Transfer Viktora Gyökeresa do Arsenalu stał się faktem, ale cała saga z nim związania trwała tygodniami. Dlaczego trwało to tak długo? The Athletic przybliżył nam cały proces decyzyjny, który w ostatnich miesiącach odbywał się w klubie z Londynu.

Andrea Berta postawił na Gyökeresa

Zanim nowy dyrektor sportowy, Andrea Berta, pojawił się w Arsenalu, Viktor Gyökeres nie był zawodnikiem, który znajdował się na szczycie listy transferowej. Oczywiście Kanonierzy monitorowali jego sytuację, bo ciężko było przejść obok jego wyczynów strzeleckich w trakcie sezonu. Ówczesny dyrektor sportowy, Edu Gaspar, wraz ze swoim zespołem rekrutacyjnym widział w 26-krotnym reprezentancie Szwecji zawodnika drugoplanowego – takiego, który mógłby być uzupełnieniem dla Kaia Havertza, ale niekoniecznie wygryzłby go ze składu. Jego atrybuty fizyczne i skuteczność w kończeniu akcji nie budziły wątpliwości, ale nie wydawał się oczywistym kandydatem do modelu gry Arsenalu pod wodzą Artety.

W tym czasie zdecydowanym faworytem był Benjamin Šeško. Napastnik RB Lipsk był już rozważany jako wzmocnienie w 2024 roku i klub planował wrócić po niego w obecnym oknie transferowym.

W marcu tymczasowy następca Edu Gaspara, Jason Ayto, planował wizytę w Niemczech, aby spróbować poczynić postępy w tym kierunku. Wydawało się, że Arsenal jest gotowy na letni transfer Šeško. Wszystko zmieniło się, gdy stanowisko objął Andrea Berta. Wyjazd Ayto do Niemiec został anulowany, a nazwisko Gyökeresa znalazło się w centrum uwagi. Berta od dawna podziwiał tego zawodnika i uważał, że może być napastnikiem, którego Arsenal potrzebuje, aby zakończyć pięcioletnie oczekiwanie na trofeum.

Dlaczego to nie Šeško trafił na Emirates?

Preferencje osobiste dyrektorów sportowych zeszły na dalszy plan, ponieważ Arsenal – przy wsparciu właścicieli – postanowił przeanalizować warunki obu umów. W ten sposób można było omówić i przedyskutować ich zalety z perspektywy ekspertów.

W ciągu 18 miesięcy przedstawiciele Šeško zbudowali silną relację z Edu Gasparem i Jasonem Ayto, przygotowując grunt pod potencjalną umowę, która miała przenieść ich zawodnika na Emirates Stadium. Po przybyciu Berty ich relacje zupełnie się odmieniły. Obóz Šeško co prawda nadal uważał, że 22-letni Słoweniec będzie pierwszym wyborem Arsenalu, ale pojawiły się też obawy dotyczące zmian w strukturach klubu. Postanowiono odczekać i zbyt szybko nie zamykać sobie drogi w temacie negocjacji z innymi klubami, a także bardzo agresywnie negocjować w rozmowach z Arsenalem, co nie zostało dobrze przyjęte w północnym Londynie. Niemniej jednak, kontakt z agentem Benjamina Šeško, Elvisem Basanoviciem, nadal był kontynuowany. Był on nawet gościem klubu na ostatnim meczu domowym Arsenalu w tym sezonie, w którym mierzyli się z Newcastle United.

Arsenal i Berta mocno rozważali zakup Šeško. Odbyły się długie rozmowy z obozem zawodnika, a RB Lipsk zdawał sobie sprawę z ich zainteresowania. Wiek i potencjał Benjamina przemawiały do Arsenalu. Przeprowadzili oni gruntowną analizę jego przeszłości, śledząc postępy Słoweńca od kilku lat. Pomysł pozyskania młodego zawodnika z potencjałem i perspektywą wzrostu wartości w Arsenalu był atrakcyjny dla właścicieli klubu. Niestety postępy w negocjacjach były znikome. Kwota transferu, której zażądał Lipsk, w połączeniu z wysokimi oczekiwaniami dotyczącymi tygodniówki i prowizjami agentów sprawiły, że łączny koszt przeprowadzenia tego ruchu uznano za zbyt wysoki, jak na zawodnika, który ma ogromny potencjał, ale istniały obawy co do jego gotowości do natychmiastowego wpływu na Premier League. Obóz Šeško postanowił zgodzić się na jakiekolwiek ustępstwa dopiero po tym, jak negocjacje w sprawie transferu Gyökeresa były bardzo zaawansowane – gdy było już za późno.

