Dokładnie o 13:30 w sobotnie popołudnie wystartowała 7. i ostatnia przed przerwą na spotkania międzynarodowe seria gier Premier League. Na początek weekendu Crystal Palace podejmowało u siebie lidera tabeli – Liverpool. Gospodarze szukali pierwszej wygranej w tym sezonie, natomiast goście chcieli podtrzymać doskonałą dyspozycję z ostatnich tygodni. Finalnie komplet punktów zainkasowali ci drudzy, wygrywając na Selhurst Park 1:o. Jakie wnioski możemy wyciągnąć po tym meczu?
Czy Crystal Palace wie, że na mecz składa się też pierwsza połowa?
Ekipa Olivera Glasnera po raz czwarty dziś przystępowała w Premier League do rywalizacji na własnym terytorium i po raz czwarty nie zdobyła w pierwszej połowie bramki. Ba, podobnie jak dwa tygodnie temu przeciwko Manchesterowi United, tak i dziś Orły zostały kompletnie zdominowane przez swoich rywali, budząc się z amoku dopiero w okolicach doliczonego czasu gry przed przerwą. Liverpool nie miał żadnych problemów z rozgrywaniem piłki i budowaniem sytuacji pod bramką Deana Hendersona, co zaowocowało golem już w 8. minucie. Z lewego skrzydła płasko w głąb pola karnego podawał Cody Gakpo, a Diogo Jota wyprzedził Trevoha Chalobaha i wpakował futbolówkę do siatki.
A tych bramek dla gości mogło być więcej – drugą doskonałą sytuację miał Jota, po rzucie rożnym głową piłkę nad bramką przeniósł Virgil van Dijk, a Alexis Mac Allister dwukrotnie zaprzepaścił możliwość prostopadłego podanie do Mohameda Salaha, który mógł się znaleźć w sytuacji jeden na jednego. Liverpool nic nie robił sobie z prób pressingu Eddiego Nketiaha czy Ismaïla Sarra. Były piłkarz Watfordu odbijał się w starciach fizycznych od Kostasa Tsimikasa, Adam Wharton został dwa razy nawinięty jak dziecko przed Ryana Gravenbercha.
Diogo Jota's 9th-minute strike has put @LFC ahead at the break 🔴
What did you make of that first-half? 💭#CRYLIV pic.twitter.com/TqjaHHXPJr
— Premier League (@premierleague) October 5, 2024
Palace pierwszy strzał na bramkę oddało w 46. minucie, gdy w końcu przeszywające podanie z linii defensywy posłał Maxence Lacroix do Nketiaha, ale jego uderzenie wybronił Alisson. Poza tym właściwie żadnego konkretnego zagrożenia (0,13 xG). Znów bezradny na skrzydle był Eberechi Eze, niewidoczny Sarr. Tyrick Michell, jak już podłączył się raz do akcji ofensywnej, to posłał płaskie dośrodkowanie wprost w ręce brazylijskiego golkipera. W rywalizacji z United nie tak dawno było dokładnie to samo – tam pierwszy strzał dla gospodarzy padł w 43. minucie. Mimo że dziś poprzeczka poszła do góry (jeśli chodzi o klasę rywala), to Glasner, jak i jego piłkarze, nie wyciągnęli żadnych wniosków.
Liverpool i skromna wygrana, Jaroš i niespodziewany debiut
Zostając jeszcze w temacie spotkania z podopiecznymi Erika ten Haga, to The Reds też po przerwie oddali inicjatywę gospodarzom, choć może nie aż w takim stopniu. Goście mieli dwie-trzy dobre sytuacje, by wcześniej zamknąć mecz. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego ze strony Trenta, z główki niecelnie uderzał Diogo Jota, potem szczęścia próbował Mohamed Salah, w końcówce Cody Gakpo czy Luis Díaz. Czasami Liverpool za bardzo chciał wjechać do bramki Hendersona z piłką, niepotrzebnie wykonując kolejne podania w szesnastce Palace, gdy trzeba było po prostu strzelać.
