Wolverhampton Wanderers nadal nie znalazło zastępcy Vitora Pereiry, który pożegnał się z posadą po fatalnym starcie sezonu. Głównym kandydatem do objęcia tej posady był Gary O’Neil, który miał już okazję prowadzić Wolves, ale nie skorzystał z szansy powrotu na Molineux. Teraz klub Premier League napotkał kolejną przeszkodę.
Wilki zwróciły się do Middlesbrough z oficjalną prośbą o zgodę na rozmowy z Robem Edwardsem, aktualnym menedżerem Boro. Po odmowie O’Neila to właśnie Edwards miał zostać preferowanym kandydatem przez zarząd Wolves. W przeszłości był zawodnikiem Wolverhampton, a także pełnił rolę tymczasowego trenera. Wyciągnięcie go z klubu Championship nie będzie jednak takie proste.
Middlesbrough odrzuciło wniosek drużyny z Premier League i nie zgodziło się na rozpoczęcie rozmów. Edwards trafił na Riverside Stadium dopiero latem tego roku, kiedy to zastąpił na stanowisku Michaela Carricka. Pod jego wodzą drużyna świetnie rozpoczęła sezon i po 14 kolejkach Championship zajmuje trzecią lokatę ze stratą jednego punktu do drugiego Stoke City. Nic więc dziwnego, że włodarze klubu raczej woleliby zatrzymać swojego trenera.
Przy takiej postawie Boro jasnym jest, że Wolves musiałoby zapłacić solidną rekompensatę, żeby ściągnąć Roba Edwardsa do Premier League. Wątpliwa pozostaje też kwestia tego, czy 42-letni menedżer w ogóle chciałby się podjąć ratowania ligowego bytu w swoim dawnym klubie. Po 10. kolejkach tego sezonu Wolverhampton zajmuje 20. miejsce w ligowej tabeli i z dorobkiem dwóch punktów traci już osiem oczek do bezpiecznego Burnley.
❌ Middlesbrough have REJECTED Wolves approach for manager Rob Edwards
🤔 Boro do not want to lose Edwards. Ball is now in his court if he wants to leave. Feeling is Wolves have been given encouragement from his side pic.twitter.com/v90Ac7zvRZ
— Craig Hope (@CraigHope_DM) November 6, 2025

