Święta, święta i po świętach… Premier League przynajmniej do 8 stycznia gna jak szalona, bowiem od początku grudnia mamy już szóstą kolejkę, a jeszcze dwie serie gier przed nami. Okres świąteczny to bez wątpienia czas starannego zarządzania składem przez menedżerów. Mecze nabierają jeszcze większej intensywności i tempa. Łatwo zajechać swoich podstawowych zawodników, jak i szybko stracić rywali z oczu. Tym razem także część zawodników wyjechała na Puchar Narodów Afryki, co jeszcze bardziej komplikuje sprawy.

Oczywiście, menedżerowie są świadomi przygotowania czy też nieprzygotowania graczy do najbardziej wyczerpującej części sezonu. Wraz ze sztabem medycznym muszą wnikliwie analizować stan zdrowia poszczególnych piłkarzy, by nie ryzykować poważnych kontuzji. Natomiast rozliczani są głównie z wyników i w tej kwestii nie mogą sobie dać żadnego rozluźnienia. Nie wszyscy jednak podchodzą do tego tematu w ten sam sposób. Szkoleniowcy w zależności od szerokości kadry oraz gry na wielu frontach stosują różne podejścia. 

Zazwyczaj w klubach walczących o utrzymanie widać stabilizację pierwszej jedenastki, a szkoleniowiec co tydzień wystawia niemal niezmieniony skład. Skoro Twoi najlepsi piłkarze i tak są słabsi niż rywale, to ciężko pokładać nadzieję w tych, którzy w galowym zestawieniu się nie mieszczą. Z kolei ekipy występujące jeszcze na Starym Kontynencie dokładniej analizują opcje i zarządzają minutami zawodników. W zależności od sytuacji zdrowotnej niczym w Jendze delikatnie wyjmują i przesuwają kolejne klocki, licząc, że uda im się zachować balans pomiędzy jakością a kondycją.

Brak zmian jest najlepsza zmianą

Na jednym krańcu tej dyskusji znajduje się Oliver Glasner. Austriak pomimo walki na kilku frontach ze względu na ograniczoną kadrę woli utrzymywać bardzo podobną jedenastkę z meczu na meczu, wprowadzając jedynie kosmetyczne zmiany. Tydzień przed Świętami Crystal Palace zmuszone zostało do zagrania dwóch meczów w ciągu 48 godzin. Najpierw 18 grudnia u siebie przeciwko fińskiemu KuPS (2:2) w ramach ostatniej kolejki Ligi Konferencji Europy, a następnie 20 grudnia na Elland Road z Leeds United (1:4).

Glasner w porównaniu do poprzedniej kolejki (14 grudnia) z Manchesterem City (0:3) dokonał tylko dwóch zmian. Za kontuzjowanego Daichiego Kamadę wyszedł Will Hughes, a Ismaïlę Sarra, który wyjechał na marokański turniej, zastąpił Eddie Nketiah. Jednak pomiędzy tymi spotkaniami, w środku tygodnia przeciwko KuPS, Glasner wymienił cały skład. Żaden z graczy, którzy wyszli wówczas w podstawowym składzie, nie zagrał od pierwszej minuty przeciwko Obywatelom lub Pawiom. 

Czwartkowego wieczoru zadebiutowało w barwach Orłów aż trzech graczy z klubowej akademii – środkowy obrońca George King, wahadłowy Dean Benamar oraz skrzydłowy Joél Drakes-Thomas. Dodatkowo dla Kadena Rodneya był to dopiero drugi występ w seniorach, bowiem ten pierwszy miał miejsce w sierpniu 2022 roku.

51-letni menedżer nie ma tak szerokiej kadry, jakiej by sam oczekiwał i jaka byłaby mu potrzebna do walki na czterech frontach (już trzech, ponieważ Orły odpadły po karnych z Arsenalem w ćwierćfinale Carabao Cup). Uraz Kamady, a także kontuzja Daniela Muñoza i wyjazd na PNA Sarra (a Senegal może zajść całkiem daleko) powodują, że mimo wszystko tych rotacji będzie musiał poszukać. W starciu z Tottenhamem od pierwszej minuty pojawili się Nathaniel Clyne, Jaydee Canvot, Jefferson Lerma oraz młody Justin Devenny.

Na razie żadna ekipa w Premier League nie dokonała mniej zmian w wyjściowym zestawieniu niż Orły. Glasner skorzystał z zaledwie 16 zawodników. Wspomniani wyżej Hughes, Lerma, Nketiah oraz Devenny to zaufani zmiennicy, którzy regularnie wchodzą z ławki i czasami również zaczynają mecze od początku. Clyne jest raczej rozwiązaniem wymuszonym.

Należy jednak tutaj zaznaczyć, że rezerwowi nie otrzymują od byłego szkoleniowca Eintracht Frankfurt zbyt wielu minut. Zawodnicy z ławki przebywają na murawie średnio przez 16 minut – najmniej w Premier League obok Brentford. Glasner wprowadził też najmniejszą liczbę graczy w trakcie gry – zaledwie 62 (3,44 na mecz), przy czym prowadzące w tej klasyfikacji AFC Bournemouth dokonało ich aż 86. Rezerwowi mają na koncie tylko 5% możliwych minut, a 136 razy zawodnicy rozgrywali pełne 90 minut.

