Florian Wirtz od samego początku tego sezonu Premier League jest na świeczniku. Liverpool sprowadził go z Bayeru Leverkusen za nie bagatela 116 milionów funtów, więc oczekiwania musiały być ogromne. Jego seria meczów bez gola i asysty spowodowała, że Niemiec stał się obiektem wielkiej krytyki. Czy jednak w pełni zasłużonej?
Początek był nie do obrony
14 meczów, 0 goli i 2 asysty — kluczowe liczby Wirtza w Liverpoolu są dotychczas naprawdę bardzo mizerne. Obie asysty zanotował w starciu z Eintrachtem Frankfurt podczas 3. kolejki fazy ligowej Champions League. Na angielskich boiskach Wirtz wciąż nie miał bezpośredniego udziału przy golu dla The Reds (nie wlicza się potyczki z Crystal Palace o Tarczę Wspólnoty).
Jednak to wcale nie był największy zarzut do 22-latka. Najgorsze było to, że długo na jego obronę nie dało się znaleźć sensownego argumentu. W pierwszych tygodniach bieżącej kampanii był do bólu niedokładny, nieskuteczny i momentami biegał po boisku, jak zagubiony junior, który po pierwszym gwizdku sędziego zapomniał o wytycznych od trenera i ustawia się w losowym miejscu.
Bardzo często wyraźnie przeszkadzał swoim kolegom z drużyny, szczególnie wchodził w paradę Mohamedowi Salahowi bliżej prawej flanki. Miał też wyraźne problemy z tym, że teraz musiał podejmować decyzje nieco szybciej niż w Niemczech. Widać było, że psychicznie i fizycznie przeskok z Bundesligi do Premier League mocno go przytłoczył. Za konfrontacje z Bournemouth, Arsenalem czy Burnley naprawdę nie sposób go bronić.
Florian Wirtz vs Bournemouth:
82 Minutes (Hooked)
0 Goals/Assists
0 Shots on Goal
0 Dribbles
16 Possessions Lost
7 Duels LostONLY 3 GOALS AWAY FROM A DEBUT HAT TRICK 🤯🤯🤯 pic.twitter.com/uLcqXCtKgD
— Hater Central (@TheHateCentral) August 15, 2025
Zmiana pozycji doda Ci skrzydeł…
Jednak w minionych tygodniach coś drgnęło. Jakby wiatr w końcu zawiał w dobrą stronę, ale jeszcze lekko, nie z huraganem przypominającym najlepsze dni. Przyszedł jednak razem ze zmianą, która buduje sporą nadzieję na o wiele lepszą przyszłość. W grze kadrowicza Die Mannschaft dało się ostatnio zauważyć poprawę. Choć wciąż brakuje mu konkretów, można go już pochwalić za wywieranie coraz bardziej pozytywnego wpływu na ofensywę Liverpoolu.
Idealnym tego przykładem jest minione starcie z Realem Madryt, gdy zaczął rywalizację w roli lewego skrzydłowego, a nie w środku pola. Drugą linię zajęło z kolei trio Dominik Szoboszlai, Alexis Mac Allister oraz Ryan Gravenberch, które wreszcie zagrało w sprawdzony sposób z minionej kampanii. Pomogło to zarówno całej drużynie The Reds, jak i samemu Wirtzowi.
Liverpool wygrał z Królewskimi 1:0, a reprezentant naszych zachodnich sąsiadów był jednym z najlepszych piłkarzy na murawie. Nie maczał palców przy jedynym trafieniu, ale zanotował mnóstwo udanych podań, doskonale radził sobie w pojedynkach jeden na jedn oraz wyśmienicie pressował rywali w pobliżu wrogiego pola karnego. Gdyby Dominik Szoboszlai nie zmarnował doskonałej sytuacji, to Wirtz zdobyłby też świetną asystę.
Florian Wirtz vs Real Madrid
— Savvy (@lfcsavvy) November 4, 2025
Od razu po tym meczu pojawiły się głosy, że lewa flanka powinna zostać zajmowana przez 22-latka zdecydowanie częściej. Przemawia za tym nie tylko świetny występ na tle liderujących w tabeli La Liga Los Blancos, ale też jego minione lata w Bayerze Leverkusen. Za czasów gry dla Aptekarzy to właśnie lewa flanka była ulubioną przestrzenią Niemca i to właśnie z niej stwarzał wielkie zagrożenie ścinając do środka lub precyzyjnie dogrywając do partnerów ustawionych w świetle bramki.

