Przerwa reprezentacyjna miała być dla piłkarzy Manchesteru City idealnym resetem po serii czterech porażek z rzędu. W sobotnie popołudnie mieli przerwać tę negatywną passę w domowym meczu z bardzo nierównym w tym sezonie Tottenhamem. Niestety dla Pepa Guardioli i jego drużyny wydarzył się najczarniejszy scenariusz. Spurs spuścili gospodarzom łomot i z Etihad Stadium wyjechali z wynikiem 4:0. City przegrało pierwszy ligowy mecz u siebie od listopada 2022 roku i jest w największym kryzysie od kiedy trenerem tego zespołu jest kataloński menedżer, a Spurs zaliczają fantastyczną wygraną, która może ich zbudować na najbliższe tygodnie.

Ukoronowanie Rodriego

Ostatnie tygodnie pokazują, jak fundamentalną postacią dla Manchesteru City jest Rodri. The Citizens pod nieobecność Hiszpana nie potrafią wejść na poziom, który prezentowali ze swoim talizmanem w składzie. Dziś reprezentant Hiszpanii pojawił się na Etihad Stadium i na specjalnie przygotowanej ceremonii zaprezentował kibicom zdobytą niedawno Złotą Piłkę. Niestety obecność kontuzjowanego piłkarza nie zainspirowała jego kolegów i postawiła jeszcze więcej znaków zapytania. Na razie, mistrzowie Anglii kompletnie nie potrafią znaleźć zastępcy swojego lidera. I to nie ważne, kogo Pep zdecyduje się wystawić na pozycji defensywnego pomocnika. Teraz wręcz będzie zmuszony grać tam İlkayem Güngodğnem, który od powrotu do Manchesteru wygląda tragicznie, a do tego wypadł na miesiąc Mateo Kovacić. Zastąpienie Rodriego wydawało się zadaniem trudnym, ale okazało się praktycznie niemożliwym. Manchester City zbiera tego bolesne żniwa.

Wygrała drużyna bardziej skuteczna

Nie da się wygrać meczu piłki nożnej, jeśli nie wykorzystujesz swoich sytuacji pod bramką rywala. Czy piłkarzom Manchesteru City zabrakło dzisiaj cwaniactwa i spokoju pod bramką Vicario, o których ostatnio wielokrotnie mówił naszym reprezentantom Michał Probierz? Trudno powiedzieć, ale to jak nieskuteczni są podopieczni Pepa Guardioli, jest bardzo alarmujące. City od początku sezonu ma regularnie niższe xG od swoich rywali. Erling Haaland na potęgę marnuje dobre okazje, a jego koledzy nie generują takiego zagrożenia, jakiego kibice i trener by oczekiwali. Frustrujące mogą być też bardzo słabe liczby skrzydłowych Obywateli, zwłaszcza kiedy przypomnimy sobie osoby Raheema Sterlinga, Riyada Mahreza, czy też Leroya Sane.

W odbiciu do tego imponujące było, jak świetnie Tottenham potrafił wykorzystywać swoje okazje. Koguty doskonale zdawały sobie sprawę, że grając na Etihad Stadium, musisz strzelić gola, jeśli masz do tego dogodną sytuację. James Maddison i spółka wykonali dziś to zadanie na 100%. Po raz kolejny zachwycał Dejan Kulusevski, który od początku tej kampanii jest najlepszym graczem ekipy z Północnego Londynu. Tottenham nie potrzebował nawet bramki swojego napastnika Dominica Solanke, bo reszta drużyny potrafiła zachować zimną krew pod bramką rywala. Manchester City od kilku tygodni ma z tym spory problem.

Kolejna seria przerwana

Po przegranej z Brighton wszyscy zwracali uwagę, że była to pierwsza seria czterech przegranych meczów z rzędu przez Pepa Guardiolę. Dziś ten rekord został nie tyle wydłużony, ale kolejna imponująca seria została zakończona. Była to bowiem pierwsza domowa porażka Manchesteru City od listopada 2022 roku. Fani klubu z niebieskiej części Manchesteru raczej są przyzwyczajeni, że ich ulubieńcy regularnie biją rekordy, ale te pozytywne. Ostatnie kilka spotkań to jednak seria ogromnych rozczarowań zarówno na boisku, jak i w księgach statystycznych. A jeśli już mówimy o statystykach, to od słynnych słów „Stay humble, eh”, Erling Haaland zdobył dwie bramki w siedmiu spotkaniach. Ale to tylko w ramach ciekawostki. Fakty są jednak takie, że City jest w ogromnym dołku. Liverpool, z którym zmierzą się za tydzień, zaczyna coraz bardziej odjeżdżać.