Wyobraźcie sobie skrzydłowego, który w ciągu sezonu Premier League osiąga 20 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej. Odpowiada za prawie 30% liczby bramek swojej drużyny. Wynik plasujący go w czołówce ligi. Wydawać by się mogło, że ktoś taki powinien mieć pewne miejsce w składzie na następne rozgrywki. Jednak na St James’ Park sztab szkoleniowy był odmiennego zdania. Mimo ośmiu trafień i 12 asyst Jacob Murphy najprawdopodobniej od sierpnia większość spotkań zacznie oglądać z perspektywy rezerwowego. Jego miejsce zajmie bowiem Anthony Elanga, jedna z pierwszoplanowych postaci fantastycznej kampanii 2024/25 w wykonaniu Nottingham Forest.
Długie poszukiwania Howe’a
Obserwując ostatnie doniesienia transferowe, Murphy w jakiś sposób mógł poczuć się pokrzywdzony. Pod względem ostatnich podań ustąpił jedynie Mohamedowi Salahowi, a jego 11 asyst z otwartej gry stanowiło najlepszy wynik wśród zawodników Srok od wyczynu Laurenta Roberta z sezonu 1999/2000. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że wychowanek Norwich City ma już na karku 30 wiosen, a wspomniany Elanga jest aż o siedem lat młodszy. Szwed kosztował 52 milionów funtów i był trzecim ofensywnym wyborem po nieudanych próbach zakupu Bryana Mbeumo oraz João Pedro.
Były gracz Manchesteru United stanowi pierwszy transfer od dwóch lat, który w zasadzie od razu jest typowany do podstawowego składu ekipy Eddiego Howe’a. Co prawda, pod tą tezę można by podciągnąć Lewisa Halla, ale Anglik był wcześniej wypożyczony z Chelsea i znał zespół. Howe sugerował już zimą, że jego zespół się starzeje i za parę miesięcy będzie potrzebował więcej świeżej krwi.
Jacob Murphy (20) had more goals & assists than Anthony Elanga (17) in the last Premier League season (2024/2025).
Who would you start in the next season? pic.twitter.com/LySaxILEsO
— FtblJoe (@FtblJoe) July 12, 2025
Z klubu odszedł już wiekowy Callum Wilson i Anthony Elanga ma być pierwszym elementem tego domina. Blisko zasilenia klubu są też utalentowany James Trafford z Burnley i Hugo Ekitike z Eintrachtu Frankfurt. Kwota pokazuje również, że potencjalne problemy ze spełnieniem wymogów PSR odeszły w niepamięć. Elanga to trzeci najdroższy nabytek w historii po Alexandrze Isaku i Sandro Tonalim.
Na prawej stronie Howe długo miał problem. Miguel Almirón poza jednym dłuższym okresem, gdy pod koniec 2022 roku strzelił osiem bramek w dziewięciu kolejkach, raczej rozczarowywał. Matt Ritchie, który dołączył na początku przygody szkoleniowca na St James’ Park, ewidentnie nie osiągnął poziomu, jaki zakładano w klubie. Yankuba Minteh nawet nie rozegrał meczu w koszulce Srok, zanim został sprzedany zeszłego lata do Brighton Howe & Albion. W ciągu trzech pełnych sezonów legendy Wisienek nad rzeką Tyne Murphy pozostawał jedyną alternatywą, a ostatni rok pokazał, że podołał wyzwaniu.
Jednak, patrząc na czas Anthony’ego na City Ground, trzeba przyznać, że wydaje się realnym wzmocnieniem na tej pozycji. Szwed nie widniał w dalszych planach Erika ten Haga latem 2023 roku. Choć za kadencji Ralfa Ragnicka wydawało się, że będzie przynajmniej niezłą opcją z ławki (choćby uratował honor Czerwonych Diabłów z Atlético w Lidze Mistrzów), to w oczach Holendra nie znalazł uznania. W pierwszym sezonie ten Haga w Manchesterze otrzymał zaledwie nieco ponad 400 minut na placu boju w Premier League. Wobec rozwoju Alejandro Garnacho i wystrzału formy Marcusa Rashforda wylądował w barwach Tricky Trees.