Heat Mapy Floriana Wirtza w trzech ostatnich sezonach. Źródło: SofaScore
Na Anfield nie wchodzi też w paradę Salahowi czy środkowemu napastnikowi, nie biega jak zabłąkany nowicjusz, a do tego nie powoduje rozbicia mistrzowskiego tercetu pomocników, będącego niesamowicie istotnym elementem dla układanki Arne Slota. Do tego Wirtz na boku linii ataku rzadziej jest uwikłany w konfrontacje fizyczne ze zdecydowanie roślejszymi stoperami klubów Premier League, a przepchnięcie lub minięcie ich jest o wiele trudniejsze niż w Bundeslidze. Z tego powodu gra na skrzydle jest dla niego bardziej komfortowa.
W chwili klepnięcia tego transferu mogło się wydawać, że Liverpool właśnie pozyskał typową „10”, której brakowało im przez ubiegłe lata. Tymczasem to właśnie lewe skrzydło może okazać się miejscem dla wydobycia najlepszej wersji Wirtza, a z kolei w roli „dyszki” wyśmienicie spisuje się Szoboszlai. Tym bardziej, że Liverpool śmiało może pozwolić sobie na posadzenie wśród rezerwowych Cody’ego Gakpo, ponieważ Holender jest w mizernej dyspozycji od startu rozgrywek, ale może odnaleźć się na stanowisku „jokera” w talii Slota.
Florian Wirtz off the left 🎥
pic.twitter.com/yzXEqrwNf7— Savvy (@lfcsavvy) November 7, 2025
Kreuje na potęgę, ale w głuchej ciszy kluczowych liczb
Wspomnieliśmy już, że Wirtz śmiało mógł mieć okazalszy dorobek, gdyby partnerzy wykazali się większą skutecznością. Tutaj dochodzimy do kolejnego argumentu na korzyść Wirtza, który jest poparty statystyką oczekiwanych asyst (xA). Wirtz powinien mieć więcej asyst, ale kilku piłkarzy formacji ofensywnej panujących mistrzów Premier League zupełnie zaprzepaszczało szanse po jego podaniach.
Ostatnio zwracał na to uwagę nawet sam trener Arne Slot, który twierdził, że statystyki wyraźnie nie oddają pełnego obrazu gry jego podopiecznego.
„Jeśli ściągnięto cię za tak duże pieniądze, ludzie patrzą głównie na bramki oraz asysty, ale ja mogę ci powiedzieć, że on śmiało mógłby już teraz mieć na swoim koncie sześć lub siedem asyst. Miał trochę pecha w wykańczaniu akcji, gdy dawał szansę kolegom z drużyny, ale ogólnie rzecz biorąc, dla 22-latka jest to całkiem normalne, że trzeba się przyzwyczaić do wyjazdu do innego kraju, nie mówiąc już o przeskoku na grę w Premier League.
Wirtz ma do tej pory ogromnego pecha w Liverpoolu – nawet dzisiaj, przeciwko Realowi Madryt, stworzył drużynie wiele szans, ale gol, którego zdobyliśmy, nie był akurat po jego podaniu” — oceniał holenderski szkoleniowiec.
