Mikel Arteta przeżywa obecnie najlepszy okres podczas swojej kariery w Arsenalu. Mamy koniec listopada, a Kanonierzy przegrali tylko jeden mecz we wszystkich rozgrywkach. Kluczowym aspektem zdaje się być głębia składu. Pomimo kontuzji swoich zawodników, hiszpański szkoleniowiec może liczyć na zmienników. Odniósł się do tego podczas wywiadów po meczu z Bayernem.

Arsenal wygrał z Bayernem Monachium 3:1 w meczu 5. kolejki Ligi Mistrzów. Kluczową rolę odegrali zmiennicy: Riccardo Calafiori po wejściu na boisko zanotował asystę, Noni Madueke strzelił gola, a wynik meczu ustalił Gabriel Martinelli. Głębia składu to jedna z najsilniejszych broni Kanonierów. Do tego odniósł się Mikel Arteta:

„Mecz z Bayrnem wymagał innego wymiaru, a indywidualnie byliśmy wyjątkowi. To przyniesie zawodnikom więcej pewności siebie i zaufania. Dokonaliśmy zmian. Zawodnicy zaprezentowali się w niesamowity sposób. Jestem bardzo zadowolony. Uważam, że byliśmy znakomici. Bardzo ważne jest, aby mieć ich z powrotem i gotowych do gry (przyp. red. Odegaarda, Madueke, Martinellego). Wpływ, jaki wywierają Ci zawodnicy jest wyjątkowy” – powiedział Arteta w rozmowie z TNT Sports.

W wywiadzie z beIN SPORTS dodał:

„Wszyscy są gotowi. Niezależnie, czy ktoś zaczyna mecz, czy go kończy… Wpływ, jaki chłopaki mają na zespół, jest ogromny”.

Zwłaszcza ta wypowiedź odbiła się szerokim echem. Po angielsku Arteta użył określeń „starter” i „finisher”. Kibice zwrócili uwagę na nieprzypadkowy dobór słów, jakich używa hiszpański szkoleniowiec. Po polsku powiedzielibyśmy „zaczynajacy” i „kończący”. To wydaje się kluczowe w kontekście utrzymania zdrowej rywalizacji i pogodzenia tak wielu jakościowych piłkarzy w jednej drużynie. Nie ma podziału na podstawową jedenastkę i rezerwowych, są „starterzy” i „finisherzy”.