Bardzo często, kiedy opisujemy powrót zawodnika do byłego klubu, zwłaszcza po krótkim czasie, mówimy o wróceniu z podkulonym ogonem, odkupieniu za błędy lub przywołujemy biblijną przypowieść o synu marnotrawnym. Którego więc z tych określeń powinniśmy użyć w przypadku przyjścia Ilkaya Gundogana do Manchesteru City? Absolutnie żadnego. Comeback Niemca do drużyny mistrzów Anglii po zaledwie jednym roku wygrzewania się na katalońskich plażach jest dla Pepa Guardioli i całego klubu jak gwiazdka z nieba i przedwczesny prezent na Mikołaja.
– „Kiedy opuszczasz to miejsce i spędzasz rok gdzie indziej, jak to było w moim przypadku, to wtedy doceniasz ten klub nawet bardziej. Zdajesz sobie sprawę z tego co miałeś, jak wspaniały to był czas, jak wielki jest to klub – najlepszy na świecie”. To pierwsze słowa po powrocie Ilkaya Gundogana do Manchesteru City. Niemiec jeszcze kilka tygodni temu wypoczywał w Stanach Zjednoczonych i mentalnie przygotowywał się do swojego drugiego sezonu w La Liga. Nie mógł wtedy przewidzieć co niebawem się wydarzy. Po rozmowie z trenerem FC Barcelony Hansi Flickiem odniósł wrażenie, że jego rola w drużynie jest niepewna. Coraz większa liczba wątpliwości w głowie 33-latka zmotywowała go do zadzwonienia do jednej osoby. Był nim Pep Guardiola.
Kiedy menedżer Manchesteru City usłyszał, że istnieje szansa, by sprowadzić Gundogana z powrotem do klubu, był wniebowzięty. Mistrzowie Anglii sprzedali tego lata Juliana Alvareza do Atletico Madryt, więc Obywatele pilnie potrzebowali wzmocnienia w środku pola. Niemiec spadł więc Guardioli jak szczęśliwa gwiazda z nieba.
Nic tego nie zapowiadało
Po udziale w Mistrzostwach Europy w Niemczech Gundogan otrzymał dłuższy urlop i miał dołączyć do treningów w późniejszej fazie presezonu. Podczas odpoczynku w Nowym Jorku ze swoją rodziną, spotkał się tam z kilkoma osobami z Manchesteru City. Obywatele przebywali w „Wielkim Jabłku” akurat przy okazji towarzyskiego meczu z AC Milanem. Niemiec cieszył się z rozmowy ze starymi znajomymi, którym zdradził, że raczej nie wystąpi w meczu z City, które odbywało się kilka dni później w Orlando.
Po powrocie do Barcelony Gundogan odbył rozmowę z trenerem Hansi Flickiem, po którym miał wątpliwości, co do swojej pozycji w drużynie. Niemiecki szkoleniowiec miał natomiast inne zdanie. „Nie zdradzę o czym rozmawialiśmy, ale mam przeczucie, że zostanie z nami”. Zarząd Blaugrany nie miał jednak tego przeczucia. Władze Dumy Katalonii zastanawiały się, jak obniżyć listę płac, by móc zarejestrować Daniego Olmo. Hiszpan został latem kupiony za 60 milionów euro z RB Lipsk. Najłatwiej było się więc pozbyć Gundogana, który był jednym z najlepiej zarabiających graczy w zespole.
Niemiec przychodząc do Barcelony doskonale zdawał sobie sprawę z problemów nowego pracodawcy. Tego lata szybko przekonał się jednak o tym na własnej skórze. Coraz większa liczba dziennikarzy i lokalnych mediów, powołując się na źródła z klubu, twierdziły, że Barca będzie się chciała pozbyć Gundogana, który za dużo zarabia.
— Manchester City (@ManCity) August 23, 2024
Najlepszy piłkarz
Kibice FC Barcelony nie rozumieli tej decyzji. Gundogan był ich najlepszych piłkarzem w ubiegłym sezonie. Potwierdzają to statystyki. Niemiec był najczęściej używanym graczem przez trenera Xaviego Hernandeza. Dodatkowo zdobył 5 bramek i 14 asyst. Po El Clasico narzekał na mentalność swoich kolegów. Po porażce z PSG uderzył w Ronalda Araujo, którego czerwona kartka w dużej mierze przesądziła o odpadnięciu z Ligi Mistrzów. Widocznie podejście do rywalizacji i ambicje Niemca przerastały resztę zespołu. Najłatwiej pozbyć się niewygodnej jednostki, która za bardzo wychodzi przed szereg.
