Czy Chelsea robi się pewniakiem do TOP 4? The Blues pokonali u siebie Aston Villę 3:0 po golach Jacksona, Fernandeza i Palmera. Aston Villa pogrąża się dalej w kryzysie, a Enzo Mareska cieszy się z umocnienia pozycji w czołówce tabeli. Obie drużyny miały swoje szanse, ale ostatecznie pewnie wygrywają gospodarze.
Kryzys Aston Villi siedzi w głowach
To 8 mecz z rzędu Aston Villi bez zwycięstwa (3 remisy, 5 porażek). Pocieszyć fanów Aston Villi może fakt, że ten kryzys to głównie kwestia głowy. Chociaż wynik może na to nie wskazywać, drużyna Emery’ego mogła wywieźć stąd punkty. Jednak sami wkładali sobie kij w szprychy. Pod własną bramką uparcie z losem w pokera grali Martinez, Cash, Torres czy Konsa, w niewytłumaczalny sposób oddając piłkę zawodnikom Chelsea. Tu niecelne wybicie, tu podanie w poprzek do bramkarza, tu oddanie piłki Jacksonowi na pustą bramkę.
W głowie coś przestawiło się też Watkinsowi. Anglik w zeszłym sezonie był supersnajperem, w tym także notował serię meczów z bramką. Nie przesadzając, dziś powinien mieć na koncie hat-tricka. Sam na sam uderzył wprost w Sancheza, po prezencie od Enzo Fernandeza zakiwał się zamiast oddać strzał, a kilka minut później po świetnym podaniu od Philogene’a uderzył jak anemik z „piątki”. To wyglądało raczej jak kwestia pewności siebie, a nie słabsza dyspozycja fizyczna. Zresztą cała Aston Villa wyglądała, jakby wiedziała co chce grać, ale brakowało tej kropki nad „i”.
Radosna Chelsea… w obronie
No właśnie. Wynik i pierwsze czyste konto od września mogą napawać optymizmem. Można jednak zadawać pytania Enzo Maresce, dlaczego nawet Aston Villa w kryzysie potrafiła znaleźć się kilka razy w sytuacji sam na sam w pierwszej połowie z Robertem Sanchezem. Swoją drogą – tym razem wylosował się bardzo dobry mecz Hiszpana, który nie miał żadnej większej wpadki.
Naiwne wydaje się zwłaszcza ustawienie w rozgrywaniu piłki, gdy wystarczyła jedna długa piłka do Watkinsa i za każdym razem Colwill lub Fofana mieli niebezpieczny pojedynek z rozpędzonym Anglikiem. Szczęście, że ten miał problem z uderzeniem na bramkę. Fofana jeden z takich wyścigów przypłacił także kontuzją, na razie nie wiadomo jednak jak poważną. Swoje szanse mieli także McGinn, Barkley czy Duran, ale to nie miało znaczenia. Radosna obrona Chelsea mogła odetchnąć, bo radosna ofensywa trafiała w prostokąt.
Non-penalty goals since start of last PL season:
22 — Nico Jackson
21 — Dom Solanke
20 — Mo Salah pic.twitter.com/Itqpo5JFzX— StatMuse FC (@statmusefc) December 1, 2024
Gorący Jackson i Enzo, znów chłodny Palmer
Nicolas Jackson jest świetny. Obecny sezon pokazuje tylko, że zeszłoroczny Nico był po prostu nieopierzonym, młodym zawodnikiem, potrzebującym czasu. Dostał ten czas i teraz przynosi to efekty. 8 goli i 3 asysty w 13. spotkaniach. Kolejny raz robi na boisku wszystko czego można wymagać od nowoczesnego napastnika. Fanów Chelsea może cieszyć także Enzo Fernandez, który podtrzymuje dobrą formę i znów pojawia się w raporcie meczowym – tym razem po ładnym, plasowanym golu.
Najbardziej można jednak odetchnąć z ulgą w związku z przełamaniem Cole’a Palmera. Pomocnik od kilku spotkań miał problem, by trafić do siatki lub zaliczyć asystę, gdzieś tam snuł się daleko od bramki. Tym razem też nie było łatwo – nawet przy strzelonym pięknym golu można było zauważyć potrojenie Anglika. Drużyny są coraz uważniejsze i mocniej go pilnują, więc trudniej wpisać się na listę strzelców. Jednak dziś świetne podanie do Enzo poprzedziło ładne uderzenie zza pola karnego i Palmer stanowczo się przełamuje.

