Kolejna seria spotkań za nami! Jak zwykle nie zabrakło emocji, a nasi redaktorzy postanowili wyróżnić tych, którzy na to w ich opinii zasłużyli. Po zaciętym głosowaniu, tak przedstawia się jedenastka najlepszych zawodników minionej kolejki Premier League.
MARK FLEKKEN
Czekał, czekał i wreszcie się doczekał! To wydanie jedenastki kolejki rozpoczynamy od holenderskiego bramkarza Pszczółek, który w poprzedniej serii gier zdołał zachować czyste konto podczas konfrontacji z Evertonem. Golkiper Brentford obronił pięć uderzeń ekipy z niebieskiej części Merseyside. W dużej mierze to właśnie jego kunsztowi bramkarskiemu The Bees zawdzięczają cenne oczko wywiezione z Goodison Park pomimo długiej gry w osłabieniu. Flekken zanotował kilka naprawdę świetnych parad, ale największą szybkością reakcji wykazał się przy próbie Dominica Calverta-Lewina. Czapki z głów za ten refleks!
That first save 😮💨
An outstanding display, Mark Flekken 🧤🇳🇱 pic.twitter.com/BWAZsEY9Cd
— Brentford FC (@BrentfordFC) November 23, 2024
AARON WAN-BISSAKA
MARIO LEMINA
Przeciwko Fulham został ustawiony nie tyle zaskakująco, co wręcz awaryjnie, na środku obrony. W nietypowej roli spisał się zaskakująco dobrze. Był bardzo pewny w defensywie, a drużyna miała sporo pożytku z jego umiejętności wprowadzenia piłki. Miał też duży wkład w odwrócenie przez Wolves wyniku z 0:1 na 4:1. Asystował świetnym długim podaniem przy pierwszej bramce Matheusa Cunhii. Ostatnie trafienie padło po akcji, którą zaczął odbiorem.
RADU DRAGUSIN
Fani Tottenhamu mogli się martwić faktem, że Rumun będzie musiał zagrać w podstawowym składzie przeciwko Manchesterowi City. Jak się jednak okazało, zaliczył świetne zawody. Zadbał, by Erlinga Haalanda długimi okresami nie było widać na boisku, przy okazji popisując się m.in. świetnym wybiciem dogrania do Norwega w końcówce drugiej połowy. Miał udział przy pierwszym golu, posyłając długą piłkę na prawe skrzydło. Chyba jego najlepszy mecz w barwach Kogutów.
MOHAMED SALAH
W niedzielnym meczu Egipcjanin udowodnił, że jest w stanie odmienić losy spotkania. Southampton okazało się dla The Reds naprawdę ciężkim rywalem i do 65. minuty to beniaminek prowadził z ekipą Liverpoolu. Wtedy 32-latek zdobył pierwszą bramkę dającą wyrównanie. Skrzydłowy Liverpoolu świetnie wyszedł na wolną pozycję i jednym dotknięciem piłki skierował ją do siatki, wykorzystując przy okazji koszmarny błąd bramkarza Świętych. Bramka zapewniająca podopiecznym Arne Slota zwycięstwo padła po rzucie karnym i tutaj po raz kolejny pomógł ogromny błąd piłkarza Southampton. Po groźnej wrzutce Mohameda Salaha ręką interweniował Sugawara. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Egipcjanin, który pewnym strzałem pokonał McCarthy’ego. Salah znów okazał się kluczową postacią dla zwycięstwa The Reds!
JAMES MADDISON
Sobotni hit to pokaz umiejętności Tottenhamu i pokaz umiejętności Jamesa Maddisona. Anglik ustrzelił dublet na przestrzeni zaledwie siedmiu minut, co już na początku wprawiło podopiecznych Pepa Guardioli w kłopoty, z których nie zdołali się już wydostać. Przy pierwszej bramce pomocnik Kogutów wykazał się instynktem rasowego napastnika. Były gracz Leicester świetnie wbiegł w pole karne i dołożył nogę do cudownego dogrania Kulusevskiego. Warto też docenić zachowanie Anglika przy drugiej bramce. Przejął on bowiem futbolówkę w takim miejscu, że prawdopodobnie wszyscy spodziewali się tutaj strzału. Maddison podał jednak piłkę do Sona, a ten rozegrał z nim akcje, po której ręce same składały się do oklasków. Obrona City nie wiedziała, co się dzieje. Anglik rozegrał właściwie idealne spotkanie, wygrał niemal wszystkie pojedynki, odnotował celność podań na poziomie 89% i świetnie rozprowadzał ofensywne akcje Kogutów.
