Michael Carrick już wkrótce (ponownie) zadebiutuje na ławce trenerskiej Manchesteru United. A jak zaczynać, to z przytupem. Najbliższą kolejkę Premier League zainauguruje właśnie derbowe spotkanie Czerwonych Diabłów z Manchesterem City. Niezależnie od tego, co wydarzy się w sobotnie popołudnie, długoterminowy cel dla angielskiego menedżera jest jasny – awans do przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów.

Poprzedni sezon w wykonaniu Czerwonych Diabłów nie mógł zakończyć się gorzej. 20-krotni mistrzowie Anglii co prawda zawodzili przez niemal cały rok, jednak na ostatniej prostej mieli szansę na awans do Ligi Mistrzów. To mogło wydarzyć się za sprawą potencjalnego triumfu w Lidze Europy. Czas pokazał, że w finale, który odbywał się wówczas na San Mames, lepszy od drużyny Rubena Amorima okazał się Tottenham.

Trwająca kampania z pewnością także nie należy do takich, o których marzyli kibice tego klubu. Obecnie Manchester United plasuje się na siódmej lokacie w ligowej tabeli ze stratą zaledwie trzech punktów do czwartej lokaty, gwarantującej grę w przyszłorocznej edycji Champions League. Jak informują dziennikarze The Athletic, po odpadnięciu z angielskich pucharów, to właśnie awans do Ligi Mistrzów ma być celem Michaela Carricka w trakcie jego blisko półrocznej przygody z klubem. Każdy inny wynik będzie wielkim rozczarowaniem nie tylko dla kibiców, ale przede wszystkim dla włodarzy, którzy po raz kolejny musieliby się liczyć ze sporym cięciem kosztów.

Najbliższy kalendarz dla ekipy z Teatru Marzeń do najłatwiejszych nie należy. Poza wspomnianym meczem z Manchesterem City, United w najbliższych tygodniach zmierzy się między innymi z Arsenalem, Fulham i Tottenhamem.