Święci po roku przerwy wracają do Premier League. Wszyscy w klubie doskonale wiedzą, że do utrzymania w elicie potrzebne są wzmocnienia. Southampton na pewno przyda się nowy skrzydłowy.

Ekipa z St Mary’s już kilka tygodni temu zaczęła zbroić się do sezonu 2024/25. Najpierw z Manchesteru City za 20 milionów funtów wykupiono Taylora Harwooda-Bellisa, a parę dni temu klub poinformował o powrocie Adama Lallany. Święci jednak nie mogą przystąpić do nowego sezonu bez co najmniej jednego nowego skrzydłowego. Flynn Downes czy Will Smallbone potrafią świetnie rozegrać długie piłki i szybko rozpocząć atak drużyny. Sęk w tym, że nie mają za bardzo do kogo tego zrobić, a bez solidnych skrzydeł, nie ma czego szukać na najwyższym szczeblu.

W ubiegłym sezonie na flankach panował pewien miszmasz. Na pozycjach skrzydłowych poza Ryanem Fraserem czy wypożyczonym w maju Davidem Brooksem występowali m.in. Adam Armstrong, Kamaldeen Sulemana (niemal połowa sezonu stracona przez kontuzje), Kyle Walker-Peters czy Samuel Edozie. Trudno to nazwać stabilizacją czy potencjałem na grę w Premier League, dlatego przygotowaliśmy cztery propozycje transferów, które mają wzmocnić lewe lub prawe skrzydło.

Zdrowy rozsądek: Wykupienie Ryana Frasera

Skoro to nazwisko już padło, to zacznijmy od piłkarza, który poprzedni sezon spędził na wypożyczeniu w So’ton. Ryan Fraser może nie powalił na kolana swoimi liczbami, ponieważ zdobył tylko 8 bramek i 3 asysty w 44 meczach, ale nie za to doceniono go na St Mary’s. 30-latek swoim doświadczeniem bardzo umiejętnie łatał dziury na boisku. Szczególnie imponowało jego ustawianie się nie tylko z bocznych strefach murawy, ale także bliżej środka pola. I doświadczenie to słowo klucz, kiedy mówi się o atutach Szkota. W końcu 173 występy w spotkaniach Premier League, to nie w kij dmuchał dokonanie. Mamy więc zawodnika, który nie musi aklimatyzować się w nowej drużynie i który nie musi poznawać warunków nowej ligi. Zeszłoroczne przypadki Rossa Barkleya oraz Androsa Townsenda pokazały, jak istotne może okazać się dla beniaminków doświadczenie takich zawodników.

Fraser już raczej nie znajdzie dla siebie miejsca na St James’ Park, więc kwota potrzebna na jego stały transfer nie będzie zbytnim obciążeniem dla kasy Southampton. Jednak patrząc na skład Świętych, wydaje się, że jeden skrzydłowy nie wystarczy. Dlatego też trzeba rozejrzeć się jeszcze za innymi opcjami.

Strefa marzeń: Crysencio Summerville

Kto by nie chciał najlepszego zawodnika sezonu Championship? Prawda jest taka, że większość zespołów Premier League z chęcią sprowadziłaby do siebie Crysencio Summerville’a. Stąd też Holender trafia do kategorii „strefa marzeń”, ponieważ konkurencja jest zbyt mocna, a kwota transferu może okazać się za wysoka na obecne warunki So’ton. 

21 goli i 10 asyst – to dorobek 22-latka. Mało prawdopodobne, aby taki talent, po tak wybitnym sezonie, zdecydował się na kolejny rok na zapleczu. Summerville jest najzwyczajniej gotowy na grę o najwyższe cele. Były piłkarz Feyenoordu przez całe rozgrywki był koszmarem dla bocznych obrońców – piekielnie szybki, z dobrym dryblingiem. Często to właśnie on, indywidualnymi rajdami wypracowywał bramki dla Leeds. Jego boiskowe poczynania można określić jako „nieustraszone”. Porywa się z piłką na sytuacje niezwykle trudne, lecz często wychodzi z nich obronną ręką. Zawodnik Pawi operuje blisko linii bocznej, przeważnie na lewej stronie, skąd schodzi w pole karne. Taki skrzydłowy dla Southampton byłby prawdziwym game changerem, zwłaszcza że Leeds Daniela Farke ma podobną ofensywną mentalność do ekipy Russella Martina. Mimo wszystko na ten moment o transferze Holendra zostaje tylko pomarzyć. Zainteresowani 22-latkiem są Aston Villa, Brighton czy Chelsea.

