Kolejna seria spotkań za nami! Kto może kroczyć dalej z dumnie wypiętą piersią, a kto chce zakopać głowę w piach? Oto trójka bohaterów i trójka przegrywów 10. kolejki Premier League.
BOHATEROWIE
DAN BALLARD
Spotkanie z Arsenalem było wyjątkowe dla stopera Sunderlandu. Ballard to bowiem wychowanek Kanonierów. Nie zamierzał jednak dawać forów drużynie, z którą był związany przez 15 lat. To w dużej mierze dzięki niemu Czarne Koty zaskoczyły liderów Premier League i ugrały z nimi zaskakujący remis.
Ballard maczał palce w obu golach beniaminka. Najpierw sam trafił do siatki po świetnym zachowaniu w polu karnym, otwierając wynik spotkania. Potem pomógł uratować punkt w doliczonym czasie gry. To po jego strąceniu piłki Brian Brobbey zdołał uprzedzić Davida Rayę i przepchnąć piłkę do siatki tuż obok niego. Nie pierwszy raz wszedł w rolę bohatera. I właśnie za to kochają go trybuny Stadium of Light.
BIG. DAN. BALLARD. pic.twitter.com/zaTG0w4KIB
— Sunderland AFC (@SunderlandAFC) November 8, 2025
ALEJANDRO GARNACHO
Można śmiało powiedzieć, że od kilku kolejek Argentyńczyk jest w świetnej formie. Tą tezę idealnie obrazuje miniony tydzień – najpierw w środowym spotkaniu Ligi Mistrzów strzelił bramkę, a potem w Premier League w sobotę zanotował dwie asysty. Jedna z nich była szczególna, ponieważ doprowadziła do pierwszej bramki w seniorskiej karierze Malo Gusto.
Garnacho ➡️ Neto = @ChelseaFC 3-0 Wolves pic.twitter.com/9ZbwFbfgXq
— Premier League (@premierleague) November 8, 2025
Garnacho podczas spotkania wykreował 3 szanse, czyli najwięcej z całej drużyny The Blues. Oprócz tego jego dokładność podań wyniosła 92% i stwarzał zagrożenie nie tylko z piłką przy nodze, ale dobrze pressował piłkarzy rywali. I mimo, że na początku meczu Argentyńczyk nie wykorzystał dobrej okazji do zdobycia bramki, tak był kluczowym zawodnikiem dla Chelsea w rywalizacji z Wilkami.
JEREMY DOKU
To był występ godny największych pochwał! Belg wsadził defensorów Liverpoolu na najszybszą karuzelę świata i wygrał aż 7 z 10 pojedynków dryblingowych. 4 razy został sfaulowany przez zagubionych obrońców The Reds. Nareszcie te popisy przynosiły też wymierne korzyści. Doku na pewno nie był w tym spotkaniu „jeźdźcem bez głowy”. Świetnie spisywał się też w elemencie kreacji. Stworzył 3 okazje swoim kolegom.
Już wtedy śmiało zasługiwał na angaż do tego zestawienia, ale prawdziwą wisienką na torcie okazała się jego cudowna bramka ustalająca wynik potyczki na 3:0 dla Manchesteru City. Skrzydłowy po kolejnym udanym dryblingu idealnie przymierzył w górny róg bramki oponentów. Majstersztyk!
𝐉𝐄𝐑𝐄𝐌𝐘 𝐃𝐎𝐊𝐔𝐔𝐔𝐔! 💥 𝐂𝐎 𝐙𝐀 𝐆𝐎𝐎𝐎𝐋! 🔝 Przepiękne trafienie skrzydłowego Manchesteru City! 👌
📺 Transmisja meczu w CANAL+ EXTRA 1 i w serwisie CANAL+: https://t.co/45gDeTjRc6 pic.twitter.com/rKAobjEUxR
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) November 9, 2025
PRZEGRYWY
DAN BURN
Skończył mecz przedwcześnie, bo dostał dwie żółte kartki i sprowokował rzut karny. Mecz z Brentford był dla Dana Burna po prostu koszmarny. A mógł być jeszcze gorszy, bo Anglik tak naprawdę popełnił dwa faule w szesnastce warte podyktowania jedenastek, ale w pierwszej z tych sytuacji sędzia z jakiegoś powodu postanowił nie wskazać na wapno, więc mu się upiekło.
There's clear contact between Burn and Ouattara in the box but the penalty isn't given
Ouattara booked for diving as well … https://t.co/tFjGDzVTm4
— Brentford FC (@BrentfordFC) November 9, 2025
Nam jednak ta sytuacja nie umknęła i trzeba powiedzieć wprost: nie takiego go kojarzymy. Nigdy nie był zawodnikiem wybitnym, ale zawsze utrzymywał pewien równy poziom i nie schodził poniżej niego. Tym razem zdarzył mu się jednak fatalny występ. Źle wyglądały też jego statystyki: aż sześć z ośmiu pojedynków z rywalami, miał skuteczność podań na poziomie zaledwie 63%.
IBRAHIMA KONATE
Po przegranej 0:3 z Manchesterem City wielu mogło się spodziewać, że po stronie „przegrywów” zobaczymy graczy Liverpoolu. Finalnie znalazło się miejsce dla dwóch z nich. Pierwszym jest Ibrahima Konate, którego w naszych pomeczowych ocenach oceniliśmy na „1”. Niektórzy nawoływali jednak do przyznania oceny niższej niż przewiduje skala…
Trudno się dziwić, ponieważ występ Francuza rzeczywiście był koszmarny. Najpierw dopuścił się błędu, który „stworzył” akcję zakończoną rzutem karnym dla Obywateli. Następnie dał się „przestawić” Erlingowi Haalandowi przy golu na 1:0. W obu połowach był bardzo niedokładny i nie był w stanie zatrzymywać atakujących rywali. Aż 6 utracił posiadanie piłki, a do tego wygrał tylko 3 z 8 potyczek o futbolówkę.
https://x.com/Trend5i11/status/1987566249698840710
HUGO EKITIKE
Francuski duet zupełnie zawiódł oczekiwania fanów z czerwonej części Merseyside. Ekitike również wystawiliśmy najniższą możliwą notę. W jego przypadku trudno jednak mówi o popełnianych błędach, ponieważ reprezentant Trójkolorowych został kompletnie odcięty od podań i zupełnie nie był w stanie uwolnić się spod krycia obrońców The Citizens.
0 strzałów, 0 wygranych pojedynków, zaledwie 11 kontaktów z piłką, 3 utracone posiadania — zdecydowanie nie takich liczb wymaga się od napastnika w tak ważnym spotkaniu. Trener Arne Slot nie chciał przedłużać męki swojego podopiecznego i zdjął go już w 56. minucie rywalizacji.
Ekitike’s half by numbers vs. Man City:
0 goals
0 assists
0 chances created
0 shots
0 dribbles completed
3 x possessions lostAnonymous. ❌ pic.twitter.com/X2YX4MyRWd
— Statman Dave (@StatmanDave) November 9, 2025