Z drugiej strony trzeba przyznać, że w ten sposób można obronić wielu zawodników, ponieważ niewykorzystane sytuacje zdarzają się przecież w każdym meczu. Mimo wszystko, w przypadku Wirtza mówimy jednak o bardzo dużej dysproporcji między wykreowanymi okazjami i oczekiwanymi asystami a tymi uzyskanymi. Zresztą, może i w rubryce zdobytych goli wreszcie zostałoby w końcu zmazane to koszmarne zero, gdyby Salah kilka razy zachował się bardziej altruistycznie…
Second time Salah did NOT pass to Wirtz 🤨 pic.twitter.com/ES68h2Ekyu
— Anfield Football (@AnfieldFootball) October 22, 2025
Skupmy się jednak na samym elemencie kreacji akcji oraz xA, bo to dział, w którym Wirtz jest statystycznie czołowym graczem obecnej kampanii. Zwłaszcza w Lidze Mistrzów można znaleźć sporo takich wyliczeń. Letni nabytek znajduje się na samym szczycie stawki wszystkich graczy Champions League w kilku bardzo istotnych klasyfikacjach:
- Stworzone szanse (16 – 1. miejsce)
- Oczekiwane asysty (2,1 – 1. miejsce)
- Stworzone duże szanse (4 – 1. miejsce)
Oprócz tego przebiegł też najwięcej kilometrów (34,6 km) ze wszystkich graczy The Reds (14. miejsce ogółem) oraz podjął się największej liczby dryblingów (15). A mając na uwadze, że gra w tej samej drużynie co Dominik Szoboszlai, to szczególnie ta pierwsza statystyka robi wrażenie. Warto dodać, że w Premier League notuje też zdecydowanie lepsze liczby niż mogłoby się wydawać po braku punktów w klasyfikacji kanadyjskiej…
In the Champions League this season, Florian Wirtz ranks first or joint-first in each of these open play categories:
🪄 Chances created (16 – joint-1st)
🪄 Expected assists (2.1 – 1st)
🪄 Big chances created (4 – joint-1st)A creative powerhouse in Europe 💪
💻 @OptaJoe pic.twitter.com/MKXaDgYfva
— Football on TNT Sports (@footballontnt) November 7, 2025
W liczbie wykreowanych akcji obecnie jest na 15. miejscu, ale jeszcze do połowy października, czyli tuż przed tym jak usiadł na ławce przez kilka spotkań, był na podium tego zestawienia. Średnio tworzy 2,5 szansy na 90 minut, co jest bardzo przyzwoitym wynikiem. Mieści się także w TOP 15 statystyk dotyczących największej liczby celnych długich podań, odbiorów w trzeciej tercji boiska (żaden ofensywny pomocnik nie wyprzedza go w tym aspekcie), a także udanych dryblingów na 90 minut wśród ofensywnych pomocników. Nie jest to rzecz jasna poziom oczekiwany od zawodnika wartego 116 milionów funtów, ale na pewno nie są to też odległe lokaty.
Nie tak ciemno, jak malują
Podsumowując, Florian Wirtz zmaga się z dużymi problemami na starcie przygody w czerwonej części Merseyside i nie sposób zaprzeczyć, że jej sam początek był fatalny. Jest jednak wiele przesłanek jasno sugerujących, że ten transfer z biegiem czasu może wyjść na dobre zarządowi Liverpoolu. Nie można bowiem zapominać, że zakup 22-latka to oczywiście nie tylko wzmocnienie na „tu i teraz”, ale także inwestycja na przyszłość, która w przypadku Wirtza jest ryzykowna, lecz przy graczu o tym potencjale ma szansę się spłacić.
Ostatnio jakby złapał rytm, ale to dopiero pierwsze, wciąż dość nieśmiałe, takty. Przesunięcie ze środka pola na lewe skrzydło powinno mu posłużyć, bo nie będzie zmuszony do tak częstego konfrontowania się z bardziej fizycznymi oponentami. Zamiast tego będzie mógł się skupić na napędzaniu akcji flanką, która da mu więcej swobody, czasu na podjęcie decyzji i okazję na prawdziwe rozwinięcie (nomen omen) skrzydeł. Z kolei Liverpool nie będzie zmuszony rezygnować z niezawodnego trio pomocników.
Zmiana pozycji Wirtza i przemawiające za jej słusznością argumenty to pierwszy poważniejszy błysk nadziei na rozkwit jego talentu. Jeszcze nie płomień, ale już migające światełko, którym sztab szkoleniowy The Reds musi się zaopiekować w najlepszy możliwy sposób. Od nich też zależy, czy ta historia będzie miała „happy end”, bo na ten moment wcale nie było tak tragicznie jak mogłoby się wydawać.
‘He will be unbelievable, trust me’ Berbatov on Wirtz 💎
CC: @rioferdy5, #LFC pic.twitter.com/ID1N8WIf1t
— Rio Ferdinand Presents (@RioMeets) October 28, 2025

