Wojciech Szczęsny nie rozegrał ani minuty w meczu jego Barcelony z londyńską Chelsea w 5. serii gier Ligi Mistrzów. Polak z ławki rezerwowych oglądał jak jego koledzy przegrywają z The Blues aż 0:3. Przed meczem „Szczena” skupił na sobie uwagę fanów.

Sympatycy Dumy Katalonii zgromadzeni na Stamford Bridge podczas rozgrzewki zaczęli śpiewać „Szczęsny fumador”, a więc „Szczęsny palacz”. Fani panujących mistrzów hiszpańskiej La Liga w ten sposób nawiązali rzecz jasna do nałogu byłego reprezentanta Polski. 35-letni golkiper już od dłuższego czasu nie kryje się z tą sprawą.

Wielu polskich obserwatorów Premier League pamięta zapewne incydent ze stycznia 2015 roku, gdy Szczęsny był jeszcze zawodnikiem Arsenalu. Ówczesny trener The Gunners, Arsene Wenger, przyłapał wychowanka Agrykoli Warszawa na paleniu w szatni Armat po spotkaniu z Southamptonem.

Tamta sytuacja miała poważne konsekwencje dla Polaka. Najpierw został ukarany karą finansową, później stracił miejsce w wyjściowym składzie Kanonierów, a w kolejny letnim okienku został wypożyczony do AS Romy, w której spędził kolejne dwa sezony. Następnie sprzedano go do turyńskiego Juventusu za 16 milionów funtów.