Gdy był jeszcze dzieckiem, czytał książki o trenowaniu. W szkolnej drużynie pełnił funkcję nieformalnego trenera, ustawiał kolegów na boisku i tłumaczył im, jak powinni się poruszać. Po zakończeniu kariery piłkarskiej pracował w telewizji, imponując inteligencją i nieszablonowym spojrzeniem na futbol. Gdy zapytano go kiedyś, gdzie widzi siebie za kilka lat, odpowiedział bez wahania, że będzie trenerem drużyny grającej w Lidze Mistrzów. Nowy trener Chelsea Liam Rosenior dotarł na szczyt, o którym marzył od zawsze.
Liam Rosenior został oficjalnie zaprezentowany jako nowy trener Chelsea. Władze klubu ze Stamford Bridge bardzo dobrze znają 41-latka, który przez ostatnie 18 miesięcy prowadził RC Strasbourg – klub należący do siatki BlueCo, właścicieli Chelsea. To właśnie dobra znajomość środowiska oraz uznanie dla pracy wykonanej we Francji zaprowadziły Roseniora na ławkę jednego z najbardziej prestiżowych klubów w Premier League. Jednocześnie jego stosunkowo niewielkie doświadczenie na absolutnie najwyższym poziomie oraz niestabilne środowisko, w którym przyjdzie mu pracować, sprawiają, że wokół tego zatrudnienia pojawia się wiele znaków zapytania. Kim więc jest Liam Rosenior i dlaczego Todd Boehly oraz jego współpracownicy widzą w nim człowieka zdolnego poprowadzić Chelsea ku sukcesom?
Odejście Enzo Mareski wywołało duże poruszenie w piłkarskim środowisku. Trener, który jeszcze w listopadzie odbierał nagrodę dla najlepszego menedżera miesiąca i poprowadził zespół do efektownego zwycięstwa nad Barceloną w Lidze Mistrzów, niespodziewanie opuścił Stamford Bridge. Źródłem rozstania nie były wyłącznie wyniki, lecz narastający od miesięcy konflikt za kulisami. Maresca coraz bardziej frustrował się środowiskiem pracy i ograniczoną autonomią.
Dziecięce marzenie
Od momentu przejęcia Chelsea przez Todda Boehly’ego klub funkcjonuje według jasno określonego modelu. Modelu, w którym trener jest podporządkowany pionowi sportowemu, a jego decyzyjność jest wyraźnie ograniczona. Dla wielu uznanych szkoleniowców – jak Thomas Tuchel czy właśnie Maresca – okazało się to barierą nie do przeskoczenia. Być może właśnie dlatego Chelsea postawiła na Liama Roseniora: młodego, ambitnego trenera, który dopiero buduje swoją pozycję na europejskim rynku, jest doskonale znany decydentom w klubie i którego mogli obserwować z bliska przez kilkanaście miesięcy. Jak sam przyznał: „To niesamowita szansa pracy w wielkim klubie, której nie mogłem odrzucić”.
Rosenior urodził się w podlondyńskim Wandsworth. Jego ojciec, Leroy, był piłkarzem i trenerem takich klubów jak Torquay United, Shrewsbury Town czy Brentford. To właśnie od niego mały Liam przejął futbolową pasję. W felietonie dla „The Coaches’ Voice” wspominał, że piłka nożna była w ich rodzinie czymś naturalnym: „Dla mnie i mojego brata Darona sobota była najważniejszym dniem tygodnia. To wtedy oglądaliśmy grę taty”. Przyznawał też, że gdy koledzy ojca przychodzili do domu, udawał, że śpi, tylko po to, by podsłuchiwać ich rozmowy o futbolu.
Już jako dziecko był całkowicie pochłonięty piłką. Jego ojciec wspominał, że dziewięcioletni Liam czytał podręcznik „FA Coaching Book of Soccer Tactics and Skills”. W przeciwieństwie do rówieśników nie tylko grał, ale od najmłodszych lat marzył o byciu trenerem. W wieku 11 lat instruował kolegów ze szkolnej drużyny, jak mają się ustawiać. Może brzmieć to banalnie, ale już wtedy było widać zalążek tego, kim stanie się w przyszłości.
– „Tata nie namawiał mnie do gry. Motywacja do samodzielnego znalezienia swojej drogi w futbolu zawsze pochodziła z wnętrza. W naszej rodzinie panowało przekonanie, że jeśli chcesz coś zrobić, powinieneś robić to najlepiej, jak potrafisz. I dawać z siebie wszystko” – mówił w felietonie dla Coaches’ Voice.