Maresca fanem rotacji

Poniżej znajduje się wykres przygotowany przez Ryana Besta, opublikowany na łamach The Athletic, który przedstawia „wskaźnik stabilności składu”. Ukazuje on, w jaki sposób rozdzielane są minuty pomiędzy zawodników wyjściowej jedenastki a rezerwowych w ciągu sezonu. Wyższy wskaźnik wskazuje na bardziej ustabilizowaną drużynę, podczas gdy niższy sugeruje, że menedżer korzysta z szerszego grona graczy.

Wykres przedstawiający „stabilność” pierwszej jedenastki i wykorzystywanych rezerwowych w Premier League w sezonie 2025/26. Źródło: The Athletic.

Według wyliczeń Besta, Glasner pozostaje najbardziej konsekwentnym menedżerem w Premier League, dokonując najmniej zmian, minimalnie wyprzedzając Davida Moyesa z Everton oraz Scotta Parkera z Burnley. Nie jest to zaskoczeniem, że w dolnej dziesiątce obserwujemy aż sześć drużyn na co dzień łączących Premier League z grą w europejskich pucharach, co stanowi przeciwieństwo Palace. Wyjątek w tym zestawieniu stanowią Wolves. Jednak na Molineux już z Robem Edwardsem u sterów wciąż szukają złotej formuły, aby nie zostać najgorszą drużyną w historii ligi.

Na drugim krańcu horyzontu leży Enzo Maresca. Włoch na Stamford Bridge wystawił już 23 zawodników od pierwszej minuty i dokonał największej liczby zmian z meczu na mecz (50). Jedynym graczem, który rozpoczynał wszystkie mecze, pozostaje Robert Sánchez. Dla porównania w Palace takich graczy jest aż czterech – Jean-Philippe Mateta, Maxence Lacroix, Tyrick Michell oraz Dean Henderson. Rzut oka na skład Chelsea pokazuje nieco większą różnorodność w liczbie minut spędzonych na boisku.

Na taki stan rzeczy wpłynęło jednak nie tylko zamiłowanie byłego asystenta Pepa Guardioli do rotacji. Istotne znaczenie w tym najniższym wskaźniku stabilności składu miały i mają liczne kontuzje trapiące pierwszą drużynę, jak również dyscyplina. Gracze Chelsea aż czterokrotnie wylatywali z boiska w Premier League przed końcowym gwizdkiem. Sánchez na Old Trafford, Malo GustoMoisés Caicedo na Stamford Bridge oraz Trevoh Chalobah na City Ground. To oznacza, że Maresca czasami po prostu musi uciekać się do zmian.

Rotacja składem w wykonaniu Enzo Mareski w Chelsea w obecnym sezonie Premier League. Na boisku zobaczyliśmy aż 25 zawodników. Źródło danych: Premier League.

Ponadto trzeba nadmienić, że The Blues latem uczestniczyli do samego końca w Klubowych Mistrzostwach Świata rozgrywanych w Stanach Zjednoczonych, więc ten niski procent „stabilizacji” łatwo jest wytłumaczyć. Ledwo zaczęły się rozgrywki, a na dłuższy okres wypadali czy to Liam Delap, czy Cole Palmer.

Zawodnicy w dobrej formie zasługują na grę

Wracając jeszcze na chwilę do Glasnera, to nacisk Austriaka na powtarzalność swojej jedenastki staje się jeszcze bardziej wyraźny, biorąc pod uwagę ostatnie pięć sezonów w wykonaniu Crystal Palace. Podczas gdy zeszły sezon 2024/25 charakteryzował się zauważalnym spadkiem „stabilności” po stałym wzroście za rządów jego, Patricka Viery oraz Roya Hodgsona, ta kampania przyniosła najmniej zmian składu w Premier League od rozgrywek 2018/19. Natomiast jest na to logiczne wytłumaczenie.

Zawodnicy, którzy znajdują się w dobrej formie i są dostępni, zasługują na grę. Sadzanie kogoś na ławce, by dać komuś jakieś minuty „w prezencie”, nie jest właściwym rozwiązaniem. Jeśli uważam, że potrzebujemy sześciu zmian, to dokonamy sześciu. W Wolfsburgu (poprzednim klubie) graliśmy siedem razy z rzędu w tym samym składzie i siedem razy wygraliśmy, więc po co zmieniać? Rotacja zawodników dla samej idei rotacji nie ma najmniejszego sensu” – mówił Oliver Glasner na listopadowej konferencji prasowej.

„Stabilność” pierwszej jedenastki i wykorzystywanych rezerwowych w ciągu ostatnich sześciu sezonów w Crystal Palace. Źródło: The Athletic.

Ten sezon stanowi odmianę nawet w przypadku pogromcy wszystkich graczy w Fantasy – „łysego maga rotacji”, Pepa Guardioli. Katalończyk nieco odszedł od skłonności do majsterkowania przy rotacji zawodników. Guardiola aż sześciokrotnie wystawiał w tym sezonie niezmieniony skład. To już więcej niż w poprzednich czterech sezonach w Premier League (łącznie w 152 spotkaniach)!

