Kolejna seria spotkań za nami! Kto może kroczyć dalej z dumnie wypiętą piersią, a kto chce zakopać głowę w piach? Oto trójka bohaterów i trójka przegrywów 21. kolejki Premier League.
BOHATEROWIE
IGOR THIAGO
Można śmiało powiedzieć, że poprzedni mecz z Evertonem odblokował Brazylijczyka i w spotkaniu przeciwko Sunderlandowi był bohaterem Brentford. W trakcie spotkania zdobył dublet, a łącznie oddał 6 strzałów na bramkę rywala. W pierwszej połowie, po przyjęciu piłki od Vitaly’a Janelta, spokojnie minął rywali i umieścił piłkę w siatce.
Potem w drugiej Thiago znalazł się w idealnym miejscu w polu karnym i strzelił gola głową. Po tym meczu napastnik Brentford ma na koncie 16 goli w tym sezonie Premier League i tym samym stał się najskuteczniejszym strzelcem z Brazylii w pojedynczej kampanii ligowej. Do końca obecnego sezony pozostało 17 spotkań, więc jest szansa, że poprawi jeszcze swój rekord.
Igor Thiago has become the highest-scoring Brazilian in a single Premier League season 🤩🇧🇷 pic.twitter.com/bRYktQJhqk
— Sky Sports Premier League (@SkySportsPL) January 8, 2026
BRENDEN AARONSON
Amerykanin błyszczał środowego wieczoru przeciwko Newcastle. Jednak to nie wystarczyło, by Leeds wywiozło z St James’ Park nawet jeden punkcik. Aaronson dwukrotnie znakomicie przymierzył na bramkę Nicka Pope’a. Najpierw w pierwszej połowie wykorzystał odbiór Dominika Calverta-Levina i wolną przestrzeń przed obrońcami Srok, by złożyć się do pięknego, płaskiego strzału z dystansu.
Brenden Aaronson has five G/A in his last seven matches for Leeds 🇺🇸😤
Brace tonight at St. James' Park for Medford Messi ⚽️⚽️ pic.twitter.com/IMjJbQTbAz
— CBS Sports Golazo ⚽️ (@CBSSportsGolazo) January 7, 2026
Następnie po przerwie otrzymał piłkę przy kontrataku, pognał z nią w pole karne i posłał uderzenie po dalszym słupku. Poza świetną skutecznością zaliczył także trzy udane dryblingi (na trzy próby!), dołożył jedno kluczowe podanie i cztery odbiory w defensywie. Trochę nieszczęśliwie w końcówce sprokurował rzut karny dla gospodarzy na 3:3, ale nie zmienia to jego zasług w tym spotkaniu.
BENJAMIN ŠEŠKO
W starciu z Burnley strzelił dwa gole – tyle samo, ile w pierwszych 17 występach w barwach Manchesteru United. I można powiedzieć, że wreszcie zaprezentował się jak prawdziwa dziewiątka. Sprawił sporo problemów obronie beniaminka, dobrze szukał sobie miejsca i przyniosło to liczby – pierwsze od trzech miesięcy.
Benjamin Sesko scores the first goals of @ManUtd's Darren Fletcher era in their draw against Burnley 🔴 pic.twitter.com/hhtnJ0Cgan
— Premier League (@premierleague) January 8, 2026
Darren Fletcher mówił, że przed spotkaniem dyskutował z Šešką o jego poruszaniu się i najwyraźniej dało to efekty. Słoweniec dobrze znalazł sobie przestrzeń, by zamienić na bramki świetne zagrania Bruno Fernandesa i Patricka Dorgu. Mógł zresztą skończyć z hattrickiem, gdyby nie bardzo ładna parada Martina Dubravki po jego strzale głową.
PRZEGRYWY
MARC CUCURELLA
Piąta czerwona kartka w tym sezonie dla piłkarza Chelsea w Premier League. The Blues mają niebagatelny problem z dyscypliną i nowy szkoleniowiec – Liam Roserior – będzie musiał temu jakoś zaradzić. Czerwień Cucurelli zupełnie odmieniła obraz spotkania na Craven Cottage, ponieważ przed karygodnym zachowaniem Hiszpana goście nabierali rozpędu.
Były gracz Brighton zamiast przycisnąć wychodzącego na czystą pozycję Harry’ego Wilsona i zmusić go do zejścia na słabszą nogę, postanowił chwycić go z całej siły za rękę, po czym nie chciał ani przez moment popuścić założonej dźwigni. W konsekwencji już w 22. minucie zasłużenie wyleciał z boiska (choć nie mógł się pogodzić z prawidłową decyzją sędziego), a jego koledzy wrócili po derbowym starciu na tarczy.
Marc Cucurella’s red card against Fulham.#CHEFUL pic.twitter.com/bqRjssO0tG
— Epic Red Cards 🟥 (@epicredcards) January 8, 2026
JACK GREALISH
Do pewnego momentu można mówić, że Anglik zagrał nie najgorsze spotkanie. Starał się napędzać grę Evertonu, miał wysoką dokładność podań (88%), a nawet oddał 3 strzały na bramkę Wolverhampton. Jednak kiedy w 83. minucie Micheal Keane otrzymał bezpośrednią czerwoną kartkę, posypała się gra The Toffees, a w szczególności temperament Grealisha.
Wszystko potrwało 4 minuty – najpierw w 87. minucie zaczął kłócić się z arbitrem, a potem zaczął sarkastycznie klaskać po, według niego, złej decyzji sędziego. Za to Grealish zobaczył drugą żółtą, a w konsekwencji, czerwoną kartkę i musiał dołączyć do Keane’a w szatni. Niepotrzebne zachowanie, które jeszcze bardziej osłabiło drużynę Davida Moyesa.
Everton was down to 9 men after red cards to Michael Keane and Jack Grealish, but held on to secure a point against Wolves 👀 pic.twitter.com/U48kUAPCvx
— FOX Soccer (@FOXSoccer) January 7, 2026
MYLES LEWIS-SKELLY
„Lewis-Skelly nawet nie wyglądał na gotowego do wejścia na boisko” – stwierdził po meczu Arsenalu z Liverpoolem Roy Keane na antenie Sky Sports. Choć to surowa ocena ze strony Keane’a, to jednak Irlandczyk miał sporo racji. Wychowanek Kanonierów wszedł w drugiej połowie za kontuzjowanego Pierro Hincapié, ale zdecydowanie nie był to jego wieczór na Emirates Stadium. Od razu przyszło mu się mierzyć z dobrze dysponowanym tego dnia Jeremiem Frimpongiem i na tle gracza The Reds wyglądał po prostu blado.
Zagubiony w defensywie, bez szybkości – już przy pierwszym starciu stracił do niego spory dystans, dzięki czemu ten mógł swobodnie zagrać na środek szesnastki gospodarzy. Na szczęście, nikt nie był w stanie zamknąć tej akcji. Jednak takich akcji było więcej. Zresztą nawet przy piłce Lewis-Skelly wyglądał „elektrycznie” i niecelnym podaniem sprokurował dobrą sytuację dla The Reds. MLS raczej będzie chciał o czwartkowym meczu jak najszybciej zapomnieć, a Arteta ma namacalny dowód, dlaczego nie korzysta z niego częściej w ostatnim czasie.
myles lewis skelly i love you but we got to admit that cameo was horrible.
can’t pass
can’t defend
got beaten too easily by frimpongwith the way you’re playing, no world cup for you pic.twitter.com/1Ayco2By3q
— Yop (@AFCYop_) January 8, 2026

