Liverpool jedynie zremisował 1:1 z Sunderlandem w obecnej serii gier Premier League. The Reds przed własną publicznością nie zdołali wygrać z beniaminkiem, a przed totalną kompromitacją i porażką uratował ich tylko samobój Nordiego Mukiele po strzale Floriana Wirtza.

Podczas pomeczowej konferencji prasowej trener Arne Slot stwierdził, że ten występ jego podopiecznych był podobny do ostatniego starcia z West Hamem United na London Stadium. Wówczas panujący mistrzowie Anglii wygrali jednak 2:0. Dzisiaj musieli zadowolić się tylko jednym oczkiem. Holenderski menedżer pochwalił swoich piłkarzy za reakcję na straconego gola.

„Myślę, że dzisiaj było trochę podobnie do tego jak graliśmy w miniony weekend. Mecz, w którym niewiele straciliśmy, ale też niewiele stworzyliśmy. Mieliśmy pecha ze straconą bramką, bo przy tym uderzeniu był rykoszet. Odbicie, które może pójść w każdą stronę, ale niestety wpadło do bramki. Zrobiliśmy wszystko, żeby wyłonić zwycięzcę, ale ostatecznie mieliśmy też szczęście, bo oni stanęli twarzą w twarz z Alissonem Podobała mi się nasza reakcja na utraconego gola. 

Trzeba wziąć pod uwagę, jak gra przeciwna drużyna. Albo grają bardzo agresywnie i wysokim pressingiem, albo bardzo, bardzo zwartą formacją, gdy grają nisko. Wiele innych drużyn miało z nimi problemy. Nie tracą wielu bramek, tylko cztery razy stracili więcej niż jedną. Przy tak wielu zawodnikach w polu karnym i wokół niego trudno znaleźć zawodnika na wolnej przestrzeni. Co sądzę o wybiciu Federico Chiesy z linii bramkowej w ostatnich minutach? To jest właśnie to, czego oczekujemy od zawodników. Powinni dawać z siebie absolutnie wszystko” — powiedział Slot.

Liverpool wróci do gry już w najbliższą sobotę. O godzinie 18:30 zmierzą się na wyjeździe z Leeds United, które dzisiaj sensacyjnie pokonało 3:1 londyńską Chelsea.