Liverpool znów zawiódł oczekiwania swoich sympatyków i przegrał aż 0:3 z Manchesterem City podczas ubiegłej serii gier Premier League. Kapitan Virgil van Dijk mógł wyrównać na 1:1, ale jego bramka została cofnięta przez spalonego Andy’ego Robertsona. Jak do tej sytuacji oraz całego występu The Reds odniósł się holenderski stoper? Oto jego wypowiedzi z wywiadu dla stacji Sky Sports.
O anulowaniu jego bramki dla Liverpoolu:
„W piłce nożnej zdarza się, że to sędziowie podejmują kluczową decyzję. Takie chwile czasami się przytrafią, sędziowie o tym decydują, a my musimy sobie z tym radzić na boisku. Dotyczy to obu drużyn. Myślę, że z mojego punktu widzenia nie ma sensu o tym dyskutować. Prawda jest taka, że przegraliśmy dzisiaj 0:3 i to jest dla nas zdecydowanie ogromny cios”.
O występie i problemach The Reds:
Myślę, że pierwsza połowa była naprawdę wymagająca. Oni czuli się znacznie będąc w posiadaniu futbolówki i tworząc dodatkową przewagę w defensywie, bo Bernardo Silva często cofał się niżej po piłkę. Naszym napastnikom trudno było wywierać na nich presję, choć nie uważam, żeby z ich strony było wielkie zagrożenie. Oczywiście Jeremy Doku zagrał wyśmienity mecz, więc Conor Bradley miał pewne problemy w pojedynkach jeden na jednego. Mimo to sądzę, że ogólnie radziliśmy sobie nieźle.
Mogliśmy jednak lepiej operować piłką, zwłaszcza jeśli mowa o utrzymaniu jej w posiadaniu. Potem przyszły decyzje sędziego, rzut karny i momentum przesunęło się na ich korzyść. Wówczas musieliśmy jeszcze bardziej się skupić. Po zmianie stron mieliśmy trochę więcej dynamiki w grze, jeśli chodzi o posiadanie piłki, ale nasz pressing cały czas nie był wystarczająco dobry. Jako zespół powinniśmy zagrać lepiej. Jak już wspominałem przed spotkaniem — chodzi o znalezienie regularności, a także niepoddawanie się. Przegrana zawsze boli, tak jak powinna, każdego z nas, a już szczególnie rozmiarem 0:3. Teraz każdy z nas wraca do swojej reprezentacji, dalej dbamy o formę i chcemy wrócić z gotowością, by rozpocząć dobrą serię.
O tym, czy ta porażka była podobna do ostatnich przegranych Liverpoolu:
Trudno to jednoznacznie ocenić, bo w tym meczu mieliśmy swoje dobre momenty, ale graliśmy przecież z Manchesterem City na ich stadionie. To zespół, który potrafi sprawić problemy każdemu rywalowi. Jak już mówiłem, po powrocie, powinniśmy się skupić na refleksji, utrzymać formę, dalej walczyć o regularność oraz kontynuować ciężką pracę. Poza tym nic się nie zmienia. Trzeba iść do przodu. Brzmi banalnie, ale tak to właśnie wygląda. Nie zamierzamy się poddać. Jest dopiero listopad, a sezon jest długi.

