Na rozpoczęcie 6. serii gier Premier League na St James’ Park zawitał aktualny Mistrz Anglii z niebieskiej części Manchesteru. Gospodarze chcieli zmazać plamę z zeszłego tygodnia, gdy przegrali z Fulham 1:3. Natomiast Obywatele pragnęli utrzymać status lidera tabeli, który w przypadku ewentualnej porażki mogli stracić na rzecz Liverpoolu. Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 1:1, z czego odrobinę bardziej mogą być zadowoleni piłkarze Eddiego Howe’a. Jakie wnioski możemy wysnuć po starciu Newcastle United – Manchester City?

Gvardiol się przełamał, Haaland się zatrzymał

Az do 6. kolejki Joško Gvardiol musiał czekać na swoje pierwsze trafienie w aktualnym sezonie Premier League. Chorwat, który miał kapitalną pod względem twardych liczb końcówkę poprzedniej kampanii, gdzie nawet był bliski hat-tricka w starciu na Craven Cottage, w obecnej kampanii do potyczki na St James’ Park oddał tylko 6 strzałów o łącznym xG równym zaledwie 0,2.

Dziś jednak boczny defensor ekipy Pepa Guardioli otworzył swoje konto strzeleckie. Goście nie mieli zbyt wielu okazji w pierwszej połowie, rzadko dochodząc do głosu, ale w 34. minucie były gracz RB Lipsk zachował się jak rasowy napastnik. 22-latek wybiegł za plecy Fabiana Schära, gdy z piłką na lewym skrzydle szarżował Jack Grealish. Kiedy otrzymał w końcu podanie od Anglika, przełożył sobie w szesnastce prostym zwodem Dana Burna i strzałem po długim słupku, jeszcze pomiędzy nogami Sandro Tonalego, umieścił piłkę w siatce. W ten sposób zrównał się ze Szwajcarem i Gabrielem z Arsenalu pod względem liczby trafień wśród najskuteczniejszych obrońców w angielskiej elicie.

Z kolei swój licznik zatrzymał dziś Erling Haaland. Norweg miał problemy, aby odnaleźć się na boisku. Czasami nie umiał porozumieć się z kolegami, wybiegając w złą stronę, jak przy niezłym podaniu na dobieg od Rico Lewisa. Innym razem miał problem z opanowaniem piłki, gdy przeszywającą długą piłkę na nos zagrał mu İlkay Gündoğan. Raz Niemiec tuż przed przerwą fatalnie rozwiązał sytuację, gdy zamiast podawać do snajpera, by ten znalazł się sam na sam z bramkarzem, postanowił przelobować Nicka Pope’a, co wyszło mu iście katastrofalnie. Niemniej, podobnie jak w przypadku kolegów nie był to najlepszy mecz w wykonaniu pochodzącego z Leeds napastnika (City nie miało ani jednej sytuacji wartej więcej niż 0,15 xG). Tym samym 24-latek nie dobił do wyczynu Sergio Agüero, który strzelał w sześciu pierwszych kolejkach sezonu Premier League.

Manchester City niby miało kontrolę nad meczem, ale zdrzemnęło się na 15 minut

Manchester City po raz pierwszy dziś przystępował do rywalizacji po kontuzji Rodriego. W zeszłym roku podopieczni byłego szkoleniowca Bayernu i Barcelony bez swojego hiszpańskiego talizmanu wygrali zaledwie raz w czterech kolejkach, przegrywając aż trzy mecze. W tym roku ta statystyka nieco poszła w górę, ale dziś widoczny gołym okiem był jego brak. O ile w pierwszej części te szarże Jacoba Murphy’ego czy Harveya Barnesa finalnie nie za bardzo wpływały na zagrożenie pod bramką Edersona – właściwie tylko strzał Joelintona tuż przed gwizdkiem na przerwę zmusił Brazylijczyka do interwencji – o tyle w drugiej goście zostali wrzuceni na dłuższy moment na niezłą karuzelę.

Zdrzemnął się Kyle Walker z ustawieniem linii spalonego, co dało wyborną okazję sam na sam Anthony’emu Godronowi. Jego błąd próbował naprawić kolega z bramki, ale zahaczył o nogi angielskiego skrzydłowego. Sędzia bez cienia wątpliwości wskazał na wapno. Gordon pewnie pokonał swojego rywala, podtrzymując świetną serię wykorzystanych jedenastek (teraz to już 5/5). Następnie szczęścia próbowali i Fabian Schär, i Harvey Barnes. Bliski dogodnej okazji był Joelinton, gdyby nie interwencja Walkera w ostatnim momencie. Dobrze na skrzydle czuł się Sandro Tonali i Murphy, z którymi spore problemy miał po przerwie Gvardiol. Te drobne błędy tylko się mnożyły. Ogólnie, gospodarze po strzelonej bramce zdominowali na dobre 10-15 minut City, próbując wcisnąć drugie trafienie.

Fakt, mecz nieco odmienił się po wejściu na boisko Phila Fodena. Najlepszy piłkarz ubiegłego sezonu Premier League zmobilizował ekipę do ataku. Goście znów cześciej posiadali piłkę, zaczęli kreować więcej w okolicach szesnastki Pope’a – kapitalną sytuację na 2:1 miał Haaland, który nie zdołał z główki skierować piłki do pustej wręcz bramki. Później w doliczonym czasie gry bliski powodzenia był Bernardo Silva (choć Newcastle tez miało doskonałą okazję ze strony Seana Longstaffa). Natomiast ani Mateo Kovačić, ani Rico Lewis nie dali dziś rady zastąpić w dwójkę Rodriego i ten brak spokoju, rozegrania w środku pola i koncentracji w kluczowych momentach kosztował City stratę punktów.

İlkay Gündoğan dziś bez iskry, natomiast Murphy siał ogień na skrzydle

Tylko rok trwała przerwa İlkaya Gündoğana w występach w koszulce Obywateli. Niemiec spędził całkiem udany sezon w FC Barcelonie, gdzie wielu ekspertów i kibiców uznało go za piłkarza roku w Bluagranie. Powrót do Anglii pod skrzydła Guardioli jest jednak nie taki piękny jak wielu, by mogło oczekiwać. Dzisiejszego spotkania środkowy pomocnik na pewno nie zapisze na długo w pamięci. Właściwie można go wyróżnić jedynie za świetne podanie do Haalanda w pierwszej połowie. Poza tym raczej bez większego wpływu na poczynania w ofensywie i defensywie, zdominowany w środku pola przez Tonalego i Joelintona. Podsumowaniem okazała się ta bardzo nieudana próba lobowania Pope’a z blisko 40 metrów. W 66. minucie kataloński szkoleniowiec zdjął go z boiska i wprowadził Phila Fodena. Manchester City po raz pierwszy od marca straciło punkty w dwóch kolejnych ligowych meczach.

Natomiast na zupełnie innym biegunie dziś był Jacob Murphy. 29-letni skrzydłowy rozegrał kapitalne spotkanie, raz po raz nękając City na prawym skrzydle. Szarża z pierwszej połowy, gdy zakręcił Kyle’em Walkerem na pewno można wrzucić do najefektowniejszych zagrań kolejki. W drugiej połowie ten ogień nie zgasł. Wygrywał kolejne pojedynki, zagrywał dokładne długie przerzuty, zaliczył dwa kluczowe podania – choćby świetne wykreował szansę Longstaffowi w 80. minucie. Występ naprawdę warty wyróżnienia.