Manchester City zmierzył się z Liverpoolem w ostatnim meczu 11. kolejki. Było to spotkanie, którego stawką okazała się pozycja wicelidera Premier League i zmniejszenie straty do liderującego Arsenalu. Finalnie The Citizens zdemolowali The Reds aż 3:0. Poniżej oceny dla graczy obu ekip. Skala? Tradycyjnie, od 1 do 10. 

Manchester City:

Gianluigi Donnarumma – 7 – Kolejne bardzo pewne czyste konto Włocha, ale ogółem był bezrobotny tego wieczoru. Obronił oba celne strzały rywali. Nie wymagały jednak wielkiego refleksu.

Matheus Nunes – 8 – Popisał się idealnym dośrodkowaniem na głowę Haalanda przy golu na 1:0. Poza tym świetnie napędzał ataki prawą flanką. Wyśmienity występ.

Rúben Dias – 8 – Profesor. Znów pokazał, dlaczego jest tak ważną postacią dla bloku obronnego ekipy dowodzonej przez Pepa Guardiolę.

Joško Gvardiol – 7 – Bardzo dobrze współpracował z Diasem i nie dopuścił się żadnego błędu.

Nico O’Reilly – 7 – Odnotował asystę przy golu Doku, ale w tym przypadku wszystkie pochwały musi zabrać Belg. Jednak młodego defensora można chwalić za powstrzymanie ofensywnych zapędów Salaha oraz dobre rozgrywanie piłki do wyżej ustawionych kolegów.

Bernardo Silva – 7 – Szef. Doskonale kontrolował tempo gry i idealnie utrzymywał się przy piłce. Występ, którzy powinni sobie prześledzić juniorzy występujący na tej pozycji.

Nico González – 8 – Los uśmiechnął się do niego, gdy po jego strzale piłka odbiła się od Van Dijka i wpadła do bramki. Szczęściu zawsze trzeba do pomóc i w tym przypadku Argentyńczyk zrobił to podejmują odważną decyzję o strzale. Zdominował środek pola dla swojej ekipy, idealnie rozdawał piłki i był wszędzie. Klasa!

Phil Foden – 7 – Bez gola, bez asysty, ale nie sposób odnieść wrażenia, że to właśnie wychowanek Obywateli w wielu momentach tego meczu robił różnicę. Dobrze pokazywał się do zagrania swoim partnerom i odciągał od nich defensorów gości.

Rayan Cherki – 5 – Niezły występ Francuza, nie był olśniewający, ale po prostu solidny. Finalnie ma jednak zdecydowanie najniższą notę w swojej ekipie.

Erling Haaland – 7 – Zmarnował rzut karny, ale

Jeremy Doku – 9 – Bezdyskusyjny MVP tego spotkania. Najpierw wywalczył rzut karny, a do końca pierwszej połowy gnębił obrońców Liverpoolu swoimi przebojowymi rajdami. Wygrał aż 7 na 8 swoich pojedynków dryblingowych. Już wtedy był najlepszym graczem tego meczu. A na koniec zdobył takiego gola. Czapki z głów, panie Jeremy!

Zmiennicy:

Savinho – 6 – Niezła zmiana, ale bez szału.

Omar Marmoush – grał zbyt krótko, by ich ocenić.

Liverpool:

Giorgi Mamardashvili – 5 – Kapitalnie obronił rzut karny Haalanda, który sam sprokurował. Świetnie odbił strzał Doku. Nie miał żadnych szans przy wszystkich straconych golach.

Andrew Robertson – 2 – Nie radził sobie zbyt dobrze w obronie, a z przodu też mocno brakowało mu konkretów. Zdjęty z boiska już w 55. minucie.

Virgil van Dijk – 5 – Niefortunny rykoszet od jego nogi dał gola City, a wcześniej analiza VAR zabrała mu cudowną bramkę. Poza tym dość solidny. Nieźle radził sobie w utarczkach z Haalandem.

Ibrahima Konaté – 1 – To był fatalny mecz w wykonaniu Francuza. Szczególnie za pierwszą połowę należy mu się nagana. Najpierw dopuścił się koszmarnego błędu, który doprowadził do rzutu karnego. Następnie dał się „przestawić” Haalandowi przy golu na 1:0 dla City. Przez cały mecz był bardzo elektryczny i podejmował złe decyzje.

Conor Bradley – 5 – Doku nękał go niemiłosiernie na lewym skrzydle. Bradley był zadziorny i na pewno nie został zdemolowany, ale zdecydowanie nie wyłączył Belga tak, jak ostatnio Viniciusa.

Alexis Mac Allister – 2 – Chyba najsłabszy z pomocników panujących mistrzów Premier League. Łatwo przegrywał pojedynki o piłkę i nieudanie antycypował zamiary oponentów. Słusznie ukarany żółtą kartką za faul na Doku.

Ryan Gravenberch – 3 – Próbował czasami samemu wziąć grę na siebie, nie wychodziło mu to źle, ale zdecydowanie brakowało jego charakterystycznego błysku.

Dominik Szoboszlai – 3 – Jak wyżej. Zupełnie bez oczekiwanych fajerwerków.

Mohamed Salah – 2 – Starał się indywidualnie zmienić marazm ofensywny Czerwonych, ale w zasadzie nie przyniosło to żadnego pozytywnego wpływu. W gruncie rzeczy nie ma za co go pochwalić.

Hugo Ekitiké – 1 – Koszmarny. Pewnie wielu widzów w pewnym momencie zapomniało, że jest na boisku. Przez niespełna godzinę miał tylko 11 kontaktów z piłką, 0 zero strzałów, 0 wygranych pojedynków, 0 udanych dryblingów, ale za to 3 utracone posiadania i 2 nieudane przyjęcia.

Florian Wirtz – 5 – Zdaje się, że najaktywniejszy i najbardziej obiecujący z formacji ofensywnej przyjezdnych. Nie przyniosło to finalnie konkretów, ale jego zawziętość mogła się podobać. Raz wyśmienicie ograł dwóch rywali i miał dobry procent celności podań.

Zmiennicy:

Milos Kerkez – 3 – Zmiana do zapomnienia. Znów nic mu nie wychodziło. Ani dośrodkowania, ani rajdy. Nic.

Cody Gakpo – 4 – Wszedł za Ekitike i w kilka minut zrobił więcej niż on przez prawie godzinę gry. Jednocześnie chodzi o niewykorzystaną stuprocentową okazję, więc trudno go chwalić…

Curtis Jones, Joe Gomez i Federico Chiesa – grali zbyt krótko, by ich ocenić.