Kolejna seria spotkań za nami! Kto może kroczyć dalej z dumnie wypiętą piersią, a kto chce zakopać głowę w piach? Oto trójka bohaterów i trójka przegrywów szóstej kolejki Premier League.
BOHATEROWIE
IGOR THIAGO
Kat Manchesteru United w sobotnie popołudnie na Gtech Community Stadium. Brazylijczyk popisał się dwoma trafieniami już na początku meczu, walnie przyczyniając się do drugiej ligowej wiktorii w tym sezonie. Przy pierwszej bramce wykorzystał gapiostwo Harry’ego Maguire’a, który nieporadnie próbował założyć pułapkę ofsajdową, uciekając Anglikowi, a następnie popisując się absolutnie cudownym strzałem pod poprzeczkę bramki gości.
Przy drugiej bramce umiejętnie zgrał piłkę klatką piersiową na lewą stronę do Kevina Schade, by później pognać w szesnastkę i dobić strzał niemieckiego kolegi. Przy obu trafieniach pokazał spryt i to, jaką siłę mogą stanowić długie zagrania ze strony środkowych obrońców w jego kierunku. 24-latek to zaledwie drugi piłkarz w historii, który w pierwszych 20 minutach meczu w Premier League ustrzelił dublet przeciwko Czerwonym Diabłom obok Alexisa Sáncheza.
DANNY WELBECK
Do soboty miał w tym sezonie sześć występów na koncie i wciąż czekał na pierwszego gola. Wszystko jednak zmieniło się w meczu z Chelsea. Wszedł z ławki w 67. minucie, gdy Brighton przegrywał 0:1 i dwoma trafieniami odmienił mecz. Najpierw strzelił głową na 1:1 po świetnej wrzutce Yankuby Minteha. Potem, w doliczonym czasie gry, ustalił wynik na 3:1.
Dzięki trafieniom przeciwko Chelsea Welbeck wpisał się na listę strzelców w 16. sezonie Premier League z rzędu (łącznie robił to w 17 różnych sezonach). W jego przypadku wiek to tylko liczba, bo można zaryzykować stwierdzenie, że im jest starszy, tym lepszy. Czy w tych rozgrywkach utrzyma tendencję? Pora się przekonać. Pokazał już, że wciąż może okazać się przydatny dla młodej drużyny Mew.
5⃣ goals in his last 7⃣ games against Chelsea! 👑 pic.twitter.com/cKeYIjUPNE
— Brighton & Hove Albion (@OfficialBHAFC) September 29, 2025
DECLAN RICE
O tym, że angielski pomocnik jest jednym z najważniejszych i najlepszych piłkarzy Arsenalu, przekonał się już każdy obserwator Premier League. Drugą połowę spotkania przeciwko Newcastle śmiało można określić wizytówką Rice’a, która udowadnia jego jakość. Był najlepszym i najbardziej widocznym punktem linii pomocy Kanonierów, który był aktywny zarówno w ofensywie, jak i defensywie.
To właśnie on popisał się kapitalną obroną strzału Murphy’ego, który mógł skończyć się golem dla gospodarzy. Nie można również zapomnieć o jego asyście do Moreno, dającą wyrównującą bramkę. Po raz kolejny Declan Rice pokazał, że należy do światowej czołówki pomocników nie tylko w Anglii, ale też na świecie.
Declan Rice's game by numbers vs. Newcastle:
104 touches
35 passes in final third
7/9 duels won
5x possession won
3 chances created
3 tackles
3 clearances
1 assistHis 6th Premier League assist of 2025. 🅰️ pic.twitter.com/RfxMydNSg8
— Squawka (@Squawka) September 28, 2025
PRZEGRYWY
BRUNO FERNANDES
Podczas meczu z Brentfordem było go po prostu mało na boisku. Nie kreował sytuacji, nie oddawał groźnych strzałów, nie odciskał piętna na akcjach Manchesteru United. No i pojawił się na radarach w momencie, który mógł okazać się kluczowy – gdy Czerwone Diabły dostały rzut karny na wagę potencjalnego gola na 2:2. Cały sektor gości liczył, że kapitan nie zawiedzie. Ten jednak drugi już raz w tym sezonie (i drugi w Londynie) nie wykorzystał jedenastki. Jego słabe uderzenie bez problemu wybronił Caoimhin Kelleher.
