Przebieg Derbów Północnego Londynu sprawił ogromne rozczarowanie wśród kibiców Tottenhamu. Ekipa Spurs nie była w stanie dorównać Arsenalowi i uległa odwiecznemu rywalowi 1:4. Honorowe trafienie dla zespołu gości zaliczył Richarlison. Les Ferdinand, były zawodnik Tottenhamu, w programie Super Sunday obwinił za niedzielną klęskę Thomasa Franka.

Zdaniem angielskiego eksperta drużyna prowadzona przez duńskiego szkoleniowca wyszła na boisko z absolutnie niedopuszczalnym nastawieniem. Tottenham przez większość meczu nie stwarzał sobie dogodnych sytuacji i starał się grać reaktywnie w stosunku do rywala. To obrało całkowicie negatywny obrót spraw i Arsenal za sprawą gola Leandro Trossardahat-tricka Eberechiego Eze. W studiu Sky Sports Les Ferdinand dał upust swojemu niezadowoleniu i stanowczo uznał, że odpowiedzialność za porażkę spoczywa na Thomasie Franku.

„Tottenham był dzisiaj okropnie słaby. To żenujące, gdy się na to patrzy. W połowie tego meczu miałem nadzieję, że ja sam mógłbym wejść w pole karne razem z Michaelem McIntyre. Nie chciałem dłużej tego oglądać. Nie można zagrać w derbach północnego Londynu z Arsenalem i nie dać z siebie wszystkiego”.

„Myślę, że dziś menedżer popełnił błąd w taktyce. Przyszedł tu, aby być pragmatycznym, trzymać się z tyłu i próbować powstrzymać Arsenal. Uważam, że wysłało to zły sygnał do zawodników, ponieważ nie mogli potem się podnieść. Arsenal zdobył pierwszego gola i to wszystko. Tottenham już wtedy przegrał”.

Thomas Frank i jego podopieczni po przegranym starciu z Arsenalem zajmują w tej chwili 9. pozycję w ligowej tabeli. Tottenham w poniedziałkowy wieczór mogą spaść w klasyfikacji o jedno oczko niżej, jeżeli Manchester United pokona na własnym stadionie Everton. Za tydzień w ramach 13. kolejki Premier League zawodnicy duńskiego menedżera zagrają na własnym stadionie z Fulham. Pojedynek Spurs z The Cottagers odbędzie się w sobotę 29 listopada o 16:00.