zakończyć takie ruchy jak pozyskanie Brennana Johnsona z Tottenhamu czy Jørgena Strand Larsena z ekipy Wolves. Ostatnim elementem ofensywnej układanki, którą miałby dysponować Oliver Glasner, był Dwight McNeil.
Ruch ten wzbudził spore poruszenie. Kwota transferu miała wynosić 20 milionów funtów, co jest ceną odpowiadającą rynkowej wartości tego zawodnika. McNeil jest przecież doświadczonym skrzydłowym, znanym z występów dla Burnley i Evertonu, choć wciąż ma tylko 26 lat. Ten sezon nie układał się po myśli Anglika, jednak zmiana zespołu i praca z wybitnym trenerem mogły być dla niego szansą na odbudowanie formy.
Geneza upadku transferu
Komplikacje w sprawie transferu zawodnika Evertonu rozpoczęły się w… Mediolanie! To właśnie tam dogrywano przenosiny Jean-Phillipe Matety do drużyny AC Milanu. Transfer sensacyjnie upadł z powodu problemów zdrowotnych Francuza. Sytuacja była klarowna: Mateta nie odejdzie z Crystal Palace, a dodatkowo przez wykryty uraz kolana opuści znaczną część sezonu. Wydawać by się mogło, że wpłynie to na decyzje dotyczące dalszych wzmocnień drużyny z Selhurst Park. Tymczasem kolejne źródła donosiły, że Crystal Palace nie wycofuje się z transferów Stranda Larsena i McNeila. Rzeczywistość okazała się brutalna tylko dla jednego z nich.
Transfer Matety miał zasilić klubową kasę 30 milionami funtów. Niepowodzenie tego ruchu spowodowało zmiany w podejściu do zakupu skrzydłowego. Według Davida Ornsteina, Crystal Palace zmieniło warunki umowy – wypożyczenie z opcją wykupu zamiast transferu. Trwała walka z czasem. Zarówno Everton, jak i sam zawodnik, dopełnili niezbędnych formalności w wymaganym czasie. Wszystko zostało jednak zaprzepaszczone przez nagłe wycofanie się drugiej strony.
Dramat zawodnika
O ile samo wycofanie się z umowy nie jest szczególnie rzadkim przypadkiem, to jednak styl w jakim zrobiło to Crystal Palace był, delikatnie mówiąc, nieelegancki. Przenosiny McNeila do Londynu upadły przez całkowitą bierność i ciszę ze strony działaczy z Selhurst Park. Zarówno fakt wycofania się z transakcji, jak i jego przyczyna, nie zostały zakomunikowane zawodnikowi. Ujawniła to partnerka piłkarza, Megan Sharpley, która opisała wydarzenia w emocjonalnych wpisach:
📱Megan Sharpley’s (Dwight McNeil’s girlfriend) latest Instagram story posts pic.twitter.com/eIIMzBqHfH
— 𝗧𝗵𝗲 𝗧𝗼𝗳𝗳𝗲𝗲 𝗕𝗹𝘂𝗲𝘀 (@EvertonNewsFeed) February 3, 2026
Dzięki tym wpisom ukazana została druga, ludzka strona tego, z czym wiąże się życie sportowca. Upadek transferu w ostatniej chwili przynosi ból i rozczarowanie. Decyzje podejmowane przez zawodników wpływają na życie ich rodzin. Jak czytamy we wpisach, para była gotowa przenieść swoje życie setki kilometrów dalej, po czym nagle została zostawiona na lodzie, bez słowa wyjaśnienia. Partnerka McNeila zwróciła tym samym uwagę na problem zdrowia psychicznego zawodników, którzy przez takie sytuacje są wpędzani w emocjonalny rollercoaster.
Piłkarze muszą być świadomi tego, jak działa futbolowy rynek. Sama autorka wpisu również zdaje sobie z tego sprawę, jednak stara się rozgraniczyć bezwzględność piłkarskiego biznesu od traktowania ludzi z szacunkiem. Finalnie to tego właśnie zabrakło. Historia zna wiele przypadków, gdy transfery upadały w ostatniej chwili, jednak sprawa McNeila pokazuje, jak ważne jest okazywanie szacunku piłkarzom i ich rodzinom, również poprzez uczciwą komunikację. Nawet gdy informacje jakie należy przekazać mogą być dla zawodnika trudne.
Przed Dwightem McNeilem z pewnością ciężki okres. Pomimo nieudanego transferu należy życzyć mu powrotu do formy oraz wsparcia ze strony kibiców. Wpis jego partnerki, oprócz ujawnienia osobistego dramatu, niesie również deklarację wsparcia dla zawodnika. Miejmy nadzieję, że ta historia zwróci uwagę na konieczność zachowania przez kluby etyki działań transferowych, chociażby w minimalnym stopniu.

