W piątkowy wieczór na Racecourse Ground doszło do pojedynku Wrexham z Nottingham Forest w Pucharze Anglii. Jednoznacznym faworytem spotkania była drużyna z Nottingham. Drużyna, której właścicielem jest Ryan Reynolds i Rob McElhenney wygrała z klubem z Premier League po rzutach karnych. Ekscytujący mecz po podstawowym czasie gry zakończył się remisem 3:3 i rzuty karne musiały wyłonić zwycięzcę. 

Mecz rozpoczął się, o dziwo, od dominacji drugoligowca. Wrexham przeprowadzało ataki lewym skrzydłem, które kończyły się nieskutecznie. Pierwsza kontrowersja w spotkaniu pojawiła się w 17. minucie, kiedy to anulowano gola Douglasa Luiza. Brazylijczyk przyjmował piłkę ramieniem, przy czym wykonał ruch, który mógł wskazywać na zagranie ręką. Na tym etapie rozgrywek nie ma VAR-u, przez co sędzia spotkania, Paul Tierney, nie mógł dokładnie ocenić tego zagrania.

Im dalej w mecz, tym drugoligowiec coraz bardziej zaskakiwał. Ataki Walijczyków zakończyły się bramkami. W 37. minucie Liberato Cacace, który wrócił po kontuzji, otworzył wynik spotkania, a trzy minuty później Oliver Rathbone podwyższył go na 2:0.

W drugiej połowie Nottingham wprowadziło trzech zawodników z pierwszego składu: Neco Williamsa, Morgana Gibbsa-White’a oraz Nicolasa Domíngueza. Zespół z Premier League zaczął grać bardziej dynamicznie i stwarzał większe zagrożenie. Skończyło się to bramką Igora Jesusa w 64. minucie. Jeszcze przed zdobyciem bramki zawodnicy Tricky Trees domagali się rzutu karnego po zagraniu ręką. Brak technologii VAR spowodował jednak, że rzutu karnego nie podyktowano.

The Red Dragons z minuty na minutę byli coraz bardziej zmęczeni, ale nie przeszkodziło im to w groźnych kontratakach. Zakończyło się to bramką na 3:1. Po jednej z akcji sfaulowany został Josh Windass, a dośrodkowanie z rzutu wolnego autorstwa Dobsona wykończył kapitan, Dominic Hyam. Radość z prowadzenia 3:1 nie trwała długo, ponieważ obrona Wrexham nie upilnowała Hudsona-Odoi, który zdobył bramkę kontaktową. Ostatnie 10 minut spotkania było bardzo chaotyczne. Gospodarze chcieli zakończyć mecz bramką na 4:2, a goście mieli w planach doprowadzić do dogrywki. Ostatni głos w podstawowych 90. minutach mieli zawodnicy Nottnigham. Callum Hudson-Odoi wyrównał mecz, pięknym, uderzeniem na 3:3.

Zgodnie z zasadami obowiązującymi w Pucharze Anglii po 90 minutach rozpoczęła się dogrywka. Extra time było fragmentem spotkania, który można określić jako „mecz do jednej bramki”. Zawodnicy Nottingham i Wrexham byli wyczerpani. Bardziej doświadczeni piłkarze, na co dzień występujący w Premier League, zdominowali pierwszą połowę dogrywki. W setnej minucie z powodu urazu boisko opuścił napastnik Wrexham, Sam Smith. Zastąpił go dobrze znany z boisk Premier League Jay Rodriguez.

W 107. minucie Nottingham otrzymało rzut wolny ale niecelnie uderzył Murillo. Z każdą kolejną minutą drugiej połowy dogrywki atmosfera na stadionie cichła, a kibice gospodarzy, podobnie jak piłkarze, zaczęli wyczekiwać serii rzutów karnych. W samej końcówce dogrywki napastnik Czerwonych Smoków, Josh Windass, mógł strzelić gola na 4:3, jednak poślizgnął się i otrzymał żółtą kartkę za symulację.

Bohaterem drużyny z Walii został bramkarz Artur Okonkwo, który wybronił 2 rzuty karne. Drużyna z Walii zagra w następnej rundzie, przy okazji był to piąty mecz wygrany z rzędu.

Polska transmisja odbyła się na stronie TVP Sport oraz kanale YouTube. Podczas transmisji na żywo mogliśmy słuchać Jonasza Zasowskiego oraz Krzysztofa Bieleckiego z naszej redakcji. Mamy nadzieję, że chłopaki będą przy następnych meczach The Red Dragons.