453 rozegrane spotkania, opaska kapitańska, a teraz to wszystko dobiega końca. Sroki tracą gracza, który jako ostatni z obecnego składu pamięta pobyt w Championship.

Choć w tym sezonie Jamaal Lascelles, bo o nim mowa, był na marginesie drużyny Eddiego Howe’a, zagrał bowiem tylko 25 minut we wszystkich rozgrywkach. Pomimo tego był ważną i poważaną postacią w szatni, czego dowodzi tytuł kapitana. Obrońca pojawił się na St. James’ Park w sierpniu 2014 roku, co daje 12 lat spędzonych w jednym klubie. Dość powiedzieć, że przeżył siedmiu trenerów, a przecież Newcastle nie zmienia szkoleniowców jak rękawiczki.

Anglik dzierżył opaskę od sezonu 2016/17 do początku kampanii 2024/25, gdy to miano przejął od niego Bruno Guimaraes. W pierwszych latach po powrocie do Premier League był nie do zastąpienia, stając się opoką defensywy na wiele sezonów. Jego rola powoli zaczynała się zmniejszać od 2021 roku, gdy arabski fundusz inwestycyjny przejął klub. W efekcie licznych wzmocnień, Lascelles w ostatnich trzech sezonach zagrał w lidze zaledwie 25 spotkań.

Ten stan rzeczy postanowiło wykorzystać Leicester City, który po zeszłorocznym spadku tkwi w środku tabeli Championship. Sytuacja na zapleczu angielskiej elity jest na tyle ciekawa, że mogą się włączyć do walki o awans, jak i pogrążyć w boju o utrzymanie. Do tej pory to właśnie obrona była piętą achillesową ekipy z King Power Stadium, gorzej pod tym względem wypadają tylko West Bromwich Albion i ostatnie w tabeli Sheffield Wednesday. 32-latek wraca po dziewięciu latach na drugi poziom rozgrywkowy by wspomóc Lisy w organizacji gry obronnej swoim ogromnym doświadczeniem oraz wypełnić lukę po odejściu Wouta Faesa. Kontrakt został podpisany do końca obecnego sezonu.