Kolejna seria spotkań za nami! Jak zwykle nie zabrakło emocji, a nasi redaktorzy postanowili wyróżnić tych, którzy na to w ich opinii zasłużyli. Po zaciętym głosowaniu, tak przedstawia się jedenastka najlepszych zawodników minionej kolejki Premier League. 

BRAMKARZ

GUGLIELMO VICARIO

Naszą pierwszą jedenastkę kolejki rozpoczynamy od golkipera Tottenhamu, który co prawda nie zdołał zachować czystego konta, ale w kilku sytuacjach ratował Tottenham przed utratą gola w wyjazdowym spotkaniu z Leicester City. Pomimo, że Włoch obronił tylko trzy strzały, to praktycznie wszystkie te uderzenia wymagały od niego wielkiego refleksu. Bramkarz Kogutów wykonał świetne porady przy doskonałej szansie Jamiego Vardy’ego, a także mocnej główce Wilfrieda Ndidiego. Nieźle też rozgrywał od tyłu.

OBROŃCY

TRENT ALEXANDER-ARNOLD

Nie zdobył bramki czy asysty, ale wciąż zdecydowanie zasłużył na miejsce w tym zestawieniu. Prawy obrońca Liverpoolu posłał wiele fenomenalnych długich podań, które rozpoczynały akcje ofensywne The Reds. To właśnie po jego kapitalnym zagraniu do Mohameda Salaha padła pierwsza bramka autorstwa Diogo Joty. Trent powinien zakończyć mecz z przynajmniej jedną asystą, ale jego partnerom brakowało precyzji, gdy kończyli akcje. Anglik solidnie wyglądał też w aspekcie gry defensywnej.

HARRY MAGUIRE

Profesorski występ odnotował Harry Maguire w rywalizacji z Fulham. Anglik był praktycznie bezbłędny w swoich defensywnych poczynaniach. Idealnie doprowadzał do destrukcji ofensywnych zapędów The Cottagers. Królował zarówno na ziemi, jak i w powietrzu. Bez zarzutów wyglądał też w wielu pojedynkach szybkościowych. Bez kilku jego świetnych interwencji Manchester United mógłby nie zachować czystego konta.

GABRIEL

Brazylijczyk wydatnie pomógł drużynie Arsenalu w zachowaniu pierwszego czystego konta w obecnej kampanii. Stoper Kanonierów wykonał kilka świetnych interwencji, które zakończyły nieźle zapowiadające się ataki przeciwników. Celująco wyglądał również w aspekcie gry w powietrzu. Nie miał większych problemów z natarciami ofensywy Wolves. Znów był prawdziwą skałą nie do przejścia. Do tego dołożył parę wyśmienitych podań rozpoczynających akcje The Gunners.

JACK HINSHELWOOD

W Brighton lubią ustawiać nominalnych środkowych pomocników na boku obrony, by schodzili do środka pola. I Hinshelwood świetnie spisuje się w tej roli. Nastolatek miał duży wkład w przejęcie kontroli centralnej strefy boiska przez Mewy. Początkowo miał co prawda problemy w pojedynkach z Jackiem Harrisonem, ale udało się uspokoić sytuację. Ostatecznie pozytywny występ na dość niecharakterystycznej dla niego pozycji.

POMOCNICY

MATS WIEFFER

Debiut Holendra w Premier League wypadł dobrze. Czasem jeszcze brakowało mu trochę wyczucia tempa w szybszej lidze, ale poza tym dobrze wyglądał zarówno w pojedynkach z rywalami, jak i rozgrywaniu. To jego przechwyt zaczął akcję na 2:0. Wygląda na to, że będzie sporym wzmocnieniem drużyny z The Amex.

JOELINTON

Gol na wagę zwycięstwa w pierwszej kolejce nowego sezonu musi smakować wyśmienicie. Joelinton bezwzględnie wykorzystał błąd bramkarza Southampton i w 45. minucie zdobył jedyne trafienie w rywalizacji Świętych z Newcastle United. Sam gol był jednak wisienką na torcie jego całego występu przeciwko The Saints. Brazylijczyk dominował rywali w środku pola, a także skutecznie przenosił piłkę do wyżej ustawionych kolegów. Reprezentant Canarinhos był po prostu wszędzie. Trzeba przyznać, że bardzo udanie zainaugurował bieżące rozgrywki.

MATEO KOVACIĆ

Jego cudowne trafienie w końcówce starcia Chelsea z z Manchesterem City ustaliło wynik spotkania na 2:0 i zabiło marzenia fanów The Blues o remisie. Kovacić z szacunku do swojego byłego zespołu nie cieszył się po tej bramce, chociaż naprawdę miał z czego. Po przejęciu futbolówki rozpoczął świetny indywidualny rajd w stronę pola karnego, przebiegł kilkadziesiąt metrów z piłką przy nodze, przechytrzył kilku rywali, a na koniec oddał wyśmienity strzał, którego nie dał rady odbić bramkarz Robert Sanchez. Chorwacki pomocnik bardzo dobrze radził sobie także w pojedynkach w środku pola oraz udanie kontrolował tempo gry w drugiej linii.

NAPASTNICY

BUKAYO SAKA

Gol? Jest! Asysta? Też jest! Bukayo Saka w swoim stylu wchodzi w kolejny sezon i już na starcie pokazuje, jak istotna jest jego obecność w ekipie Arsenalu. Kanonierzy zwyciężyli 2:0 z Wolves na Emirates Stadium, a angielski skrzydłowy maczał palce przy obu golach. Najpierw świetnym dośrodkowaniem wypatrzył Kaia Havertza, a już po zmianie stron bardzo mocnym strzałem po ścięciu do środka ze skrzydła ustalił rezultat potyczki. Właśnie taką wersję Saki fani aktualnych wicemistrzów Anglii chcą oglądać przez cały ten sezon.

YOANE WISSA

Jego gol pozwolił Brentford zwyciężyć 2:1 nad Crystal Palace. Ekipa Pszczółek znów bazowała na trafieniach swoich dwóch gwiazd — Bryana Mbuemo oraz właśnie Yoanne Wissy. 27-letni reprezentant Demokratycznej Republiki Konga świetnie współpracował z Mbuemo i Kevinem Schade. Wissa odnalazł się w odpowiednim miejscu o właściwym czasie i wpakował piłkę do bramki bezradnego Deana Hendersona. Sam też asystował przy bramce na 1:0.

MOHAMED SALAH

Kolejny sezon, a Mohamed Salah znów czaruje. Egipcjanin pokazał się z bardzo dobrej strony w swoim 350. występie w barwach Liverpoolu. Podczas starcia z Ipswich Town zanotował bramkę i asystę. Tym samym stał się drugim w historii graczem, który zdobył aż dziewięć goli w swoich meczach pierwszych kolejek kolejnych kampanii Premier League. Salah w konfrontacji z beniaminkiem na Portman Road miewał kilka słabszych momentów i nieudanych dryblingów, ale wydatnie przykrył to udziałem przy obu trafieniach drużyny Arne Slota.