Reece James to z pewnością ten rodzaj piłkarza, który zdecydowanie dłuższy czas spędza w gabinetach lekarskich niż na boisku. Nic więc dziwnego, że Enzo Maresca bardzo ostrożnie stara się podchodzić do swojego podopiecznego mając na uwadze jego częstą skłonność do kontuzji. Włoch zamierza powoli wprowadzać ponownie reprezentanta Anglii do składu Chelsea.

Jak podaje Mirror, włoski szkoleniowiec jest gotów przywitać Jamesa z szeroko otwartymi ramiona, ale z zachowaniem wszelkich środków ostrożności. Maresca zapowiedział, że jego piłkarz będzie grał tylko jedno spotkanie tygodniowo, ponieważ ciało zawodnika nie jest jeszcze przygotowane na większe obciążenia meczowe. Kapitan The Blues ma wrócić do kadry zespołu już na niedzielny pojedynek z Liverpoolem, jednak pod znakiem zapytania stoi ilość minut, jaką może otrzymać od swojego trenera.

Reece James przeszedł operację kłopotliwego urazu ścięgna podkolanowego jeszcze podczas ubiegłego sezonu. Po powrocie do zdrowia na okres przygotowawczy przed tegorocznym sezonem, doznał nawrotu kontuzji i nie rozegrał jeszcze ani minuty w aktualnych rozgrywkach.

,,Pracował z nami podczas przerwy na mecze międzynarodowe. To dobra wiadomość, szczególnie dla niego, ponieważ kontuzja nie jest nigdy przyjemnym uczuciem. W końcu wrócił” – odniósł się na temat swojego zawodnika, Enzo Maresca. Włoch został również zapytany jak zapobiegać przyszłym problemom z urazami u Jamesa.

,,To skomplikowane, gdy doznajesz kontuzję, następną i ponownie kolejną. To nie jest łatwe, więc zawsze szukasz rozwiązania. Prawdopodobnie rozwiązaniem w przypadku Reece’a jest ten sam sposób, którego używamy u Romeo [Lavii] i Wesa [Fofany], czyli korzystanie z nich tylko raz w tygodniu, w jednym meczu, ponieważ prawdopodobnie w tej chwili, z różnych powodów, ciało Reece’a nie może grać dwa razy w tygodniu. Jednym z rozwiązań jest prawdopodobnie próba zarządzania nim w taki sam sposób, w jaki robimy to z Wesem i Romeo” – odpowiedział trener Chelsea.