Liam Rosenior and Didier Drogba during a match between Fulham and Chelsea in 2006 😮💨 pic.twitter.com/bOgw41tu2A
— ESPN UK (@ESPNUK) January 6, 2026
Kariera piłkarska i pierwsze kroki w trenerce
Zanim jednak na dobre zajął się trenowaniem, Rosenior zaliczył bardzo solidną, 16-letnią karierę piłkarską. Rozegrał 141 meczów w Premier League, reprezentując m.in. Fulham, Reading, Brighton i Hull City. Nigdy nie zagrał w seniorskiej reprezentacji Anglii, ale nawet jako zawodnik konsekwentnie przygotowywał się do przyszłej roli trenera. Skrupulatnie notował uwagi szkoleniowców, tworząc dokument liczący kilkadziesiąt stron. Już podczas gry w Hull City zdobył pierwsze licencje trenerskie, a w wieku 32 lat – jeszcze jako piłkarz Brighton – ukończył kurs UEFA Pro.
Na The Amex dzielił się wiedzą z młodszymi zawodnikami, co doceniał właściciel klubu Tony Bloom: „Liam odegrał bardzo ważną rolę w szatni i przy zespole U-23. Od początku było widać jego trenerskie aspiracje”.
Po zakończeniu kariery piłkarskiej nie od razu otrzymał pracę w sztabie szkoleniowym. Przez pewien czas pracował w mediach – jako ekspert Sky Sports i felietonista. Dzięki inteligencji, jasnemu przekazowi i świeżemu spojrzeniu na grę szybko zyskał uznanie w środowisku. Wkrótce zadzwonił do niego Mel Morris, właściciel Derby County, proponując pracę w sztabie Phillipa Cocu.
– „Dorastając i studiując Barcelonę, byłem pod wrażeniem Phillipa. Był wybitnym piłkarzem w prawie 300 meczach dla Barcelony, taktycznie zdolnym do gry na wielu różnych pozycjach. Miałem niesamowitą okazję uczyć się od niego jako menedżera. Styl gry Phillipa był holenderski, więc mogłem się dostosować i czerpać z jego sposobu postrzegania gry. Obserwowanie różnych kultur z dystansu to jedno, ale praca z kimś na takim poziomie to zupełnie co innego” – powiedział Rosenior.
Od barana do tygrysa
Praca pod wodzą byłego piłkarza Barcelony była dla Roseniora cenną, choć trudną lekcją. Choć świetnie dogadywał się z piłkarzami, często czuł się marginalizowany w sztabie. Bywał pomijany, a komunikacja wewnątrz zespołu nie zawsze była dla niego komfortowa. Wszystko zmieniło się wraz z odejściem Cocu i przejęciem drużyny przez Wayne’a Rooneya. Rosenior został jego głównym asystentem i wspólnie, mimo dramatycznej sytuacji finansowej klubu, poprowadzili Derby do zdobycia 55 punktów w sezonie 2021/22.
Praca na Pride Park była dla 41-latka idealnym przetarciem i pierwszym poważnym testem w seniorskiej piłce. Jednocześnie otworzyła mu drzwi do dalszej kariery. Jesienią 2022 roku został zatrudniony w Hull City, gdzie kiedyś przez pięć lat występował jako piłkarz. Rosenior zaimponował władzom klubu na rozmowie kwalifikacyjnej, przygotowując 20-minutową prezentację oraz 60-stronicowy dokument, który identyfikował problemy Tygrysów i ich rozwiązania. Anglik zaimponował tureckiemu właścicielowi Acunowi Ilicaliemu, który zdecydował się dać mu szansę.
Rosenior podczas pracy na MKM Stadium robił naprawdę duże wrażenie. Był niezwykle zdeterminowany, pracowity i zwracał uwagę nawet na najmniejsze detale. Jak podkreśla w rozmowie z „The Athletic” Tan Kesler, były wiceprezes Hull City, a obecnie dyrektor w Pogoni Szczecin, nie każdy trener potrafi skutecznie przełożyć swoje pomysły na język zrozumiały dla piłkarzy.
– „Niektórzy szkoleniowcy mają świetne strategie i rozbudowane koncepcje taktyczne, ale mają problem z ich właściwym przekazaniem. Jedną z największych zalet Liama jest umiejętność upraszczania rzeczy i sprawiania, że zawodnicy potrafią stosować je na boisku na najwyższym poziomie. On i jego sztab poświęcają dużo czasu na indywidualny rozwój piłkarzy, ale jednocześnie są bardzo zadaniowi. Nie spędza godzin na odprawach – są krótkie, konkretne i treściwe. A potem wracają na boisko, by stworzyć zawodnikom warunki do pokazania pełni swojego talentu” – tłumaczy Kesler.