Nie patrząc na dokonania sportowe, Barcelona bez problemu odpuściła Gundogana. Niemiec nie znalazł się w kadrze zespołu na inauguracyjne starcie z Valencią. Tłumaczono to urazem łuku brwiowego. W tamtym momencie jednak toczyły się już zaawansowane negocjacje Txikiego Begiristaina z przedstawicielami byłego gracza Borussi Dortmund. Barca chcąc jak najszybciej pozbyć się balastu finansowego, zgodziła się na darmowy transfer. Gundogan miał jeszcze dwa lata obowiązującego kontraktu, ale zrezygnował z należnych pieniędzy, by pomóc klubowi z Hiszpanii.
To tylko pokazuje jego klasę oraz wartości. Mimo tego że klub potraktował go w fatalny sposób, zechciał mu pomóc i nie sprawiał problemów przy odejściu. W czasie trwania całej sagi, dziennikarze informowali, że Gundoganem interesują się także kluby z Turcji oraz Arabii Saudyjskiej. Ilkay miał jednak obrany jasny kierunek – powrót do klubu, w którym przeżywał najlepsze chwile w swojej karierze.
Powrót do domu
Mimo tego że Gundogan zdecydował się odejść z Manchesteru City, nigdy nie stracił kontaktu ze swoimi dawnymi kolegami. Fakt, że osobą do której wykonał telefon był Pep Guardiola, pokazuje jak dużym szacunkiem go darzy oraz jak dobre pozostały ich relacje, mimo rozstania. Kiedy czołowi dziennikarze informowali, że przyjście Niemca do Manchesteru City jest tylko formalnością, on był już na Wyspach Brytyjskich. W środowy wieczór spotkał się w restauracji z Pepem Guardiolą, jego bratem Pere, Ferranem Soriano i Begiristainem, by świętować powrót 33-latka do klubu.
Euforia wynikająca z tego transferu jest odczuwalna po obu stronach. Gundogan wypchnięty siłą z FC Barcelony trafia do klubu, który zna od podszewki i który daje mu szanse na wygranie kolejnych trofeów. Manchester City zyskuje wybitnego pomocnika, który swoim doświadczeniem i umiejętnościami na boisku dodaje niesamowitą wartość do zespołu. W obliczu odejścia Alvareza i kontuzji Oscara Bobba, dla The Citizens nie mogło się wydarzyć nic lepszego, niż właśnie przyjście takiego piłkarza jak Gundo.
– „Zawsze mówimy, że podczas okna transferowego wszystko się może zdarzyć, to jest prawdziwy dowód. To była niespodzianka, coś nieoczekiwanego i to się stało. Znamy go dość dobrze, ja osobiście, ale również sztab, piłkarze. Widzieliśmy jaką jakość gry prezentował w poprzednim sezonie w Barcelonie, grał na wysokim poziomie, spędził na boisku wiele minut. Nie mieliśmy żadnych wątpliwości gdy nadarzyła się okazja. Jestem zachwycony, że wrócił” – mówił niekryjący zadowolenia Pep Guardiola.
Kolejny uczeń Guardioli?
Być może będzie to ostatni sezon Gundogana na najwyższym poziomie. 33-latek z pewnością swoją piłkarską karierę będzie chciał zakończyć w Niemczech lub Turcji – dwóch krajach, które są bardzo bliskie jego sercu. A co potem? Jeszcze podczas poprzedniego pobytu w Manchesterze Niemiec miał okazję poprowadzić trening grup młodzieżowych Manchesteru City. Wiele wskazuje na to, że pomocnik City będzie chciał w przyszłości zająć się trenowaniem.
U kogo najlepiej stawiać pierwsze kroki w tym fachu, jak nie pod okiem Pepa Guardioli. Dziennikarz „The Athletic” Pol Ballus poinformował, że podczas rozmowy telefonicznej z menedżerem City, Gundo miał zdradzić, że planuje wciąż rozwijać swoje kwalifikacje trenerskie i chciałby w przyszłości dołączyć do sztabu Katalończyka. Ten miał na ten pomysł zareagować bardzo pozytywnie. Kto wie? Być może to właśnie Ilkay Gundogan, a nie namaszczany przez wielu Vincent Kompany zbuduje kiedyś kolejny wielki projekt Manchesteru City?
Na razie jeden ma do dokończenia w tym sezonie. Widocznie dla Barcelony Gundogan nie był tak istotną postacią, by za wszelką cenę pozostawić go w drużynie. Ten nie stroił fochów, tylko wykonał telefon i wrócił do miejsca, gdzie jest traktowany jak legenda i piłkarz, który pozwolił kibicom City zamienić marzenia w rzeczywistość. „Jestem niesamowicie szczęśliwy” – mówił Gundo. Premier League też jest szczęśliwa… no może tylko poza kibicami Arsenalu.