Elanga znaczy diabelska szybkość
Przeprowadzkę z Manchesteru do Nottinghamshire trzeba uznać za jak najbardziej udaną. Najistotniejszą statystyka dotyczącą występów w Forest pozostaje liczba asyst (na ironię podobnie jak u Murphy’ego). Jest zaledwie jednym z trzech zawodników, którzy od startu sezonu 2023/24 zaliczyli w lidze minimum 20 ostatnich podań (dokładnie 20) obok Salaha (28) i Olliego Watkinsa (21). Z roku na rok konsekwentnie rośnie też jego średnia asyst na 90 minut:
- sezon 2021/22 – 0,15,
- sezon 2022/23 – 0,23,
- sezon 2023/24 – 0,33,
- sezon 2024/25 – 0,39.
Osiągnięcie Szweda jest tym bardziej imponujące, że dokonał tego w zespole, który zebrał w tym czasie tylko 97 punktów, podczas gdy Liverpool zdobył 166 oczek a Aston Villa 134. Zespole, który miał trzecie najniższe średnie posiadanie piłki (40,8%), bazując głównie na fazach przejściowych. Tricky Trees zanotowali najwyższą średnią prędkość przenoszenia piłki w kierunku bramki rywali (2,04 metrów na sekundę). W barwach Forest zaliczał średnio 20,9 kontaktów z piłką na mecz przy 4940 rozegranych minutach. W tym samym czasie ofensywna czołówka w Premier League znacząco zostawiła go w tyle – Salah (31,8), Martin Ødegaard (33,3), Dejan Kulusevski (30,7), Cole Palmer (25,5) czy Bruno Fernandes (26,4).
Pochodzący z Malmö gracz od sierpnia 2023 roku wykreował 60 okazji z otwartej gry. Identyczny wynik co Abdoulaye Doucouré, a ciężko oczekiwać od Francuza, żeby spełniał się w roli rozgrywającego The Toffees. Jeśli chodzi tylko o ostatni sezon, Elanga plasuje się w tej klasyfikacji obok Erlinga Haalnda czy Nicolasa Jacksona – typowych „dziewiątek”, a nie „dziesiątek” czy skrzydłowych. Z drugiej strony, kiedy spojrzy się bliżej na oczekiwane asysty z otwartej gry w przeliczeniu na 100 podań – w teorii bardziej zrównoważonej statystyce – jego rezultat (0,39) równy jest Ødegaardowi i jedynie minimalnie niższy niż w przypadku Eberechiego Eze czy Antoine’a Semenyo (obaj 0,4)

Wykreowane szanse z otwartej gry przez Anthony’ego Elangę od startu sezonu 2023/24. Źródło: The Analyst.
Największą siłą 23-latka jest szybkość. Piekielna szybkość. Szwed jest niczym Micky van de Ven ustawiony na skrzydle. Nuno Espirito Santo potrafił do cna wykorzystać rozwijaną przez niego prędkość, ustawiając zespół tak, by Elanga lub Callum Hudson-Odoi mogli jak najczęściej wybiegać do kontr na odsłoniętą flankę przeciwnika.
Tu od razu do głowy przychodzi potyczka z Czerwonymi Diabłami (1:0). Już w 4. minucie Elanga wyprowadził (jak się później okazało) ostateczny cios, wykonując 51-metrowy sprint (w 16 sekund!) i posyłając strzał obok bezradnego André Onany. Reprezentant Trzech Koron osiągnął wówczas najwyższą prędkość spośród wszystkich napastników i skrzydłowych w Premier League w zeszłym sezonie (aż 36,7 km/h!).
🎂 Anthony Elanga turns 23 today…
There's only one way to celebrate – with his incredible solo goal against his former team Manchester United!#NFFC | @TalkForestTv pic.twitter.com/lXKpfZatoI
— The Sportsman (@TheSportsman) April 27, 2025
Sprinter, nie drybler
Spośród zawodników, którzy zaliczyli minimum 1000 minut w lidze, Elanga zajął trzecie miejsce pod względem liczby sprintów na 90 minut (26,2) i pierwsze (do spółki z Anthonym Gordonem) w przypadku odsetka dystansu pokonanego w pełnym biegu (5,1%). Gordon przewodzi również w pierwszej wymienionej statystyce. Z kolei jego nowy partner na stronie – Tino Livramento – w obu tych kategoriach znalazł się w TOP 20. Skrzydła Srok z szybkich staną się jeszcze szybsze.