Poza rozczarowującą postawą na murawie, w oczy rzucał się fakt, że Fernandes wyglądał na bardzo sfrustrowanego, wręcz rozdrażnionego. Dużo narzekał i machał rękami z niezadowolenia – raz nawet oberwało się Luke’owi Shawowi za to, że sam nie przyjął jego dobrego crossowego podania. Po kapitanie należałoby spodziewać się, że będzie w stanie podźwignąć drużynę mentalnie w trudnej sytuacji, a tutaj efekt był raczej odwrotny. Możliwe, że to właśnie przez rozdrażnienie nie udźwignął ciężaru wykonania kluczowego rzutu karnego. Podobnie wyglądało to zresztą z Fulham, gdy podenerwował go fakt, że zahaczył go sędzia.
Bruno Fernandes fails to convert from the spot 𝘼𝙂𝘼𝙄𝙉 ❌🤯
He accounts for 50% of all penalties missed in the Premier League this season 😬 pic.twitter.com/UamgjeUmGj
— LiveScore (@livescore) September 27, 2025
MAXIME ESTÈVE
Patrząc jedynie w suche statystyki, Estève na Etihad Stadium zaprezentował się nieźle. Wygrał cztery pojedynki na ziemi (na pięć stoczonych!), zaliczył siedem wybić, popisał się czterema odbiorami, zagrał trzy na trzy udane długie piłki. Problem w jego ocenie pojawia się, gdy spojrzy się na końcowy wynik i listę strzelców. Nie dość, że francuski obrońca wraz z kolegami przyjął aż pięć ciosów od Obywateli, to dwa z nich wyprowadził sam defensor Burnley.
W 12. minucie 23-latek wykorzystał świetne płaskie zagranie ze strony Jérémiego Doku i skierował piłkę do siatki obok bezradnego Martina Dúbravki, wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie (0:1). Nieco ponad kwadrans po zmianie stron wpisał się do protokołu po raz drugi, tym razem po asyście Matheusa Nunesa, popisując się lekkim, technicznym zagraniem w kierunku dalszego słupka (1:3).
Warto dodać, że wychowanek Montpellier nie był zamieszany jedynie w tych dwóch przypadkach, bo w zasadzie maczał palce przy wszystkich golach dla rywali. Tu przegrał pojedynek główkowy z Erlingiem Haalandem, by ten mógł zgrać do Nunesa przy bramce na 1:2. Tu na moment odpuścił norweskiego snajpera, by ten trafił na 1:4, a na koniec sam zaliczył do niego „ostatnie podanie”, zgrywając do tyłu głową i prezentując mu sytuację sam na sam ze słowackim golkiperem. Absolutny DISASTERCLASS.
XAVI SIMONS
Po debiucie Holendra we wrześniowym spotkaniu z West Hamem, kibice Tottenhamu byli zdecydowanie zachwyceni. Pod nieobecność kontuzjowanych Jamesa Maddisona oraz Dejana Kulusevskiego, Simons był widziany jako kreator gry i zawodnik, który będzie napędzać ofensywę Kogutów. Jednak sobotnie spotkanie Wolverhampton było jednym wielkim rozczarowaniem. W trakcie spotkania zamiast posuwać akcje kolegów do przodu, tylko je spowalniał i popełniał błędy.
Xavi Simons vs Wolves:
78 Minutes (Hooked)
0 Goals/Assists
0 Shots
1/4 Dribbles Completed
8 Inaccurate Crosses
24 Possessions LostXBOX SERIES 7 🥶🥶🥶 pic.twitter.com/h11uQONOSz
— Hater Central (@TheHateCentral) September 27, 2025
Najbardziej kibiców Spurs raziły błędy Xaviego w przyjęciu piłki i z jaką łatwością ją tracił. Przez cały swój występ stracił ją aż 22 razy. Jest to bardzo szkojąca statystyka, zwłaszcza że ten sam zawodnik miał odnotowaną precyzyjność podań na poziomie 100%. Wydaje się to niemożliwe, a jednak to się wydarzyło. Uwiecznieniem słabej dyspozycji reprezentanta Holandii była otrzymana żółta kartka w 32. minucie meczu.

