O tym, że życie bywa przewrotne, przekonał się najlepiej Patrick Bamford, który po kilkumiesięcznej przerwie wreszcie znalazł sobie klub. Po awansie do Premier League doświadczony napastnik rozwiązał kontrakt z Leeds United i od tego czasu pozostawał wolnym zawodnikiem. Oferta przyszła z nieoczekiwanego kierunku.

W kwietniu tego roku, kiedy Leeds United zapewniło sobie awans do Premier League, media społecznościowe obiegło nagranie, w którym Patrick Bamford intonuje wśród kibiców charakterystyczną przyśpiewkę. 32-latek obraża w niej trenera Sheffield United, Chrisa Wildera, którego drużyna również walczyła o promocję do wyższej klasy rozgrywkowej.

Sheffield ostatecznie pozostało w Championship, a Chris Wilder został zwolniony tylko po to, żeby kilka miesięcy później zatrudnić go ponownie. Menedżer wrócił do klubu i próbuje wydostać go ze strefy spadkowej, a w tym celu potrzebna mu klasyczna dziewiątka, której w klubie brakuje po odejściu Kieffera Moore’a. Taki zbieg wydarzeń sprawił, że drogi Chrisa Wildera i Patricka Bamforda nieoczekiwanie się przecięły.

Pierwsze spotkanie w klubie mogło być niezręczne, ale jesteśmy przekonani, że akurat Chris Wilder doskonale zrozumiał konwencję. Jeszcze w kwietniu menedżer Sheffield wyjaśniał, że Bamford skontaktował się z nim po tym incydencie i nie ma między nimi złej krwi.

Anglik podpisał z The Blades krótkoterminową umowę, która będzie obowiązywała zaledwie do stycznia. Bamford grał w Leeds przez siedem lat i w 192 ligowych meczach zdobył dla zespołu 56 bramek. W 2021 roku zanotował też swój jedyny występ dla reprezentacji Anglii w spotkaniu z Andorą.