Chris Wood to jeden z liderów największej rewelacji tego sezonu Premier League – Nottingham Forest. Dla osób, które na co dzień nie śledzą angielskiej ligi, nowozelandzki napastnik może wydawać się postacią znikąd. Prawda jest jednak zupełnie inna. Jego kariera to doskonały przykład na to, że konsekwentna praca może małymi krokami zaprowadzić na szczyt najlepszej piłkarskiej ligi świata.
Wczesny wyjazd na Wyspy
Debiut Chrisa Wooda w najwyższej klasie rozgrywkowej w Nowej Zelandii nastąpił, gdy miał zaledwie 15 lat. Rok później przeniósł się na Wyspy Brytyjskie, gdzie jego kariera zaczęła stopniowo nabierać tempa. Trafił do West Bromwich Albion, w barwach którego zadebiutował w Premier League już jako 18-latek.
W poszukiwaniu regularnej gry młody napastnik przemierzył niemal całą Anglię. W ciągu trzech lat reprezentował aż sześć klubów – oprócz West Bromu były to Barnsley, Brighton, Birmingham, Bristol City oraz Millwall. Pomimo solidnych zdobyczy bramkowych w żadnym z tych zespołów nie zrobił wielkiej kariery, ten okres nauczył go natomiast gry w Anglii, a efekty tych doświadczeń możemy podziwiać do dziś. Uczyniło mnie to zawodnikiem, którym jestem dzisiaj, ponieważ nauczyłem się różnych rzeczy od różnych klubów i zdobyłem cenne doświadczenie – wyznał w wywiadzie dla Sky Sports.
11 goli w 19 meczach podczas pobytu w Millwall zaprocentowały transferem do Leicester City. Klub z King Power Stadium z reprezentantem Nowej Zelandii w składzie awansował do Premier League. Problem w tym, że w najwyższej klasie rozgrywkowej Wood nie dostał wówczas zbyt wielu szans. Wystąpił w zaledwie 7 spotkaniach i raz wpisał się na listę strzelców. W tamtych czasach był zawodnikiem, który poziomem nie dorósł jeszcze do grania w angielskiej elicie.
Dwa kluczowe przystanki
Musiałem odejść do Leeds, żeby grać bardziej regularnie. Kiedy byłem w Premier League z Leicester, zagrałem tylko w siedmiu meczach – musiałem wyjechać, żeby dostać więcej okazji na grę.
To właśnie przenosiny do Leeds w 2015 roku okazały się kluczowe dla rozwoju talentu Wooda. Napastnik w swoim pierwszym sezonie na Elland Road zdobył 13 goli i zanotował 4 asysty, co już było solidnym wynikiem, ale prawdziwy pokaz umiejętności Nowozelandczyka miał miejsce rok później.
W kampanii 2016/17 Chris Wood został królem strzelców Championship, zdobywając 27 goli oraz notując 4 asysty. To imponujący wynik, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że jeszcze kilka lat wcześniej snajper nie potrafił w żadnej drużynie wywrzeć aż takiego wpływu na grę.
Six goals in four games – Chris Wood named as Championship player of the month. #lufc pic.twitter.com/FVIaHDLoWt
— Phil Hay (@PhilHay_) February 10, 2017
Świetny sezon na zapleczu najlepszej ligi świata bardzo często skutkuje zainteresowaniem klubów z Premier League. Tak też było w przypadku Chrisa Wooda. Mając 26 lat, był już piłkarzem w pełni ukształtowanym i gotowym na nowe wyzwania. Najbardziej konkretną ofertę złożyło Burnley, które wykupiło napastnika za rekordową w historii klubu kwotę, wynoszącą wtedy około 15 milionów funtów.
Przez następne pięć sezonów Wood stał się symbolem drużyny Burnley, która w tym czasie osiągała swoje najlepsze wyniki w XXI. wieku. Niezwykle efektywny futbol prezentowany przez podopiecznych Seana Dyche’a znajdował na ustach całej Anglii. Wood stworzył niezastąpiony duet z Ashley’em Barnesem, a w każdym z czterech pierwszych sezonów na Turf Moor strzelał ponad 10 goli. Taka regularność na tym poziomie nie mogła być przypadkowa. Nowozelandczyk zapisał się złotymi zgłoskami w historii The Clarets, będąc bardzo ważnym elementem drużyny, która w sezonie 2017/18 zajęła rekordowe, siódme miejsce.
Z tamtego zespołu oprócz wspomnianego dwójki napastników Wood-Barnes, których porozumienie można było uznać niemal za telepatyczne, na salony wypłynęli także m.in. Nick Pope, James Tarkowski oraz Ben Mee. Bez wątpienia ogromną rolę w tym sukcesie odegrał trener Sean Dyche, który potrafił wydobyć ze swoich piłkarzy maksymalny potencjał.
BREAKING: Burnley sign striker Chris Wood—last season’s Championship top scorer—from Leeds for a club-record fee pic.twitter.com/Imyml4sQJQ
— B/R Football (@brfootball) August 21, 2017
Rozczarowujące Newcastle i niesamowite Forest
Kariera Chrisa Wooda jest pełna wzlotów i upadków. Jednym z jej mniej udanych etapów był z pewnością pobyt w Newcastle. Transfer Nowozelandczyka z Burnley do Srok zbiegł się w czasie z początkiem ery szejków na St James’ Park, który miał miejsce na początku 2022 roku. Trenerem zespołu został Eddie Howe, który chętniej niż na Wooda stawiał na swojego byłego podopiecznego z Bournemouth – Calluma Wilsona.
