W poprzednim sezonie o Plymouth Argyle było głośno w polskich mediach. Jeszcze przed sezonem ogłoszono, że Wayne Rooney będzie nowym szkoleniowcem drużyny. W styczniu do Pielgrzymów dołączył medialny, polski piłkarz, Tymoteusz Puchacz. Dziś jednak drużyna musi zmagać się z gigantycznymi problemami.

W czerwcu do drużyny dołączył Tom Cleverley, były piłkarz Manchesteru United i trener Watfordu. Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że zarząd wykonał świetny ruch. W Watfordzie Anglik przez długi czas wykręcał wyniki ponad stan, przez co nie musiał drżeć o posadę. Przez połowę sezonu drużyna Szerszeni kręciła się wokół miejsc 6-8 i walczyła o baraże. Bardzo słaba końcówka sezonu sprawiła, że Cleverley stracił posadę.

Przybycie Cleverleya

Wychowanek Manchesteru United nie musiał długo szukać nowej pracy. Po zaledwie dwóch miesiącach zgłosił się po niego ówczesny spadkowicz Championship. Prezes The Greens, Simon Hallet, zatrudnienie komentował tak: „Mieliśmy wiele zgłoszeń od perspektywicznych menedżerów. Jednak od początku było jasne, że Tom jest dla nas odpowiednim kandydatem. Kiedy z nim rozmawialiśmy, całkowicie podzielał wizję i ambicje klubu„.

Przed nowym szkoleniowcem postawiono niełatwe zadanie. Wraz ze spadkiem z klubu odeszli kluczowi piłkarze. Ryan Hardie, który przez całą swoją 5-letnią przygodę z drużyną strzelił 74 gole oraz zaliczył 23 asysty odszedł do Wrexham. Prócz Hardiego, zespół opuścił wychowanek i wice-kapitan, Adam Randell, wychodzący na boisko ponad 170 razy dla Argyle. Mimo to przyjście trenera kibice odebrali pozytywnie i liczono na szybki powrót do Championship.

Problemy „na górze”

Nieciekawie wyglądała również sytuacja w strukturach. Przez ostatni rok w klubie było dwóch trenerów, którzy po odejściu zabrali ze sobą większość sztabu trenerskiego. W gabinetach również doszło do zmian. Z klubem pożegnali się dyrektor sportowy, Neil Dewsnip oraz szef rekrutacji, Tom Randle, który w klubie przepracował jedynie pięć miesięcy.

W październiku nowym dyrektorem generalnym został Paul Berne, który wcześniej specjalizował się w branży spożywczej i zasiadał w zarządzie klubu od 2019 roku. Prawdziwym punktem zwrotnym miało być zatrudnienie Dereka Adamsa jako kierownika klubu, które wydarzyło się na początku listopada. Adams był trenerem Plymouth Argyle w latach 2015-2019 i pod jego wodzą drużyna odniosła niemały sukces. Awansowali z League Two do League One i otarli się o baraże w sezonie, w którym byli beniaminkiem. Wśród kibiców pojawiła się nadzieja, że Adams zdoła przekazać odpowiednie wskazówki Cleverleyowi, a w przypadku ewentualnego niepowodzenia, zostać jego następcą.

Ostatnia forma i fatalna passa

Drużyna zajmuje ostatnie, 24. miejsce w League One. Bieżące sześć spotkań drużyny to sześć porażek. Ostatnie zwycięstwo przypada na końcówkę września, kiedy to pokonali Burton Albion na wyjeździe 4:0. Problemów drużyny można się doszukiwać w taktyce Cleverleya. Na początku sezonu eksperymentował z graniem czterema obrońcami, ale to nie zdało egzaminu. Drużyna straciła 15 bramek w 9 spotkaniach, w tym cztery z Cardiff. Również Home Park, czyli stadion, który ze względu na położenie miasta na mapie zawsze był atutem, obecnie jest słabym punktem. Grając u siebie Plymouth zdołało zdobyć tylko 7 punktów w 15 spotkaniach League One.

Jest natomiast kilka pozytywów. Do formy wrócił Bali Mumba, który ma na koncie cztery asysty w lidze. Udało się także zastąpić Hardiego, a nowy napastnik, Lorent Tolaj, we wszystkich rozgrywkach osiem razy trafiał do siatki rywali. W pucharach dobrze sobie radzi wychowanek klubu, Tegan Finn. W trzech spotkaniach brał udział w czterech bramkach.

Następne tygodnie mogą być kluczowe dla Toma Cleverleya i Dereka Adamsa. Będzie to walka nie tylko o przyszłość trenera, ale i całego klubu.