SAM MORSY
Serce i mózg Ipswich – potwierdził to w spotkaniu z Manchesterem United. Cały czas był pod grą. Przechodziła przez niego właściwie każda akcja beniaminka. Zwalniał, gdy wymagała tego sytuacja, przyspieszał, kiedy pojawiała się okazja. W pierwszej połowie w dużej mierze właśnie dzięki jego pracy udało się zdominować Casemiro i Christiana Eriksena.
ENZO FERNANDEZ
Dla Argentyńczyka był to pierwszy mecz w wyjściowej jedenastce w Premier League od początku października i trzeba przyznać, że powrót wypadł wybornie. Był zawsze tam, gdzie być powinien. Nie bał się wychodzić wyżej, by odbierać piłkę i dokładnie ją rozgrywał. Wielokrotnie to on rozpoczynał szybki atak, agresywnie ruszając z futbolówką do przodu. Wygrał siedem pojedynków, miał pięć udanych odbiorów, zaliczył trzy kluczowe podania, w dodatku dołożył asystę przy trafieniu Nicolasa Jacksona i łatwą bramkę z główki. Jeden z jego najlepszych występów w koszulce The Blues.
Enzo Fernández vs Leicester City (A)
MOTM. pic.twitter.com/Mtw3iEToMD
— SB (@ShowBoat00) November 23, 2024
BUKAYO SAKA
Fenomenalne spotkanie w wykonaniu wychowanka Kanonierów. Już po kwadransie udało mu się otworzyć wynik spotkania z Nottingham Forest, kiedy to pokonał Matsa Selsa strzałem pod poprzeczkę z okolic jedenastki po oszałamiającej akcji. Był kompletnie nie do upilnowania dla Alexa Moreno, którego raz po raz ogrywał w szybkościowych pojedynkach. Zaliczył asystę przy golu Thoamsa Parteya po przerwie, choć już w pierwszej połowie powinien mieć jedną na swoim koncie, bowiem jego szarży i ostatniego podania nie wykorzystał Martin Ødegaard (łącznie zaliczył aż cztery kluczowe podania). Zresztą ich współpraca wyglądała sobotniego popołudnia po prostu wybornie.
JOÃO PEDRO
Pedro imponuje po powrocie po kontuzji. Drugi mecz, drugi z zarówno golem, jak i asystą. Już na samym początku spotkania z Bournemouth otworzył wynik, dobijając z bliska strzał Georginio Ruttera. Na starcie drugiej połowy posłał piękną piłkę do Kaoru Mitomy, który zapewnił Mewom wygraną. Czego się nie dotknie, zamienia się w złoto.
Our Brazilian #9 at his brilliant best! 🇧🇷💫 pic.twitter.com/tRAyz0eDGI
— Brighton & Hove Albion (@OfficialBHAFC) November 25, 2024
MATHEUS CUNHA
Niesamowitą formę złapał ostatnio Brazylijczyk, który ponownie okazał się katem, tym razem dla obrońców Fulham. Na Craven Cottage były napastnik Atletico Madryt zapisał na koncie przecudnej urody dublet. Najpierw w pierwszej połowie w tempo wyszedł do długiego zagrania od Mario Leminy, idealnie sobie piłkę przyjął i przelobował Bernda Leno, trafiając na 1:1. Z kolei po przerwie na strzelił na 3:1 ze skraju pola karnego w samo okienko. Pomiędzy bramkami jeszcze zaliczył asystę, gdy przytomnie posłał podanie na wolne pole do João Gomesa, który wyprowadził gości na prowadzenie. W ten sposób dobił już do 10 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej w aktualnym sezonie Premier League. Perfekcyjne popołudnie.
Is @Wolves' Matheus Cunha the Premier League's form player right now? 💫
He's got three goals and three assists in his last three matches, including this in Saturday's 4-1 win at Fulham…pic.twitter.com/hbRrv2FkJe
— Premier League (@premierleague) November 25, 2024












