W poniedziałkowy wieczór oczy całego piłkarskiego świata zwrócą się na St James’ Park. Newcastle podejmie Liverpool w swoim pierwszym domowym meczu sezonu. Dla fanów „Srok” to coś więcej niż tylko spotkanie ligowe. To starcie z rywalem, który w ostatnich tygodniach odegrał istotną rolę w jednym z najbardziej elektryzujących transferowych wątków lata.
Saga Isaka, czyli transferowa burza
Arne Slot wkrótce przekona się, czym jest atmosfera tego stadionu, szczególnie gdy gospodarze mają coś do udowodnienia. Mecz zapowiadał się ekscytująco sam w sobie. Saga transferowa z udziałem Alexandra Isaka podgrzała jednak emocje do granic. Napastnik Newcastle od dłuższego czasu jest łączony z odejściem do Liverpoolu. Choć formalnie nie ma jeszcze porozumienia, „Sroki” już muszą brać pod uwagę jego potencjalne odejście. To czyni każdy występ Isaka jeszcze bardziej znaczącym.
Ten kontekst sprawił, że przygotowanie tradycyjnej oprawy przez grupę Wor Flags okazało się wyjątkowo trudne. „W tej chwili istnieje wiele różnych opinii na temat całej tej sytuacji” – przyznał Thomas Concannon, wolontariusz grupy. „Mamy nadzieję, że udało nam się znaleźć odpowiedni ton. Chcemy wspierać zawodników, którzy są na boisku. To oni są najważniejsi”.
Hugo Ekitike – napastnik, który mógł być „Sroką”
Na dodatek do Newcastle przyjeżdża Hugo Ekitike – napastnik, który niedawno wybrał Liverpool, mimo że dzisiejszy rywal, starał się o niego od ponad trzech lat. Eddie Howe zna go doskonale, analizował jego grę, był blisko podpisania kontraktu z Francuzem. Jednak to „The Reds” zdołali go przekonać do podpisu. To bolesny cios dla gospodarzy, którzy po fiasku z Ekitike i nieudanej próbie ściągnięcia Benjamina Sesko, zostali bez planu B. Warto przypomnieć, że okienko transferowe powoli się zamyka. Teraz klub musi działać błyskawicznie, by znaleźć przynajmniej jednego środkowego napastnika do 1 września.
Slot: „Wiem, czego się spodziewać”
Mimo tego co dzieje się za kulisami, Arne Slot stara się trzymać emocje na wodzy. Holender doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co czeka jego zespół w Newcastle. „Ich intensywność była dwukrotnie większa niż nasza, zwłaszcza w pierwszych 60 minutach meczu w grudniu. W finale Pucharu Ligi też dominowali pod tym względem” – przyznał bez ogródek.
Dla Slota to nie pierwszy kontakt z potęgą St James’ Park. Poniedziałkowy mecz będzie prawdziwym testem nie tylko dla niego, ale też dla jego wizji nowego Liverpoolu.
A dla kibiców? To mieszanka wielkich oczekiwań, podwójnej stawki i pytania: czy Alexander Isak zagra jak lider, czy raczej jak zawodnik z walizką przy drzwiach.