Wychowanek Manchesteru United był liderem, jeśli chodzi o średnią odległość pokonaną z piłką przy nodze (14,3 metrów), progresywny dystans tych rajdów (11,9 metrów) czy procent rajdów z piłką, który okazał się progresywny (75,5%). Ta bezpośredniość okazała się jakże skuteczną bronią w przypadku piłkarzy z City Ground, którzy ruszali do kontrataków tak chętnie i skutecznie, że mieli w lidze najwyższy wskaźnik liczby metrów pokonanych do przodu z piłką na pojedynczą sekwencję podań. Również czas tych sekwencji (ledwie 7,62 sekund) okazał się najkrótszy w stawce. Kick, rush, and shoot. ASAP.
Te cyferki jasno wskazują, że Anthony jest przede wszystkim sprinterem. Nie mylić tutaj z dryblerem. Ostatnio zresztą wrzucił na swoje sociale wideo, na którym pokonał 100 metrów w 10,93 sekund! Jego największe atuty uwypuklała taktyka Nuno Espirito Santo, gdyż mógł wykorzystywać wbiegnięcia w wolne przestrzenie pozostawione przez atakujące zespoły, gdy reszta kolegów była schowana za podwójną gardą i ledwo wychylała nos poza własną połowę. Długa piłka od Morgana Gibbsa-White’a albo Murillo i atak skrzydłem, by następnie ściąć w kierunku bramki.

Najwyższe rozwinięte prędkości na dystansie przez zawodników w Premier League w sezonie 2024/25. Elanga „przegrał” jedynie z Nunesem i van de Venem. Źródło: The Athletic.
W ten sposób pokazał kilka przebłysków jeszcze w barwach Manchesteru United. Kojarzy mi się choćby trafienie Bruno Fernandesa z wygranego meczu z Brentford (3:0). Elanga dopadł wówczas sprintem do piłki tuż przed linią końcową i wbił ją w środek szesnastki, aby Portugalczyk strzelił otwierającą wynik bramkę. Kolejnym przykładem może być sytuacja w reprezentacji Trzech Koron przeciwko Węgrom z czerwca, gdy w końcówce wbiegł za wysuniętą linię defensywy, przejmując długie zagranie, minął Gabora Szalaia, ale uderzył obok słupka.
Jednak, gdy przychodzi mu grać na głębiej ustawioną defensywę, w ciaśniejszych przestrzeniach, te atuty niestety zanikają. Elanga ma ogromny problem z mijaniem przeciwników, gdy dochodzi do pojedynków jeden na jednego. Jego skuteczność w takich sytuacjach wynosi 27,8% (25/90) – zaledwie drugi percentyl na jego pozycji w Premier League. Oznacza to, że 98% skrzydłowych drybluje lepiej niż on, a sama średnia dla graczy z linii ataku wyniosła 38%. Jeśli chodzi o liczbę wygranych takich starć, jest niewiele lepiej – 0,9 na mecz (15. percentyl). Wracając do sytuacji z Teatru Marzeń – to jest taka lepsza i silniejsza fizycznie wersja Daniela Jamesa.
Spod skrzydeł Wooda pod skrzydła Isaka
Nie imponuje też liczbą zdobytych bramek, choć w tej kwestii widać światełko na horyzoncie. W zeszłym sezonie do sieci rywali wpadło sześć trafień, poprawiając się o jedną bramkę względem poprzednich rozgrywek 2023/24, mimo że oddał łącznie 10 strzałów mniej (44 do 54). Ogólnie, Elanga zamienił 13,6% swoich strzałów na gole, co jest jego najlepszym wynikiem w karierze.