Obywatele mają obecnie silny kręgosłup zespołu w postaci Gianluigiego Donnarummy, Rubena Diasa, Nico Gonzáleza i Erlinga Haalanda, który praktycznie nie odpoczywa w lidze. A w dodatku tacy gracze jak Phil Foden, Bernardo Silva, Nico O’Reilly, Joško GvardiolMatheus Nunes również urośli do rangi „nierotowalnych” i wychodzili od pierwszej minuty w ostatnich ośmiu kolejkach. Botts wyliczył, że w tym sezonie współczynnik stabilności w przypadku Manchesteru City wynosi aż 81,9%, gdy w poprzednich czterech kampaniach wahał się od 73,4% do 74,5%, a w sezonie 2020/21 jedynie 67%.

Zbyt wiele zmian. Uważam, że przy długich sezonach, meczach co dwa lub trzy dni, wszyscy muszą być zaangażowani w grę. Może tych zmian było za dużo, patrząc na wynik. Myślę, że oni (podstawowy skład) grali, starając się przede wszystkim nie popełniać błędów i nie robiąc tego, co muszą” – stwierdził po przegranym 0:2 meczu z Bayerem Leverkusen w Lidze Mistrzów.

Rozczarowujący mecz przeciwko Bayerowi – choć tu trzeba przyznać, że Mark Flekken pomiędzy słupkami miał dzień konia – mógł zniechęcić 54-latka do dalszych rotacji. W spotkaniu z Aptekarzami Pep wystawił tylko jednego gracza, który kilka dni wcześniej zagrał w lidze przeciwko Newcastle United (1:2) – Nico Gonzáleza.

Jak znaleźć złoty środek?

Nie ma idealnej metody zarządzania składem. Kontuzje, zawieszenia i zarządzanie obciążeniem zawodników trafiają do tygla o nazwie „wyjściowa jedenastka”, zanim jeszcze menedżer w ogóle pomyśli o formie poszczególnych zawodników. 

Obecnie trwa Puchar Narodów Afryki, w który bierze udział przeszło 30 zawodników z angielskiej elity. Rúbenowi Amorimowi na prawej stronie wobec wyjazdu Bryana Mbeumo, Amada Diallo oraz Noussaira Mazraouiego pozostał jedynie Diogo Dalot. W ostatnim meczu z Newcastle na prawej flance jako skrzydłowy wyszedł Patrick Dorgu, a Portugalczyk z przymusu odszedł od swojej ukochanej formacji 3-4-3 i ustawił zespół z czwórką z tyłu.

Menedżer rzadko ma do wyboru wszystkie opcje składu w danym tygodniu rozgrywek, ale stały skład nie zawsze gwarantuje sukces. Jakość zawodników zawsze będzie najistotniejszym czynnikiem decydującym o losach drużyny. Większość z nich również po prostu chce grać cały czas – dobrymi przykładami są Bruno Fernandes czy Mohamed Salah. Wiążę się to zarówno z korzyściami finansowymi i premiami, ale także z pasją do gry w piłkę. Nikt nie lubi być sadzanym na ławce.

Chociaż rotacja w składzie zapewnia dłuższe utrzymanie „świeżości” wśród kluczowych zawodników, często odwraca się tę narrację w kontekście wyników zespołu. Ustabilizowany skład w dobrej formie jest chwalony za budowanie relacji na boisku – za siatkę zawodników rozumiejących grę innych i działających na autopilocie. 

To trochę jak gra w debla. Jeśli rozegrasz z kimś kilkanaście spotkań, to zrozumiesz, jak on się porusza, gdzie są jego mocne punkty, w jaki sposób możecie sobie pomagać wypracowywać kolejne punkty. Łukasz Kubot największe sukcesy zaczął odnosić, gdy zaczął grać w parze z Marcelo Melo po latach zmian i rotacji, wygrywając Wimbledon i stając się światową „jedynką”.

Z kolei niezmieniony skład, który jest w słabej formie, może zostać oskarżony o zmęczenie i potrzebę świeżych nóg, aby dodać mu energii do gry. Z drugiej strony w zeszłym sezonie najmniej zmieniał Thomas Frank w Brentford (średnio 1,2 zmiany w wyjściowej jedenastce z meczu na mecz) oraz Eddie Howe w Newcastle (1,3 zmiany), a Pszczoły i Sroki finiszowały na wysokich jak na siebie 10. i 5. miejscu w lidze.

Średnia liczba zmian w wyjściowych jedenastkach z meczu na meczu wśród menedżerów Premier League w sezonie 2024/25. Źródło: The Athletic.

Prawda leży gdzieś pośrodku – to, co sprawdza się u jednych, nie sprawdza się u wszystkich. Na dziś Chelsea i Crystal Palace dzielą zaledwie trzy punkty w tabeli, mimo że ich podejście do rotacji jest zupełnie inne. Z kolei Arsenal i Manchester City plasują się w środku tej klasyfikacji, będąc obecnie na samym szczycie ligi…