Choć Rosenior pracował w Yorkshire zaledwie jeden sezon, kibice Hull City z pewnością zapamiętają tę kampanię na długo. Tygrysy zakończyły rozgrywki na 7. miejscu w tabeli, zaledwie trzy punkty od strefy barażowej. Drużyna, która jeszcze rok wcześniej desperacko walczyła o utrzymanie, nagle mogła realnie myśleć o grze o awans do Premier League. Co więcej, trzon zespołu stanowili zawodnicy tacy jak Liam Delap, Jaden Philogene czy Fabio Carvalho – piłkarze, którym Rosenior pomógł odbudować formę i nadać nowy impuls ich karierom.
Did you know? Liam Rosenior's Hull defeated Enzo Maresca's Leicester 1-0 in the Championship in 2023 ⁉️
Current @ChelseaFC forward Liam Delap scored the winner 😮 pic.twitter.com/3Xg3laD7Ba
— Premier League (@premierleague) January 6, 2026
Bilet do Francji
Rozbieżność wizji dotyczącej przyszłości klubu sprawiła jednak, że Rosenior opuścił Hull City. Podobnie jak wcześniej w Derby County, zakończenie jednego etapu kariery szybko otworzyło przed nim drzwi do kolejnego. Jego bardzo udana praca w Yorkshire nie umknęła uwadze BlueCo – konsorcjum zarządzającego Chelsea oraz występującym w Ligue 1 Strasbourgiem. To właśnie we Francji potrzebowano wówczas nowego trenera. Rekomendacja przyszła z samego centrum decyzyjnego Chelsea – Paul Winstanley i Laurence Stewart, dyrektorzy sportowi The Blues, którzy poznali Roseniora odpowiednio podczas jego pracy w Brighton i Hull City, zgodnie wskazali go jako idealnego kandydata.
41-latek otrzymał szansę pracy za granicą z bardzo młodym zespołem, który miał ambicję wstrząsnąć układem sił w Ligue 1. Rosenior od początku kładł ogromny nacisk na relacje interpersonalne i budowanie właściwej dynamiki w grupie. Początkowo nie było to łatwe – bariera językowa znacząco komplikowała codzienną komunikację.
– „To było dla mnie dodatkowe wyzwanie – przyznaje w wywiadzie z „The Athletic” Rosenior. – „Język jest inny, więc musiałem zwracać większą uwagę na mowę ciała i nastroje. Chodziło o budowanie relacji w inny sposób, poprzez codzienne rozmowy: »Co oglądałeś w kinie?«, »Jak się mają twoi rodzice?«, »Jak czuje się twój partner?«. I nie dotyczyło to wyłącznie zawodników, ale również całego personelu, który jest dla mnie równie ważny. To bywa męczące. Na spotkaniach jestem bardziej emocjonalny, a przekazanie własnych myśli wymaga znacznie więcej energii”.
Jak grał Strasbourg pod jego wodzą?
Rosenior bardzo szybko pokazał, że potrafi odnaleźć się w nowym środowisku i po raz kolejny potwierdził swoje umiejętności pracy z młodymi piłkarzami. Mówimy tu przecież o najmłodszej drużynie spośród klubów pięciu najsilniejszych lig w Europie. Już w pierwszym sezonie Anglik poprowadził Strasbourg do 7. miejsca w ligowej tabeli, co zapewniło zespołowi awans do Ligi Konferencji. Pozostał jednak lekki niedosyt – dwa zwycięstwa więcej w końcówce rozgrywek wystarczyłyby, by klub sensacyjnie zameldował się w Lidze Mistrzów.
O jakości relacji, jakie Rosenior buduje z zawodnikami, najlepiej świadczą wypowiedzi samych piłkarzy. Jednym z nich był Andrey Santos, wypożyczony do Strasbourga z Chelsea, który wielokrotnie podkreślał ogromny wpływ Anglika na swój rozwój.
– „Uwielbiam mojego byłego trenera” – mówił brazylijski reprezentant o Roseniorze podczas listopadowej konferencji prasowej po meczu z Karabachem. – „Jest niesamowity. Kiedy dołączyłem do Strasbourga, bardzo mi pomógł i dzięki niemu mocno się rozwinąłem. Kilka tygodni temu napisałem do niego wiadomość – zawsze oglądam mecze Strasbourga – i powiedziałem mu, że urodziło mi się dziecko. Odpisał: 'Bardzo się cieszę z twojego szczęścia’. Myślę, że nasza relacja jest idealna”.
Fani Chelsea z pewnością zastanawiają się, jak wyglądała gra Strasbourga pod wodzą Liama Roseniora i czego mogą oczekiwać po nowym trenerze. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na strukturę zespołu – najczęściej funkcjonował on w systemie z trzema obrońcami. Dane jasno pokazują, że drużyna prowadzona przez Anglika stawiała na kontrolę przebiegu meczu i konsekwentne ograniczanie zagrożenia pod własną bramką.