Styl gry napastnika preferowany przez Howe’a różnił się od tego, co prezentował Nowozelandczyk. Szkoleniowiec Newcastle potrzebował napastnika dynamicznego, dobrze odnajdującego się w kombinacyjnej grze, co sprawiało, że więcej szans dostawał bardziej mobilny Wilson. W efekcie Wood w barwach Newcastle wystąpił w 35 meczach, zdobywając zaledwie 4 gole.
Newcastle’s new no.20: @officialcwood
We’re delighted to share that Chris Wood has signed for Newcastle United. Congratulations on the move Chris! 📝 pic.twitter.com/pFGuAWaCMa
— CAA Base (@CAABase) January 13, 2022
Nie przeszkodziło mu to jednak w znalezieniu nowego pracodawcy w Premier League. Jego usługami zainteresowało się Nottingham Forest – klub znany z ogromnego transferowego chaosu, który doprowadził nawet do odjęcia czterech punktów w ligowej tabeli w kwietniu 2024 roku. Mimo to Wood doskonale odnalazł się w tej rzeczywistości. Jego 14 goli w pierwszym pełnym sezonie na City Ground miało kluczowe znaczenie dla utrzymania zespołu w elicie. Nottingham zajęło ostatnie bezpieczne miejsce, więc bez skuteczności Nowozelandczyka prawdopodobnie spadłoby do Championship.
Punktem kulminacyjnym kariery Wooda jest jednak bieżący sezon 2024/25. Nottingham Forest to najbardziej spektakularne pozytywne zaskoczenie tego roku. Na 11. kolejek przed końcem sezonu zajmują wysokie trzecie miejsce, premiowane awansem do fazy ligowej Ligi Mistrzów.
Chris Wood idealnie odnajduje się w systemie Nuno Espirito Santo, który postawił na prostotę i dzięki temu wprowadził The Tricky Trees do czołówki Premier League. Jego drużyna unika krótkich podań przy wznowieniach gry, bazując na schematach popularnych w latach 90., kiedy powstawała Premier League. Wood idealnie pasuje do takiego stylu.
Posiada cechy klasycznego napastnika – świetnie gra głową, jest nieustępliwy w starciach z obrońcami i niebywale skuteczny. Ofensywna gra Nottingham opiera się na bezpośrednich atakach oraz szybkości skrzydłowych. Anthony Elanga i Callum Hudson-Odoi często posyłają piłki w pole karne, gdzie Wood czuje się jak ryba w wodzie. Najlepszym dowodem na to, jak dobrze pasuje do tego systemu, jest fakt, że zdobył 18 z 44 goli Nottingham w tym sezonie.
Chris Wood has scored 7 of his 8 shots on target in the Premier League in 2025!
The in-form striker has the best conversion rate of any player to attempt 5+ shots this year. pic.twitter.com/5RDRzZJjKb
— 365Scores (@365Scores) February 26, 2025
Bohater narodowy
W Nowej Zelandii, czyli kraju, który tylko dwukrotnie zakwalifikował się na mistrzostwa świata (1982, 2010), gwiazda pokroju Chrisa Wooda to prawdziwy fenomen. Napastnik Nottingham Forest cieszy się tam statusem piłkarskiego boga. W ojczyźnie stawiany jest w jednym szeregu z gwiazdami światowego futbolu, takimi jak Mohamed Salah czy Erling Haaland.
Nie jest to jednak tylko efekt patriotycznego uwielbienia. Wood obecnie zajmuje czwarte miejsce w klasyfikacji strzelców Premier League, mając na swoim koncie aż 18 trafień. Lepsi pod tym względem są jedynie Alexander Isak oraz wspomniani Haaland i Salah.
Sukces piłkarza z takiego kraju inspiruje kolejne pokolenia. Tak jak w Polsce każde dziecko marzące o karierze piłkarskiej chce być drugim Robertem Lewandowskim, tak w Nowej Zelandii młodzi adepci futbolu pragną pójść w ślady Chrisa Wooda. 33-latek jest nie tylko najlepszym strzelcem w historii swojej reprezentacji, ale także jej kapitanem i prawdziwą ikoną nowozelandzkiego futbolu.
Chcę, aby Nowozelandczycy mieli otwartą drogę do Premier League, aby pewnego dnia mogli się do niej dostać. Chcę wychować pokolenie dzieciaków, które chcą grać w piłkę nożną, marzą o tym i robią wszystko co w ich mocy, aby trafić do największej ligi. – przekazał Wood.
Jak dotąd tylko sześciu reprezentantów tego kraju miało okazje występować na boiskach najlepszej ligi świata. Oprócz Chrisa Wooda dobrze radzili sobie szczególnie Winston Reid oraz Ryan Nelsen.
#NFFC’s Chris Wood will captain New Zealand tonight in their friendly against the USA
🇳🇿©️ pic.twitter.com/HQbL5G5xgm
— Callum Castel (@CallumCastel7) September 10, 2024
Premier League widziała już wiele gwiazd jednego sezonu. Doskonałym przykładem jest Hiszpan Michu, który błyszczał w barwach Swansea City, zdobywając 18 bramek w sezonie 2012/13. Później jednak słuch o nim zaginął.
Wielu uważa, że Chris Wood również eksplodował z formą dopiero w tym sezonie. Prawda jest jednak zupełnie inna. Nowozelandczyk to etatowy snajper angielskich boisk, który przez lata utrzymywał wysoki poziom. Oczywiście obecny okres jest najlepszym w jego karierze, ale wbrew opiniom niektórych absolutnie nie pojawił się znikąd.
Nie wiadomo, na jakim miejscu Nottingham Forest zakończy sezon, ale z pewnością każdy postronny kibic marzy o tym, aby ta romantyczna historia miała swoją kontynuację również na europejskiej scenie. Najlepiej, rzecz jasna, z sympatycznym Nowozelandczykiem na szpicy w roli głównej.