Można zażartować, że wspólne treningi z Chrisem Woodem przyczyniły się do rozwoju jego umiejętności strzeleckich, bowiem Nowozelandczyk okazał się najlepszym w lidze pod tym względem (aż 29,4%). Szwed względem poprzedniego sezonu na City Ground poprawił również celność strzałów (55% do 44%), mimo że średnie xG przypadające na pojedyncze uderzenie spadło z poziomu 0,12 do 0,1. Z drugiej strony Alexander Isak był w tej klasyfikacji czwarty (23,2%), więc ten proces może być kontynuowany.

Wszystkie strzały Elangi w rozgrywkach Premier League, zarówno w barwach Manchesteru United, jak i Nottingham Forest. Źródło: The Analyst.
Mimo że to tylko krótki okres – 23-latek regularnie w Premier League występuje dopiero dwa lata – Sroki mają nadzieję, że w ciągu pobytu na St James’ Park stanie się jeszcze wszechstronniejszym zawodnikiem. Eddie Howe potrafił uczynić z Dana Burna podstawowego środkowego obrońcę na poziomie TOP 6-7 ligi, a z Joelintona, byłego napastnika, przemienić w energicznego środkowego pomocnika. Z kolei Anthony’ego Gordona rozwinął na tyle, że ten trafił do reprezentacji Anglii pomimo gigantycznej konkurencji na skrzydłach.
Elanga jest obunożny i to kolejny ogromny atut. W zeszłym sezonie oddał 65% strzałów prawą nogą, a pozostałe 35% lewą. Według danych Opty jedynie jeszcze ośmiu innych graczy w angielskiej elicie oddało minimum 40 uderzeń, przy czym ich proporcje pomiędzy poszczególnymi nogami wynosiły 30% lub mniej. A w ciągu całej kariery ta różnica u Szweda jest jeszcze mniejsza – 61% z prawej do 39% z lewej.
To powoduje z kolei, że czuje się komfortowo również na lewym skrzydle i nie ma potrzeby przenoszenia futbolówki na „silniejszą” stopę przed oddaniem uderzenia. Dzięki temu odbiera kryjącemu go defensorowi czas na skuteczną interwencję, ponieważ ten nie dostaje żadnych sygnałów świadczących o zamiarze strzału czy dośrodkowania.
Elanga? Zawsze obecny
Większość tutaj przytoczonych liczb pokazuje, dlaczego prawoskrzydłowy był tak pożądany przez Howe’a. Opiekun Newcastle United chciał pozyskać go już przed startem poprzednich rozgrywek. W dodatku kolejną jego mocną stroną jest niesamowita wytrzymałość. Pomimo tych wszystkich parametrów szybkościowych i liczby wykonanych sprintów Szwed w zasadzie przeszedł przez ostatnie dwa lata suchą stopą. Wystąpił we wszystkich 38 kolejkach w ostatniej kampanii i w 36 z 38 rok wcześniej.
Ta kondycja i wytrzymałość będzie stanowić nie lada atut przy zbliżających się rozgrywkach, gdy ponownie przyjdzie rywalizować Srokom w Lidze Mistrzów. Wówczas odpowiednia głębokość składu jest na wagę złota. Udział w najbardziej elitarnych klubowych rozgrywkach to przynajmniej osiem, a najprawdopodobniej aż 10 dodatkowych spotkań. Tymczasem w sezonie 2024/25 tylko Nuno Espirito Santo (23) posługiwał się węższą kadrą niż Howe. Jedynie Thomas Frank wystawił w galowym zestawieniu mniejszą liczbę graczy. Anthony da radę na obu flankach, w dodatku może grywać jako drugi lub podwieszony snajper. Nuno wobec braku racjonalnych opcji wystawiał go w różnych konfiguracjach i na różnych pozycjach.

Zaangażowanie Elangi w konkretnych rejonach boiska i mapa jego strzałów z ubiegłego sezonu Premier League. Źródło: Sky Sports.