W obecnym sezonie Ligue 1 RC Strasbourg dopuścił rywali do zaledwie 180 strzałów, co było piątym najniższym wynikiem w Ligue 1. Równie wymowny jest wskaźnik xG rywali w meczach z drużyną z Stade de la Meinau – niższy (21,4) zanotowały jedynie PSG, Marsylia i Lyon, co potwierdza skuteczność tego modelu w neutralizowaniu jakościowych okazji bramkowych.

Strasbourg pod wodzą Liama Roseniora był zespołem, który budował cierpliwie swoje ataki, w oparciu o dużą liczbę podań. Grafika: The Athletic
Delikatne różnice widać w fazach przejściowych, zwłaszcza w porównaniu z Chelsea z obecnego sezonu. The Blues należeli do ligowej czołówki pod względem liczby szybkich ataków – wykonali ich aż 30, co dało im drugie miejsce w Premier League, podczas gdy Strasburg zanotował zaledwie dziewięć takich akcji. Zespół z Londynu grał też bardziej bezpośrednio: notował nieco mniej podań na jedną akcję (4,2 wobec 4,4), przy czym podobnie przenosił piłkę pod bramkę rywali, osiągając średnią prędkość ataku na poziomie 1,6 metra na sekundę, przy 1,7 w przypadku drużyny z Alzacji.
Witamy na szczycie
Jedną z kluczowych cech dobrego trenera jest zdolność adaptacji oraz umiejętność dostosowania założeń taktycznych do profilu piłkarzy, którymi dysponuje. Dlatego nie warto zbyt dosłownie przenosić obrazu Strasbourga z czasów pracy Roseniora na realia Chelsea. Wystarczy przypomnieć, że podczas pobytu w Hull City Anglik grał ustawieniem z czwórką obrońców, co tylko potwierdza jego elastyczność. Największym wyzwaniem nie będzie jednak sama taktyka, lecz zarządzanie szatnią pełną klasowych piłkarzy i silnych osobowości – środowiskiem, z jakim Rosenior nie miał dotąd styczności na taką skalę.
Chelsea bez wątpienia podejmuje pewne ryzyko, powierzając zespół trenerowi o ograniczonym doświadczeniu na absolutnym topie. Złośliwi powiedzą, że to bezpieczny wybór „przytakującego” szkoleniowca, który nie wejdzie w otwarty konflikt z zarządem – a z tym w ostatnich latach nie poradziło sobie kilku uznanych fachowców. Władze klubu są jednak przekonane, że Rosenior idealnie wpisuje się w model zarządzania wdrożony po przejęciu Chelsea od Romana Abramowicza. Jest młody, ambitny, głodny sukcesów i gotowy do dalszego rozwoju w jasno określonych ramach.
Zwolnienie Enzo Mareski nie oznacza przy tym, że sezon na Stamford Bridge należy spisywać na straty. The Blues wciąż są na dobrej drodze, by włączyć się do walki o awans do Ligi Mistrzów, a w europejskich pucharach mają realne szanse na uniknięcie fazy 1/16 finału i zajęcie miejsca w czołowej ósemce. W najbliższy weekend rozpoczną także rywalizację w Pucharze Anglii – rozgrywkach, które wciąż pozostają dla klubu jednym z priorytetów.
Day 1️⃣ pic.twitter.com/KcPmZaxcSY
— Chelsea FC (@ChelseaFC) January 8, 2026
Czas próby
Rosenior otwiera w zachodnim Londynie nową, czystą kartę. Atmosfera wokół klubu stała się jednak w ostatnich miesiącach na tyle napięta, że Anglik nie ma czasu na aklimatyzację. Parę gorszych wyników i presja zrobi się bardzo nieprzyjemna. – „Jestem niezwykle zaszczycony możliwością prowadzenia Chelsea. Ten klub posiada unikalną atmosferę oraz historię opartą na zdobywaniu trofeów. Moim zadaniem jest chronić tę historię i stworzyć drużynę, która będzie w stanie kontynuować tę tradycję. Objęcie tej posady jest dla mnie bardzo ważne i chciałbym podziękować za tę szansę” – mówił na powitalnej konferencji prasowej.
Liam Rosenior czekał na ten moment od 9. roku życia, gdy czytał podręczniki trenerskie. Chelsea w ostatnich latach stała się klubem, z którym kojarzą się ogromne wydatki, brak wizji i bezkompromisowe pożegnania z kolejnymi trenerami. Enzo Mareska dał Chelsea dwa istotne trofea, ale na Stamford Bridge nie od dziś wiadomo, że układy, polityka i wewnętrzne gierki są tak samo ważne, jak to, co dzieje się na boisku. Im szybciej Rosenior to zrozumie i będzie w stanie się wpasować, tym większa szansa, że za rok o tej porze będziemy jeszcze o nim mogli mówić jako szkoleniowcu The Blues.

