W lecie wydawało się, że jest na wylocie z Arsenalu, a tymczasem na chwilę obecną ma najwięcej bramek i asyst spośród wszystkich zawodników Kanonierów w tym sezonie. Jak istotny dla Mikela Artety i jego drużyny jest Leandro Trossard, który niedawno rozegrał setne ligowe spotkanie w koszulce z armatką na piersi?
Zimą 2023 roku na pierwszych stronach gazet długo był pościg Arsenalu za ówczesną wschodzącą gwiazdą Szachtara Donieck, Mychajło Mudrykiem. W grze były bajońskie sumy – ukraiński skrzydłowy miał bowiem kosztować w okolicach stu milionów euro. Kiedy jednak wydawało się, że trafi on na Emirates, do gry weszli rywale zza miedzy The Gunners – Chelsea błyskawicznie przejęła transakcję i w oka mgnieniu dopięła przenosiny Mudryka na Stamford Bridge.
Wówczas wydawał się to spory cios dla Kanonierów, będących wtedy w ferworze walki o mistrzostwo Anglii po raz pierwszy od kilku dobrych lat. Przypomnijmy – był to sezon 2022/23. Mimo fiaska transakcji z Mudrykiem, Arsenal nie był nieprzygotowany. Edu Gaspar i spółka skierowali swój wzrok na The Amex, gdzie nowego wyzwania w obliczu kilku nieporozumień z trenerem Brighton Roberto De Zerbim szukał Leandro Trossard. Belg notował niezły sezon – w szesnastu spotkaniach zdobył siedem bramek i zaliczył trzy asysty. W liczbach tych nie można zapomnieć o nie lada wyczynie, jakim niewątpliwie jest hat-trick zdobyty na Anfield przeciwko Liverpoolowi.
Leandro Trossard, now at Arsenal, scoring a hat-trick in Brighton’s 3-3 draw with Liverpool at Anfield earlier this season. 🥽 #afc pic.twitter.com/LXwNibnObq
— afcstuff (@afcstuff) April 6, 2023
Korzystając z nienajlepszych relacji z De Zerbim i sytuacji kontraktowej Trossarda, Arsenal pozyskał Belga za relatywnie promocyjną cenę 21 milionów funtów z następnymi 6 milionami funtów w ramach potencjalnych bonusów. Nikt nie zakładał wtedy, że pozyskany przez Brighton w 2019 roku z Genku belgijski skrzydłowy stanie się tak ważną postacią w drużynie Mikela Artety w nadchodzących latach.
Przenosząc się bowiem w czasie do dzisiaj, od przybycia Belga na The Emirates żaden zawodnik Arsenalu nie rozegrał więcej meczów w koszulce z armatką na piersi. 30-latek zaliczył ich 137, wyprzedzając pod tym względem Gabriela z 131 występami w tym okresie. Jednocześnie jedynie Bukayo Saka (76 udziałów przy bramkach) zgromadził w tym czasie więcej bramek i asyst od belgijskiego skrzydłowego (55).
Nie jest jednak też tak, że Trossard zdobywa bramki, które nie mają większego znaczenia. Aż 61.9% jego bramek zmieniało bowiem bezpośrednio stan meczu. Mówiąc o bezpośredniej zmianie stanu meczu, mówimy tutaj o bramce chociażby dającej prowadzenie w meczu, otwierającej wynik lub wyrównującą jego stan, gdy Arsenal wcześniej przegrywał. Pod względem wyżej wspomnianej statystyki jest najlepszym zawodnikiem Kanonierów spośród tych, którzy uzbierali dwadzieścia bramek od momentu, w którym potwierdzony został transfer Trossarda do Arsenalu. Dość przywołać chociażby trafienie z początku sezonu 2023/24, kiedy to zdobył bramkę na wagę wyrównania w meczu o Tarczę Wspólnoty, która nadal pozostaje ostatnim zdobytym przez Arsenal trofeum.
W fazie pucharowej Ligi Mistrzów sezonu 2023/24 to on zdobył jedyną bramkę w rewanżowym meczu Arsenalu z FC Porto. Bramkę, która dała rzuty karne i później awans Arsenalowi. Także Trossard wyrównał stan meczu na 2:2 w domowym spotkaniu z Bayernem Monachium w tamtym sezonie. Jego bramka dała zwycięstwo na Old Trafford w przedostatniej kolejce sezonu 2023/24, przedłużając wówczas do ostatniej kolejki walkę o mistrzostwo Anglii z Manchesterem City.
Idealny joker
Liczby Trossarda są jeszcze bardziej imponujące, kiedy weźmiemy pod uwagę, jak często w trakcie swojej kariery w Arsenalu meldował się na boisku wchodząc z ławki. Od momentu jego przenosin do północnego Londynu, żaden zawodnik Premier League nie miał udziału przy większej liczbie bramek wchodząc na boisko z ławki rezerwowych. 30-letni skrzydłowy we wszystkich rozgrywkach ma takich udziałów aż 15.