Zespół z Selhurst Park miał więcej ognia w drugiej części. Zdecydowanie iskry dodała zmiana Jean-Philippe’a Matety. Choć po pierwszej połowie ciężko było przewidywać, by Liverpool miał jakiekolwiek problemy w utrzymaniu korzystnego wyniku, to Orły zaczęły sobie tworzyć kolejne sytuacje strzeleckie (za sprawą Nketiaha i Eze) z kontrataku, wykorzystując proste błędy graczy Slota. Tu stratę popełnił do tej pory nienaganny Gravenberch, to zdrzemnął się Trent w defensywie. Koniec końców, Arne Slot zalicza czwartą wygraną na wyjeździe i utrzymuje fotel lidera, a Holender notuje najlepszy start sezonu w historii klubu (9 zwycięstw w 10 spotkaniach).
Most wins in their opening 10 games as Liverpool manager:
◉ 9 – Arne Slot
◎ 8 – William Barclay
◎ 7 – John McKenna
◎ 7 – Bob PaisleySlot ball is in full flow. 😍 https://t.co/I5TRnL3XzO
— Squawka (@Squawka) October 5, 2024
Swój niespodziewany debiut zaliczył rezerwowy bramkarz ekipy z Anfield – Vítězslav Jaroš. 23-letni golkiper w 79. minucie pojawił się na boisku za Alissona, który kilkadziesiąt sekund wcześniej doznał kontuzji przy wykopie piłki w trybuny. Czech, który zeszły sezon spędził na wypożyczeniu w Sturmie Graz, miał jedną sytuację do wybronienia, gdy na jego bramkę uderzał Eze, i bez problemu złapał piłkę do koszyczka (trzeba też dodać, że Anglik nie za bardzo utrudnił mu zadanie). Jakby na to nie patrzeć, Jaroš wszedł i utrzymał czyste konto The Reds.
Appreciation post for 23 year-old Vitezslav Jaros 👏
Came on with ten minutes to play for the injured Alisson and didn’t put a foot wrong. Been with Liverpool since 2017 and had a perfect debut today ❤️ pic.twitter.com/tRX5TGZANE
— Rising Ballers (@RisingBallers_) October 5, 2024
Fotel Olivera Glasnera zaczyna być bardzo gorący
7 kolejek już za piłkarzami byłego szkoleniowca Eintrachtu Frankfurt, a zwycięstwa wciąż brak. Bilans Orłów to obecnie 0Z-3R-4P i dopiero 18. lokata w tabeli. Palace ani razu poza końcówką meczu z Man United nie byli bliscy zwycięstwa. Dziś znów żle weszli w spotkanie i przespali całą pierwszą połowę, w zeszłym tygodniu roztrwonili prowadzenie z Evertonem (1:2), choć do przerwy prowadzili 1:0. Z Leicester dopiero w samej końcówce uratowali jedno oczko za sprawą karnego Matety (2:2), z West Hamem, który ostatnio popełnia całą masę błędów, dali sobie wbić dwie w drugiej połowie (0:2).
Wiadomo, że Galsner stracił latem i Michaela Olise, i Joachima Andersena, zdecydowanych liderów swojej drużyny. Aż 9 jego zawodników grało na międzynarodowych turniejach, czy to Euro, czy Copa América, czy Igrzyskach Olimpijskich. Adam Wharton dziś grał z kontuzją i w najbliższym tygodniu czeka go operacja, przez co straci zgrupowanie kadry U21. W trakcie meczu rozsypał się również Daniel Muñoz.
Defeat at Selhurst Park ⚽️❌
It's now no wins in 7 for Oliver Glasner 🦅
FULL TIME: #CPFC 0-1 #LFC #BBCFootball pic.twitter.com/snP0gljrpx
— BBC Sport London (@BBCLondonSport) October 5, 2024
Jednak obecne wyniki powodują, że Palace wrócili mniej więcej do sytuacji z października 2017 roku, gdy również po 7 kolejkach nie mieli ani jednego zwycięstwa. Wtedy katastrofalny początek zaliczył Frank de Boer, który wyleciał już po 4 seriach gier. Ekipę przejął Roy Hodgson i utrzymał zespół w Premier League. Dziś Glasner musi coś wykombinować przez najbliższe dwa tygodnie, by powtórzyć osiągnięcie bardziej doświadczonego kolegi po fachu. Zaledwie 3 oczka, 5 strzelonych goli i jedno czyste konto chwały (i utrzymania) nie przynoszą. Jeśli sytuacja jego ekipy do następnej przerwy na reprezentacje się nie zmieni, Steve Parish wciśnie przycisk paniki. Terminarz nie jest najgorszy – Nottingham Forest, Spurs, Wolves i Fulham – więc ze dwa mecze wypadałoby wygrać.