Inne alternatywy na pozycję napastnika

Choć w międzyczasie Viktor Gyökeres budził coraz większe uznanie w gabinetach klubowych, analizowano również inne opcje. Oprócz wspomnianego Benjamina Šeško, pod uwagę brani byli również Alexander Isak i Ollie Watkins.

Mikel Arteta bardzo podziwiał Alexandra Isaka, ale gdy Newcastle United zapewniło sobie awans do Ligi Mistrzów, Arsenal uznał, że ten transfer jest poza ich zasięgiem. Zanim Isak jasno dał do zrozumienia, że chce odejść z Newcastle pod koniec lipca, Arsenal zobowiązał się do alternatywnych planów.

W styczniu menedżer Arsenalu w pełni popierał starania klubu o pozyskanie Watkinsa, ale ostatecznie odrzucono możliwość sprowadzenia angielskiego napastnika. Problemem był wiek zawodnika oraz kwota 60 milionów funtów, których oczekiwała Aston Villa.

Rozmawiano również o transferze Juliana Alvareza z Atletico Madryt, jednak nie poczyniono żadnych kroków w tym kierunku.

Ostatecznie zdecydowano się skupić na Gyökeresie – pomijając jego oczywiste atuty strzeleckie, miał być też prostszy do ściągnięcia, z bardziej przejrzystą strukturą płatności i… tańszy.

Negocjacje: szybkie z Gyökeresem i długie ze Sportingiem

Arsenalowi bardzo odpowiadało, że nazwiska Šeško i Gyökeresa były mocno eksponowane w mediach, bo dawało im to przewagę w negocjacjach. Obaj zawodnicy byli gotowi na zmianę barw, natomiast w Londynie wiedzieli, że ostatecznie pozyskają jednego z nich, na warunkach zgodnych z założeniami klubu. Z biegiem czasu transfer Šeško wydawał się jednak coraz mniej prawdopodobny. Arsenal zauważył, że był jedynym klubem aktywnie zabiegającym o Słoweńca, podczas gdy o Gyökeresa pytał choćby Manchester United.

Uzgodnienie warunków kontraktowych z Gyökeresem było stosunkowo proste, a w trakcie całego procesu wykazywał on wyraźną determinację, by przenieść się do Arsenalu. Nie było też problemów w kontaktach z jego agentem, Hasanem Cetinkayem. Rozmowy przebiegały owocnie do tego stopnia, że w Londynie wszyscy byli pod wrażeniem zaangażowania się w sprawy dotyczące transferu. To niezwykłe, że piłkarz takiego kalibru odmawia rozpatrywania ofert z innych klubów, ale Szwed upierał się: to będzie Arsenal i tylko Arsenal. Przedstawiciele Gyökeresa prowadzili również znaczną część negocjacji, a bezpośredni kontakt między klubami był stosunkowo ograniczony. W trakcie całego procesu Bertę wspierał wysoko ceniony dyrektor ds. operacji piłkarskich Arsenalu, James King, a także wiceprezes wykonawczy, Tim Lewis.

W połowie czerwca Berta poleciał na hiszpańską wyspę Minorkę, aby osobiście porozmawiać ze Sportingiem. To był przełomowy moment, bo pomimo zainteresowania Arsenalu Benjaminem Šeško, nigdy wcześniej nie odbyło się takie spotkanie. Problem pojawił się w momencie, gdy Sporting uznał, że nie ma zamiaru honorować rzekomej umowy z Gyökeresem. Portugalczycy oczekiwali stałej kwoty transferu w wysokości 70 milionów euro, z dodatkowymi bonusami w wysokości 10 milionów euro. Choć łącznie z bonusami ta kwota była niższa o 20 milionów od klauzuli odstępnego, wynoszącej 100 milionów euro, to obóz zawodnika liczył na wywiązanie się z wcześniejszych obietnic, mówiących o zgodzie na transfer za 60 milionów euro (plus 10 mln bonusu).