Stałym żartem wśród kibiców Arsenalu jest różnica między grą Trossarda kiedy wchodzi on z ławki, a kiedy rozpoczyna spotkanie od pierwszych minut – z wyraźną korzyścią na rzecz tej pierwszej sytuacji.
Trossard when he starts vs Trossard off the bench pic.twitter.com/ZFKugNTfgf
— The Reacher (@SVCarbaholic) October 1, 2025
I faktycznie – początkowo przy transferze Belga wydawało się, że w dużej mierze będzie on zmiennikiem Gabriela Martinelliego. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Sam Brazylijczyk nie rozwinął się bowiem tak, jak zakładano. Ostatnie dwa sezony w jego wykonaniu to co najwyżej przeciętne liczby. 13 bramek i asyst we wszystkich rozgrywkach w sezonie 2023/24 rozgrywając 2640 minut. W sezonie 2024/25 uzbierał 10 bramek i 6 asyst rozgrywając 3564 minut. W porównaniu do Trossarda wypada to dosyć blado – belgijski skrzydłowy nie tylko rozegrał mniej minut (odpowiednio 2263 i 3455), ale także uzbierał więcej bramek i asyst (17 bramek i 3 asysty w sezonie 2023/24, 10 bramek i 10 asyst w sezonie 2024/25).
Niezmiennie jednak, a przynajmniej do tej pory, niezależnie od jakości występów Trossarda, prędzej czy później powracał on na ławkę rezerwowych i ustępował miejsca młodszemu koledze z drużyny. Dość powiedzieć, że rozpoczynał on na ławce każdy z pełnych sezonów spędzonych przez siebie na Emirates Stadium, a ze swoich 137 występów w koszulce z armatką na piersi, zaledwie 23 razy rozegrał pełne spotkanie. Za każdym razem jednak, z czasem był w stanie przekonać do siebie Mikela Artetę i wskoczyć do wyjściowego składu. Tym sposobem, Belg w ostatnim spotkaniu z Burnley (w którym zaliczył także asystę przy bramce Declana Rice’a) zaliczył swoje setne ligowe spotkanie w koszulce z armatką na piersi.
Uniwersalność w cenie
Uniwersalność we współczesnej piłce stała się jedną z bezcennych dla trenerów zalet, które można przypisać zawodnikom. Gra nigdy nie była bardziej intensywna i wymagająca fizycznie, co naturalnie powoduje konieczność częstszej rotacji, ale także o wiele więcej kontuzji. To z kolei oznacza, że niezwykle cenni są zawodnicy, którzy pod nieobecność swoich kolegów z drużyny mogą zająć ich miejsce w więcej niż jednej roli.
Do kategorii takich zawodników zalicza się Trossard właśnie. Wyjściowo kojarzymy go głównie z jego występów na lewym skrzydle, jednak w trakcie swojej kariery w Arsenalu musiał przystosować się do gry na kilku pozycjach i w kilku rolach. Zgodnie z danymi dostępnymi na portalu Transfermarkt 30-latek rozegrał osiemdziesiąt cztery spotkania na lewym skrzydle, dwadzieścia pięć jako napastnik, trzynaście jako podwieszony napastnik/ofensywny pomocnik i pięć na prawym skrzydle. Cytując klasyka: nie ma Martinelliego, jest Trossard. Nie ma Jesusa albo Havertza? Jest Trossard. Nie ma Ødegaarda? Jest Trossard. Szacun dla Trossarda.
Warta podkreślenia jest szczególnie zdolność 30-latka do błyskawicznej adaptacji. Przykładowo, grając na pozycji napastnika często był w stanie całkiem udanie odwzorować to, co drużynie dawał Gabriel Jesus. Wycofanie z pola karnego do rozegrania, zejście na lewą stronę, żeby lepiej włączyć do gry Gabriela Martinelliego. Podobnie było w sezonie 2024/25, kiedy poniekąd razem z Kaiem Havertzem wchodził w buty Martina Ødegaarda podczas nieobecności Norwega spowodowanej kontuzją. Ogólnie rzecz biorąc, na pochwałę zasługuje także zdrowie Trossarda. Praktycznie cały czas jest on do dyspozycji Mikela Artety, zastępując kontuzjowanych kolegów z drużyny. Naturalnie, na tym także wiele zyskuje.
Czy to koniec przygody na Emirates?