Filip z konopi: Wilson Odobert

Przedstawiciel Burnley to jeden z tych graczy, którzy pomimo spadku zasłużyli na pozostanie w Premier League. Dlaczego zatem skrzydłowy nie miałby trafić do Southampton? O ile same liczby w postaci 4 goli i 3 asysty we wszystkich rozgrywkach nie napawają optymizmem, to ci, którzy śledzili poczynania The Clarets, wiedzą, na co stać Francuza. Odobert w poprzednim sezonie pokazywał, że drzemie w nim spory potencjał. Często to on ciągnął zagubiony zespół, a przypomnijmy, że ma zaledwie 19 lat. Choć miał problemy z bardziej doświadczonymi obrońcami, to pokazywał, że warto dać mu szansę. Wchodził w takowe starcia bez trwogi w sercu i z animuszem, jak przystało na młodego skrzydłowego. Wychowanek PSG potrafi dryblować i wie co zrobić z piłką, kiedy ma ją przy nodze. Do tego jest bardzo uniwersalny – lewe skrzydło, prawe, środek ataku, czy nawet środek pola? Proszę bardzo.

Warto jeszcze wspomnieć, że Odoberta omijają kontuzje, co patrząc na liczbę urazów wszystkich zawodników w poprzedniej kampanii, jest godne podziwu. Imponującą statystyką w przypadku piłkarza The Clarets są progresywne rajdy z piłką. Przez całą kampanię uzbierał takowych 102. Następny zawodnik Burnley w tej klasyfikacji odnotował 64 takie przebieżki. A indywidualne akcje bokami boiska, to coś, czego Southampton potrzebuje jak masło orzechowe dżemu.

Naszym zdaniem: Jack Clarke

W przypadku beniaminków zazwyczaj dobrą i budżetową decyzją jest sięgnięcie po zawodników z Championship. Ubiegły sezon wydobył parę takich opcji na skrzydła – Morgan Whittaker z Plymouth, Omari Hutchinson z Ipswich Town czy Jack Clarke z Sunderlandu. Dlaczego nasz wybór padł na tego ostatniego? Po pierwsze – liczby i przywództwo. Anglik w minionej kampanii dźwigał na swoich barkach ciężar ofensywy Black Cats. W 42 meczach Championship strzelił 15 goli i zanotował 4 asysty. Po drugie – powtarzalność. Clarke już w sezonie 2022/23 wykręcił niezły wynik w postaci 11 goli i 14 asyst we wszystkich rozgrywkach, a jeszcze rok wcześniej było to 5 bramek i 9 asyst. Od dłuższego czasu potwierdza swoją wysoką wartość, jaką stanowi dla Sunderlandu i pora, aby spróbował swych sił poziom wyżej. Przy tym jednakowo sufit jego umiejętności wydaje się bardzo wysoki i wiele wskazuje na to, że ma jeszcze sporo do pokazania.

Po trzecie – umiejętności i kwota. Sprowadzenie 23-latka powinno zamknąć się w okolicach 15 milionów funtów, co za takiego gracza wydaje się promocją. Jest świetny z piłką przy nodze, pewny w grze jeden na jeden i szybki, jak przystało na gracza oferującego na skrzydle. Można nawet stwierdzić, że w swoich ruchach niezwykle przypomina Jacka Grealisha. Wychowanek Leeds również operuje głównie na lewej stronie boiska. Do tego należy zwrócić uwagę na progresywne akcje. Clarke ma predyspozycje, żeby w każdej ekipie z drugiej połowy tabeli grać pierwsze skrzypce, dlatego Southampton powinno zdecydowanie mocniej przyjrzeć się temu skrzydłowemu.