Kolejna seria spotkań za nami! Kto może kroczyć dalej z dumnie wypiętą piersią, a kto chce zakopać głowę w piach? Oto trójka bohaterów i trójka przegrywów 18. kolejki Premier League.
BOHATEROWIE
KEVIN SCHADE
W języku niemieckim słowo “schade” ma dwa znaczeń. Pierwszym jest “szkoda”, drugim natomiast zwrot w stylu “być zbyt jakiś”. I wiele rzeczy tutaj się zgadza. Kevin Schade był za dobry na Bournemouth i szkoda, że tak rzadko reprezentant Niemiec zalicza takie występy. To jego pierwsze bramki od początku listopada, ale jeśli ketchupowa teoria Ruuda van Nisterlooya ma rację bytu – teraz zacznie się potop.
Left, right, header
Kevin Schade 🤝 Perfect hat-trick pic.twitter.com/mygeKYjxF9
— Brentford FC (@BrentfordFC) December 27, 2025
Wisienki pozwalały w tyłach na wiele. W pierwszej połowie napastnicy Brentford co chwila mieli okazję ścigać się z rywalami i wygrywali te pojedynki. Choćby ten z pierwszej bramki Schade, gdzie bezproblemowo wygrał starcie bark w bark z Bafode Diakite. Już w tej samej połowie mógł mieć hat-tricka, ale dwukrotnie powstrzymał go Djordje Petrović. Najpierw swoją interwencją, a później samobójem, nie dając Niemcowi okazji na dobicie próby Igora Thiago.
W drugiej odsłonie dwie bramki po dobrym odnalezieniu się w polu karnym. Przy pierwszej należy go jeszcze pochwalić za rajd, bo to w końcu jego bieg z piłką zaczął akcję bramkową.
RAYAN CHERKI
L’Exceptionnel. Wszedł na swoje obroty, mecz po meczu wygląda fantastyczne i dobrze, bo cieszymy się z każdego uzdolnionego pomocnika w Premier League. Z Nottingham Forest gol i asysta, chociaż Francuz może żałować, że “tylko tyle” wyciągnął z tego meczu. Stworzył kolegom naprawdę kilka obiecujących okazji, łącznie 3 kluczowe podania, w tym jedna setka, zamieniona przez Tijjaniego Reijndersa na bramkę.
All of Rayan Cherki's @ManCity assists so far 🪄
He now has the joint-most in the Premier League this season 👏 pic.twitter.com/VFP8LG7gNe
— Premier League (@premierleague) December 27, 2025
Do tego gol na wagę zwycięstwa – precyzyjne uderzenie z linii pola karnego, gdzie był niepilnowany. Podobnie zresztą przy asyście – regularnie umykał defensywie Forest. Jeszcze wcześniej obił słupek, także naprawdę, ten występ mógł być jeszcze bardziej okazały.
Ostatnie tygodnie w Premier League należą do Rayana Cherkiego 💪 #KanałAngielski 🏴 #PremierLeague #NFOMCI pic.twitter.com/KzsBgd9fkE
— Superscore Polska (@superscorepl) December 28, 2025
OLLIE WATKINS
Angielski napastnik rozpoczął spotkanie przeciwko Chelsea na ławce rezerwowych i właśnie z tej perspektywy musiał oglądać, jak piłkarze The Blues zdobyli prowadzenie na Stamford Bridge. Dopiero w 58. minucie Unai Emery pozwolił Watkinsowi wejść na boisko, aby spróbował odwrócić losy meczu.
Na efekty tej zmiany nie musieliśmy długo czekać – już pięć minut później napastnik wykorzystał dogodną okazję i dał wyrównującą bramkę. Druga bramka Watkinsa padła w 84. minucie po dośrodkowaniu Tielemansa, dzięki czemu Aston Villi udało się zaliczyć comeback. W przeciągu ponad 30 minut od wejścia na murawę Anglik 4 razy oddawał strzał na bramkę rywala, a Sanchez musiał się wysilać, żeby nie dopuścić do kolejnych strat.
