Kiedy piłkarze wyjeżdżają na zgrupowania reprezentacji, trenerzy klubowi mają tylko jedno życzenie: aby ich zawodnicy wrócili zdrowi. W realiach przeładowanego kalendarza, braku czasu na regenerację i coraz większej liczby meczów taki scenariusz staje się jednak rzadkością. Przekonał się o tym Mikel Arteta, który prawdopodobnie przez najbliższe dwa miesiące będzie musiał radzić sobie bez lidera obrony — Gabriela Magalhãesa. 27-latek doznał urazu mięśniowego w towarzyskim spotkaniu Brazylii z Senegalem. Dla Arsenalu to ogromny cios, choć Arteta ma kim go zastąpić.
W ostatnich sezonach fani Arsenalu kilkukrotnie przekonali się, jak kontuzje kluczowych piłkarzy tej drużyny potrafiły pokrzyżować plany The Gunners w zdobywaniu tytułów. Wystarczy przywołać choćby ubiegły sezon, w którym przez kilka miesięcy poza grą był Bukayo Saka. Nie zapominajmy też o kampanii 2022/23, gdy uraz Williama Saliby znacząco wpłynął na przegrany tytuł mistrzowski przez Kanonierów na rzecz Manchesteru City.
Mikel Arteta wyciągnął jednak wnioski z tamtych sezonów i na obecne rozgrywki wraz z zarządem klubu przygotował zdecydowanie lepszą, ale też najszerszą kadrę w całej Premier League. Arsenal ma bardzo jakościowych piłkarzy na każdej pozycji i teraz będzie mógł z tego skorzystać.
Oczywiście kontuzja Gabriela to ogromny cios dla lidera Premier League. 27-latek jest nie tylko znakomitym obrońcą, ale też jednym z najgroźniejszych zawodników Arsenalu pod bramką rywala przy stałych fragmentach gry. Wystarczy przypomnieć wrześniowe starcie z Newcastle United, kiedy to jego gol w doliczonym czasie zapewnił „Kanonierom” zwycięstwo. Wygrana ta pozwoliła Arsenalowi wyprzedzić Liverpool i objąć prowadzenie w tabeli. Mikel Arteta wciąż dysponuje jednak szeroką kadrą i kilkoma wartościowymi alternatywami. Pojawia się jednak naturalne pytanie: czy defensywa bez byłego zawodnika Lille będzie w stanie funkcjonować równie pewnie, jak robiła to dotąd?
Utrzymać wybitny poziom gry obronnej
Przed startem tego sezonu Arsenal dokonał dwóch istotnych wzmocnień do linii defensywnej. Najpierw sprowadzono młodego i utalentowanego obrońcę Valencii Cristhiana Mosquerę, który na początku sezon pokazywał się z bardzo dobrej strony, zastępując Salibę. Drugim jest Piero Hincapié, który przez ostatnie sezony, był podstawowym piłkarzem Bayeru Leverkusen. Arsenal potrzebował nowych piłkarzy w linii obrony, tym bardziej że z klubu odszedł Jakub Kiwior. Przede wszystkim potrzebna była jednak głębia, patrząc na historię urazów Saliby i Gabriela.
Arsenal defender Gabriel was forced off with a muscular injury in Brazil's match against Senegal at the Emirates Stadium 🚨 pic.twitter.com/z1mZx2iqYB
— Sky Sports Premier League (@SkySportsPL) November 15, 2025
Trudno nie odnieść wrażenia, że nadszedł więc idealny moment, by ktoś z dwójki Mosquera — Hincapié wskoczył do składu i udowodnił, że w perspektywie kilku tygodni będzie w stanie rywalizować na odpowiednim poziomie i utrzyma wybitną skuteczność, jaką defensywa Arsenalu prezentuje od startu kampanii.
Kanonierzy stracili w lidze dotąd bowiem zaledwie pięć bramek. Według przewidywań OPTA, jeśli podopieczni Mikela Artety utrzymają ten poziom, to mogą stracić do końca sezonu jeszcze tylko 12 bramek, co uplasuje ich na drugim miejscu w tabeli drużyn, które straciły najmniej bramek przez cały sezon Premier League, tuż za rekordowym wynikiem Chelsea, która pod wodzą Jose Mourinho w sezonie 2004/05 straciła tylko 15 bramek.
Kto może zastąpić Gabriela?
O tym, ile bramek ostatecznie straci Arsenal, będziemy jednak rozmyślać dopiero w maju. Teraz skupmy się na tym, kto może wejść w buty Gabriela. Jak już wcześniej wspomniałem, pierwszym z kandydatów jest Cristhian Mosquera. Hiszpan zaliczył dotąd 12 występów, z czego 7 na poziomie Premier League. 21-latek wskoczył do składu za kontuzjowanego Salibę i grał naprawdę dobrze. Problem w tym, że Mosquera to piłkarz prawonożny, który znacznie lepiej czuje się na pozycji prawego środkowego obrońcy. Nie oznacza to jednak, że nie może też grać po lewej stronie. W swoich dwóch pełnych sezonach w Valencii 21-latek przez 37% czasu grał po lewej stronie w duecie stoperów.
