Nie widać końca problemów i kłopotów Sheffield Wednesday. Drużyna dzielnie walczy na boisku i w ostatnich trzech meczach uzbierała pięć punktów, ale wszystkie te starania już niedługo mogą pójść na marne. Drużyna The Owls prawdopodobnie zostanie ukarana ujemnymi punktami za opóźnienia w wypłacie wynagrodzeń.

Piąty raz w ciągu ostatnich siedmiu miesięcy Sheffield Wednesday nie wypłaciło zawodnikom wynagrodzeń w terminie. Wrześniowy deadline został przekroczony, a klub zdołał wypłacić pensje jedynie zawodnikom młodzieżowym i części personelu administracyjnego. Złamanie regulaminu EFL w tym wypadku powinno skutkować karą ujemnych punktów.

Te potencjalnie mnożą się w przypadku Sheffield, bo nie jest to pierwsze naruszenie w ostatnich miesiącach. Liga wciąż nie nałożyła na nich żadnej tego typu kary i wszystko wskazuje na to, że czeka na wyjaśnienie się sytuacji z własnością klubu. Kibice domagają się, że Dejphon Chansiri sprzedał Sheffield, ale trudno rozgryźć, co chodzi mu po głowie. Na jutrzejszy mecz z Coventry City kibice przygotowują protest, który może doprowadzić do przerwania spotkania.

„To nigdy nie jest miłe, kiedy dowiadujesz się, że nie dostaniesz pieniędzy na czas. Im bliżej terminu tym mamy nadzieję, że ta informacja nie przyjdzie. Najgorsze jednak, że wiemy o tym zanim poinformuje nas klub – ludzie w social mediach rozmawiają o tym, zanim sami się dowiemy”.

„Przekazywanie tej informacji ludziom jest trudne, ale dotarliśmy już do momentu, w którym jest to normalne. I to jest właśnie chore, bo to nie powinno być normalne. Jesteśmy klubem Championship i absolutnie nie tak powinno to wyglądać” – komentował całą sytuację Barry Bannan w rozmowie z The Star.