Ollie Watkins is in 𝙧𝙚𝙙-𝙝𝙤𝙩 form 🔥
He becomes the 𝐟𝐢𝐫𝐬𝐭 𝐩𝐥𝐚𝐲𝐞𝐫 𝐢𝐧 𝐏𝐫𝐞𝐦𝐢𝐞𝐫 𝐋𝐞𝐚𝐠𝐮𝐞 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐲 to score the winner at Chelsea in 3 games 🤩
Clearly loves playing at The Bridge 😏 pic.twitter.com/qmiMXnb2Ak
— LiveScore (@livescore) December 27, 2025
PRZEGRYWY
GEORGINIO RUTTER
Nie było to zbyt udane popołudnie dla Francuza na Emirates Stadium, choć odegrał przypadkowo kluczową rolę przy trafieniu Diego Gómeza na 1:2. Jednak Fabian Hürzeler i sympatycy Mew oczekiwali od swojej jedynej „9” znacznie więcej. Tymczasem wykręcił on zawrotne zero strzałów na bramkę Davida Rayi w ciągu 90 minut. Nie jest to porywający wynik, zwłaszcza dla napastnika.
Należy jednak wspomnieć, że Rutter uderzył na bramkę, i to bardzo celnie, tyle że na tę strzeżoną przez Barta Verbruggena. W drugiej połowie, po dośrodkowaniu Declana Rice’a, pięknym strzałem z główki pozostawił Holendra bez szans, podwyższając prowadzenie gospodarzy.
— Viktor Meatball (@MeatballVi168) December 27, 2025
W dodatku jeszcze przed przerwą został ośmieszony przez Bukayo Sakę. Rutter postanowił odpuścić długą piłkę zagraną od Rayi, licząc, że ta wyjdzie na aut. Jego plan nie uwzględniał jednak obecności skrzydłowego Arsenalu, który nie tylko przejął bezpańską piłkę, ale też dryblingiem ograł Francuza. Przy próbie spóźnionej interwencji, Rutter zupełnie stracił koordynację i wylądował na murawie. Sytuacja o mały włos nie doprowadziła do drugiego gola dla Kanonierów.
DJORDIE PETROVIC
Nie jest to pierwszy raz, kiedy serbski bramkarz znajduje się na naszej liście przegrywów, ale patrząc na jego ostatnią dyspozycję, trafia do niej zasłużenie. W ostatnich kolejkach defensywa Bournemouth mocno szwankuje, a były bramkarz Chelsea jest jej najsłabszym ogniwem. Sobotni mecz z Brentford był kolejnym na to przykładem.
Zaledwie 4 obronione strzały i aż 4 gole wpuszczone przez Petrovicia. Jednak ten stracony w 39. minucie zabolał fanów Wisienek najbardziej. Najpierw Serb próbował zatrzymać strzał, jednak piłka odbiła się i poleciała w kierunku bramki. Wtedy obrońca starał się wybić futbolówkę z linii, ale ta trafiła na Petrovicia i trafiła do siatki. Efekt jak w pinballu. Kuriozalny samobój, który zobrazował ostatnią dyspozycję obrony Bournemouth.
KURIOZALNY SAMOBÓJ zawodników Bournemouth! 🫣 Brentford prowadzi 2:0!
📺 Oglądaj: https://t.co/1wptvdwffH pic.twitter.com/4K7vyMzNf1
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) December 27, 2025
HEE-CHAN HWANG
Koreańczyk, podobnie jak Leny Yoro w poprzednim tygodniu przeciwko Aston Villi, wyszedł na Anfield na jogging zamiast na mecz. Kompletnie anonimowy występ w ofensywie, gdzie nie za bardzo próbował się pokazywać kolegom do gry. W pierwszej połowie, gdy groźny kontratak wyprowadzał Mateus Mané, stwierdził, że idealnym pomysłem będzie trucht za kolegą, zamiast sprintu lewą flanką, by rozciągnąć defensywę The Reds i wyjść na pozycję.
Po przerwie oddał swój jedyny strzał w spotkaniu (w dodatku z dystansu), który i tak został zablokowany przez Ibrahimę Konate. 0,07 xG, zaledwie sześć celnych podań na 10 prób (ani jednego kluczowego), w dodatku wyśmienity bilans ośmiu strat do siedemnastu kontaktów z piłką oraz trzy popełnione faule. Nic dziwnego, że Rob Edwards po godzinie stracił do niego cierpliwość i wprowadził Jørgena Strand Larsena.