Mosquera to silny fizycznie, uzdolniony technicznie piłkarz, który z marszu wszedł w rozgrywki Premier League. Arteta zdecydowanie jednak woli na tej pozycji piłkarza lewonożnego, co naturalnie kieruje nas do kolejnej opcji, jaką jest Piero Hincapié. 23-latek nie grał w tym sezonie wiele — łącznie 26 minut w lidze — ale wynika to głównie z silnej konkurencji i procesu adaptacji, a nie z jego jakości. Hincapié to bardzo dynamiczny i agresywnie grający obrońca. Może występować zarówno jako lewy–środkowy obrońca, jak i lewy defensor.

Piero Hincapié w barwach Bayeru Leverkusen głownie występował po lewej stronie linii defensywnej. Grafika: The Athletic.
Swoją dynamikę i umiejętności rozgrywania piłki regularnie pokazywał zwłaszcza pod wodzą Xabiego Alonso w ostatnich dwóch sezonach w Bundeslidze. Hincapié nie boi się ryzykować i zawsze szuka gry do przodu. Dość powiedzieć, że 22% jego rajdów z piłką w ubiegłej kampanii było w kierunku ataku, co było trzecim najlepszym wynikiem spośród wszystkich obrońców niemieckiej Ekstraklasy.
Arsenal decydując się na sporą inwestycję – bo przypomnijmy, że Hincapie jest w tym sezonie tylko wypożyczony na Emirates Stadium, ale z obowiązkiem wykupu za 45 milionów funtów – z pewnością liczy, że młody obrońca będzie w stanie wnieść do zespołu odpowiednią jakość.
Opcja Calafiori szansą na grę dla innych
Szukając potencjalnego zastępcy za Gabriela, nie możemy też pominąć Riccardo Calafioriego. Włoch co prawda występował w tym sezonie tylko na lewej obronie, ale oczywiście może też zagrać na środku defensywy – gra tam zresztą w reprezentacji Włoch. Pytanie tylko, czy Arteta będzie chciał zmieniać coś, co funkcjonuje w obecnym sezonie bardzo dobrze. Mowa tu właśnie o Calafiorim, który jako lewy obrońca spisuje się świetnie, czego potwierdzeniem jest bramka w meczu inauguracyjnym przeciwko Manchesterowi United i do tego dwie asysty.
Przesunięcie Włocha na pozycję środkowego obrońcy może natomiast otworzyć drogę do pierwszego składu dla Mylesa Lewisa-Skelly’ego. Młody Anglik w obecnym sezonie ani razu nie rozpoczął meczu w wyjściowej jedenastce Arsenalu, co ostatecznie kosztowało go miejsce w reprezentacji. Teraz jednak, przy odpowiednio dobranej rotacji, może ponownie znaleźć się w orbicie zainteresowań zarówno Artety, jak i selekcjonera drużyny narodowej.
Widać więc wyraźnie, że menedżer Arsenalu ma przed sobą cały wachlarz opcji i może elastycznie reagować na zmieniające się okoliczności. Jest to szczególnie istotne, bo zbliżamy się do świąteczno-noworocznego okresu, kiedy terminarz Premier League tradycyjnie bywa najbardziej intensywny. W krótkim czasie zespoły rozgrywają wiele spotkań, a umiejętne zarządzanie siłami i formą zawodników często decyduje o tym, jak drużyna wejdzie w drugą część sezonu.
Odpowiednia głębia lekiem na problemy z kontuzjami
Remis z Sunderlandem przed przerwą na kadrę był sygnałem alarmowym. Kontuzja Gabriela — kolejnym. Różnica jest jednak zasadnicza: tym razem Arsenal jest na to przygotowany. Polityka transferowa ostatnich okienek zbudowała drużynę kompletną, elastyczną i odporną na pojedyncze straty.
Czy zabraknie nieco pewności w defensywie? Możliwe. Czy David Raya przestanie seryjnie notować czyste konta? Też całkiem realne. Ale nie należy spodziewać się zapaści. Arsenal ma dziś zawodników, którzy są w stanie wejść na boisko i utrzymać poziom poprzeczki, którą drużyna zawiesiła niezwykle wysoko.
Arteta przez ostatnie trzy lata musiał radzić sobie z kontuzjami i lukami kadrowymi. W tym sezonie jest jednak przygotowany, jak nigdy wcześniej. Teraz pozostaje tylko jedno: udowodnić, że szeroka, mocna kadra pozwoli Kanonierom wreszcie dokończyć to, czego nie udało się domknąć w trzech poprzednich kampaniach.

