Gloria victis? To nie tutaj, do jedenastki tych, którym poszło zapraszamy do okienka numer 1. Tutaj mamy nasz mały kącik wstydu z zawodnikami notującymi fatalne spotkanie. Niektórym poszło w tej kolejce na tyle fatalnie, że aż zdecydowaliśmy się o nich napisać. Oto nasza Antyjedenastka 5. kolejki Premier League. 

BRAMKARZ

Nick Pope

OBROŃCY

JULIAN ARAUJO

ETHAN PINNOCK

Po spotkaniu z Tottenhamem właściwie cały blok obronny Brentford zasłużył na naganę, ale to Pinnock był zdecydowanie najsłabszym ogniwem. Atakujący Spurs omijali go z wielką łatwością. Stoper The Bees wyglądał na niesamowicie zagubionego od pierwszego do ostatniego gwizdka arbitra. Przez brak koncentracji Pinnocka Pszczółki straciły pierwszą bramkę. Defensor kompletnie niecelnym podaniem otworzył Kogutom drogę do wyrównującego trafienia. Sporo do życzenia pozostawiało również jego ustawienie przy golu na 3:1.

KOSTAS MAVROPANOS

Grecki turysta, który dotarł na London Stadium, ale sam nie wiedział po co. Naprawdę ciężko jest wytłumaczyć zachowanie defensora Młotów przy pierwszej bramce dla Chelsea, gdy wyszedł do przodu i kompletnie złamał linię obrony gospodarzy, dając hektary przestrzeni Nicolasowi Jacksonowi.

Niestety, tę wysoką linię łamał jeszcze kilkukrotnie, w tym przy trzecim golu The Blues, gdy na swojej połowie nieudanie próbował pressować snajpera Chelsea, zapominając, ile miejsca zostawia Cole’owi Palmerowi. Potem zdołał jeszcze zgubić z radarów we własnej szesnastce João Félixa czy Christophera Nkunku. Totalny DISASTERCLASS.

DIEGO CARLOS

POMOCNICY

EDSON ALVAREZ

Przy pierwszym golu urwał mu się Nicolas Jackson. Przy drugim golu… urwał mu się Nicolas Jackson. Meksykanin wchodził w linię obrony West Hamu i widać, że niespecjalnie dawało to pożądane efekty. Alvarez wyglądał, mówiąc krótko, słabo. Nie miał odpowiedzi na to, co robili The Blues i w końcu słusznie został zdjęty z boiska.

GUIDO RODRIGUEZ

A skoro już o West Hamie i zdejmowaniu z boiska, to Rodriguez wytrzymał na murawie ledwie 38 minut. Dynamiczni pomocnicy Chelsea grali sobie dookoła niego bez żadnych problemów. Julen Lopetegui mówił co prawda, że zmiana w pierwszej połowie była taktyczna i należy winić jego, a nie piłkarzy, ale łatwo zrozumieć, czemu zszedł akurat Argentyńczyk. Zwyczajnie nie dojechał – choć mecz był akurat domowy.

BRUNO GUIMARAES

Bruno Guimarães przyzwyczaił nas do znacznie lepszych występów niż ten na Craven Cottage. Brazylijczyk był zamieszany w stratę dwóch z trzech goli dla Fulham. Przy golu Emila Smitha Rowe’a zupełnie odpuścił wejście Anglika w szesnastkę, wpuszczając go za siebie, a ten strzałem przy słupku podwyższył prowadzenie. W końcówce meczu, gdy Newcastle walczyło choćby o punkt, popełnił katastrofalny błąd, podając we własną szesnastkę wprost do niepilnowanego Kenny’ego Tete, który ustalił wynik na 1:3 z perspektywy gości.

NAPASTNICY

LEANDRO TROSSARD

Leandro Trossard w meczu z Manchesterem City oddał zaledwie jeden strzał do momentu otrzymania czerwonej kartki przez Michaela Olivera. Gracz Arsenalu nie wyróżnił się niczym pozytywnym w swoim występie. Zostanie za to zapamiętany za otrzymanie drugiej żółtej kartki po odkopnięciu futbolówki. Swoim bezsensownym zachowaniem sprawił tylko, że bardzo głupio osłabił swoją drużynę, która przez całą drugą połowę musiała sobie radzić w okrojonym składzie.

EVANILSON

Zupełnie schowany do kieszeni przez Virgila van Dijka oraz Ibrahimę Konate. Brazylijczyk zdołał oddać zaledwie dwa strzały sobotniego popołudnia na Anfield, oba warte 0,02 xG, więc nietrudno się domyślić, jakiej jakości były to próby. Potrafił kilka razy nieźle podłączyć się do gry, ale zdecydowanie więcej szumu z przodu robili Marcus Tavernier czy Antoine Semenyo. Patrząc na mecz z Liverpoolem i poprzednie spotkanie z Chelsea, gdy nie wykorzystał jedenastki, można łatwo wysnuć tezę, że Evanilson nie ma najłatwiejszego wejścia do Premier League.

EDDIE NKETIAH

Przez 45 minut prawie nie było go widać (podobnie jak resztę drużyny). Biegał bez mapy, nie potrafił utrzymać piłki i tylko momentami dawał o sobie przypomnieć, gdy podbiegał, by pressować André Onanę przy rozegraniu od bramki. Tuż przed przerwą oddał słabiuteńkie uderzenie z 25 metrów. W drugiej połowie Nketiah nie za bardzo się poprawił, ale miał doskonałą sytuację w 64. minucie, by wyprowadzić Palace na prowadzenie. Ściął z piłką do środka, wykreował sobie przestrzeń, lecz strzelił w sam środek bramki. Chwilę później Glasner zdjął go z boiska.