Choć Berta wrócił do Wielkiej Brytanii bez umowy, to rozmowy były kontynuowane. Na przełomie czerwca i lipca mocno zaangażował się w przyspieszenie negocjacji, podkreślając konieczność rozwiązania problemu napastnika przed okresem przygotowawczym. Dodatkowym argumentem miał być terminarz Arsenalu, który już w pierwszych kolejkach jest bardzo wymagający (w pierwszych sześciu kolejkach ich rywalami będą kolejno: Manchester United, Leeds United, Liverpool, Nottingham Forest, Manchester City, Newcastle United).

Kolejne problemy na linii Gyökeres – Varandas

Viktor Gyökeres otrzymał przedłużoną przerwę wakacyjną z powodu niepewności co do swojej przyszłości. Oczekiwano, że wróci do drużyny Sportingu 11 lipca, ale zamiast tego zakomunikował prezesowi klubu, Frederico Varandasowi, że nie wróci pod żadnym pozorem. Szwed uważał, że Varandas złamał jego honorową umowę: oferta Arsenalu przekraczała już sugerowane 60 milionów euro plus 10 milionów euro, a mimo to kluby nie osiągnęły porozumienia. Varandas zagroził podjęciem działań dyscyplinarnych, podczas gdy Arsenal niestrudzenie pracował nad sfinalizowaniem transferu.

Ostatecznie osiągnięto konsensus co do szerokiego zakresu umowy: stała kwota 63,5 miliona euro wraz z dodatkowymi 10 milionami euro potencjalnych dodatków. Po ustaleniu tych parametrów Arsenal złożył swoją pierwszą formalną ofertę. Agent Cetinkaya zgodził się również zrezygnować z 10-procentowej prowizji, aby ułatwić transfer. Pomimo akceptacji kwot umowa nie została sfinalizowana. Arsenal wciąż musiał negocjować warunki bonusów, a Sporting naciskał, aby były jak najłatwiejsze do osiągnięcia. To przeciągnęło proces o ponad tydzień. Gdy drużyna poleciała do Singapuru, aby rozpocząć tournée Arsenalu po Azji, Berta został w Londynie, aby dopilnować transakcji.

W końcowej fazie negocjacji Sporting otrzymał jeszcze zapytanie od Manchesteru United, ale Gyökeres nie zamierzał się wycofać. Był już w pełni zdecydowany na transfer na Emirates.

Gyökeres nowym numerem „14” w Arsenalu

Sporting do granic możliwości przeciągał negocjacje, co frustrowało Bertę, Gyökeresa i agentów. Ostateczne porozumienie nastąpiło 25 lipca. Osoby zaznajomione z klubowymi finansami informują, że 5 milionów bonusu zostanie aktywowane po określonej liczbie występów, a drugie 5 milionów uzależnione jest od liczby bramek Gyökeresa i awansu Arsenalu do Ligi Mistrzów.

Arsenal oficjalnie ogłosił pozyskanie napastnika, który w ostatnich dwóch sezonach zdobył 97 bramek i zaliczył 28 asyst w 102 meczach. Klub postrzega Gyökeresa jako dynamicznego, dominującego napastnika. Podziwiają jego ruch i zaangażowanie, zarówno z piłką, jak i bez niej. Co najważniejsze, uważają również, że ma osobowość, która pozwala mu radzić sobie z presją i zapewni zimną krew w decydujących momentach. Pewność siebie Gyökeresa podkreśla jego decyzja o noszeniu koszulki z numerem 14, którą kiedyś nosił rekordowy strzelec Arsenalu, Thierry Henry.

Arsenal będzie musiał dostosować się do mocnych stron Gyökeresa, tak samo jak on do ich. Przybycie Szweda może zwiastować przełomowy moment w rozwoju zespołu Artety – przejście na bardziej bezpośredni, przejściowy styl gry. Dla Berty to również znaczący transfer, bo choć klub ostatecznie był jednomyślny co do tego, że jest to właściwa umowa dla Arsenalu, to on przekonał pozostałych do Viktora. Jeśli ten transfer wypali, będzie wielkim wygranym. Teraz czas na Gyökeresa, aby udowodnił swoją wartość.