Nawet mając na uwadze wszystko co powyżej, w letnim okienku transferowym wydawało się, że jest to najlepszy moment na rozstanie byłego zawodnika Brighton z Arsenalem. Jest on jednym z najstarszych zawodników w ekipie The Gunners, wówczas pozostało mu jedynie dwa lata do końca kontraktu, a klub z Emirates był niezwykle aktywny na rynku transferowym. Siłę ognia Kanonierów wzmocnili wówczas zarówno Viktor Gyökeres, jak i Noni Madueke oraz Eberechi Eze. Transfer Gyökeres oznaczał znacznie zmniejszone zapotrzebowanie na minuty Belga na pozycji napastnika, szczególnie mając także na uwadze, że w ubiegłym sezonie nadspodziewanie dobrze w tej roli spisał się Mikel Merino. Eberechi Eze może przecież grać na lewym skrzydle i tam też pojawiał się najczęściej na początku swojej dorosłej przygody z Arsenalem – dopóki kontuzja Ødegaarda nie sprawiła, że musiał zacząć grać w linii pomocy. Co więcej, także Noni Madueke, na którego nie wydano małych pieniędzy, oprócz gry na prawym skrzydle może także grać po drugiej stronie boiska. Tam zresztą rozpoczął od pierwszych minut spotkanie Arsenalu z Leeds w drugiej kolejce Premier League. Nie można także zapominać o Gabrielu Martinellim, który wyszedł od pierwszych minut w meczu otwierającym sezon drużyny Mikela Artety z Manchesterem United na Old Trafford, wygranym 1:0.
Gdzie pozostawiało to Leandro Trossarda? Na pierwszy rzut oka wydawało się bowiem, że stał się czwartym wyborem na pozycji lewoskrzydłowego i zajmował mniej więcej tę samą pozycję w kolejce do gry na środku ataku. Tym bardziej niezrozumiała wydawała się decyzja Arsenalu o aktualizacji warunków kontraktu skrzydłowego, na bazie której otrzymał w sierpniu podwyżkę. Zresztą, wywołała ona niemały gwar wśród kibiców Kanonierów. Jej ogłoszenie nastąpiło bowiem jeszcze przed pierwszymi plotkami o zdecydowanym działaniu Andrei Berty w celu pozyskania Eberechiego Eze.
🚨 Exclusive: Leandro Trossard has agreed a new deal at Arsenal.
30-year-old will have salary increased to reflect valued role in squad.
Deal not extended – will still run to 2027.@TheAthleticFC 🔴⚪️ #AFC https://t.co/Flal6oI6QL
— gunnerblog (@gunnerblog) August 19, 2025
Nic bardziej mylnego!
Wszystkie znaki w lecie wskazywały na to, że Belg będzie miał co najwyżej marginalną rolę w trwającym sezonie w Arsenalu. Na to także wskazywał początek sezonu – Belg w pierwszych czterech ligowych spotkaniach zagrał zaledwie 48 minut, a na jego głównej pozycji od pierwszych minut dwukrotnie wyszedł Gabriel Martinelli i po razie Eberechi Eze oraz Noni Madueke. Mimo skromnych minut, zdołał on zaliczyć asystę przy trafieniu Zubimendiego, które ustaliło wynik spotkania z Nottingham Forest.
Następnie jednak do gry wkroczyły kontuzje, które ponownie pozwoliły skorzystać Belgowi ze swojego końskiego zdrowia, dostając szansę na pokazanie się od Mikela Artety. Możemy bez cienia wątpliwości powiedzieć, że szansa ta została przez niego świetnie wykorzystana. Na chwilę obecną jest zawodnikiem Arsenalu mogącym pochwalić się największą liczbą bramek i asyst we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie. Skrzydłowy uzbierał siedem udziałów przy bramkach. Wydaje się, że przełomem był mecz z Athleticem Bilbao w Lidze Mistrzów. Wszedł on na boisko w 65 minucie i już siedem minut później asystował przy bramce Gabriela Martinelliego dającej The Gunners upragnione prowadzenie. Kilka minut później sam trafił do siatki, ustalając wynik meczu na 2:0.
Od tamtej pory rozpoczął na lewym skrzydle spotkanie ligowe z Manchesterem City i już nie oddał miejsca w składzie. Zaliczył w tym czasie sześć kolejnych występów od pierwszych minut i popisał się chociażby bramką na wagę zwycięstwa na Craven Cottage. Znalazł się wówczas w odpowiednim miejscu i czasie po zgraniu Gabriela z – a jakże! – rzutu rożnego. To były przecież bezcenne trzy punkty, szczególnie mając na uwadze, że Arsenal nie potrafił wywieźć kompletu oczek z tego terenu od sezonu 2022/23. Także ostatni tydzień jest udany w wykonaniu belgijskiego skrzydłowego. Zaliczył on asysty – co warte podkreślenia, z tak zwanej „gry” – przy bramkach Rice’a i Merino w starciach z Burnley i Slavią Praga.
Nie ulega wątpliwości, że Leandro Trossard nie jest jedną z największych gwiazd The Gunners, kimś z okładem gazet. Prawdopodobnie nigdy nie zostanie uznany za jednego z głównych architektów potencjalnego sukcesu klubu z Emirates Stadium. Bezdyskusyjnie jest jednak także, że o takim zawodniku z pewnością marzy niejeden trener wiedząc, że piłkarze na których można polegać do tego stopnia są na wagę złota. Do tej kategorii zalicza się Trossard, który mimo wszelkich spekulacji nadal pisze swoją historię na Emirates Stadium i powinien zostać uznany za jednego z cichych bohaterów ostatnich lat w klubie z północnego Londynu.