23-latek pozostaje też osobą bardzo ambitną i skorą do dalszego rozwoju. Włada aż pięcioma językami, które przyswoił w czasie pandemii. Elanga wnosi kreatywność, imponującą szybkość i umiejętność progresywnego prowadzenia piłki. Wraz z Isakiem i Gordonem mają potencjał, by stać się najszybszą linię ataku w Premier League. Newcastle pokazało się już ze znakomitej strony w fazach przejściowych w zeszłych rozgrywkach (tylko Liverpool i Chelsea wyprowadziły więcej kontrataków) i teraz ta broń powinna tylko zwiększyć siłę rażenia. W ataku pozycyjnym Szwed ma jeszcze spore pole do poprawy, ponieważ musi zacząć lepiej dryblować. Również gra w pressingu stanowi na ten moment znaczący mankament.
Natomiast pomimo wielu argumentów za osobiście mam z tym transferem pewien problem. Doceniam to, że jest odzwierciedleniem Usaina Bolta na skrzydle i potrafi minąć rywala na dystansie, gdy tylko się go wypuści na wolną przestrzeń. Dodatkowym argument stanowi jego żelazna kondycja. Praktycznie tydzień w tydzień jest dostępny od pierwszej minuty. Zdrowie jest często bardzo niedocenianym atutem wśród piłkarzy na najwyższym poziomie. Fakt, że trener może Cię wystawić i we wtorek, i w sobotę, a Ty w oba te dni przez 90 minut dasz z siebie 100%, to spory handicap.
Szwed to dla Newcastle przyzwoity transfer, ale…
Aczkolwiek, miałem okazję zobaczyć Anthony’ego na żywo w majowej potyczce Nottingham Forest z Brentford (0:2). Przy cofniętym rywalu, gdy należało się przebijać przez kolejne zasieki defensywne, nie wyglądał na kogoś, za kogo należy wyłożyć ponad 50 milionów funtów. Brakuje mu zdecydowanie dryblingu – grający na jego stronie Keane Lewis-Potter nie miał najmniejszych problemów, by wytrącić go z rytmu w sytuacjach jeden na jeden. Nie radził sobie z podwojeniami na flance, a jego serwis, jeśli chodzi o płaskie zagrania w pole karne albo wrzutki na Chrisa Wooda, często rozmijał się z celnością (dwa celne dośrodkowania na dziewięć prób).
Elanga nie był pierwszym wyborem, raczej opcją B, a nawet C. Zeszłego lata próbowano w pierwszej kolejności pozyskać Michaela Olise z Crystal Palace, a kilka tygodni temu Bryana Mbeumo z Brentfordu i João Pedro z Brighton. Mam jednak nieodparte wrażenie, że za te pieniądze można było dokonać lepszego wyboru. Brennan Johnson kosztował mniej, a wydawał się w momencie transferu lepszym piłkarzem na tę samą pozycję. Jego rozwój pod batutą Ange’a Postecoglou pokazuje, że ten ruch okazał się udany. W Crystal Palace wciąż czeka Eberechi Eze, w Bournemouth Antoine Semenyo, a w West Hamie Jarrod Bowen.
Anthony Elanga. Newcastle United player. 😁 pic.twitter.com/6ywwQUyHvU
— Newcastle United (@NUFC) July 11, 2025
23-latek dla siebie robi wyśmienity ruch. W jego wypadku dołączenie do projektu Eddiego Howe’a stanowi kolejny krok naprzód w karierze. W dodatku w środku tygodnia będzie mu dane wsłuchiwać się w hymn Ligi Mistrzów. Oczekiwania rosną, ale będzie miał wokół siebie znakomitych kolegów – choćby Bruno Guimarãesa i Sandro Tonaliego, którzy będą mu rzucać piłki z głębi pola na nos – więc też łatwiej będzie tą wyżej zawieszoną poprzeczkę przeskoczyć.
Wynik Forest był mocno ponad stan w ubiegłym sezonie. Wynik Newcastle raczej niekoniecznie i Srokom zdecydowanie łatwiej będzie go powtórzyć. Dla jego nowego zespołu ten transfer to niezłe rozpoczęcie letniego okienka, ale chyba można było wycisnąć więcej albo przynajmniej za nieco mniejsze pieniądze. Na miejscu jest już Murphy, który wykręcał podobne cyferki…

