Poradnia transferowa AE tym razem zawitała do Leicester. Ekipa z King Power Stadium po odejściu trenera Enzo Maresci najbardziej potrzebuje obecnie nowego szkoleniowca. W naszej poradni skupiamy się jednak jedynie na zawodnikach, którzy najlepiej mogliby wspomóc daną drużynę przed następnym sezonem Premier League. Zaczynamy więc od wyboru pozycji, która najbardziej potrzebuje wzmocnień. W zespole Lisów zdecydowanie potrzebny jest nowy napastnik. Kto byłby najlepszym snajperem dla The Foxes? Mamy kilka interesujących kandydatur.

O tym, że Leicester najmocniej potrzebuje nowego środkowego napastnika zdają się wiedzieć zarówno władze, jak i kibice byłych mistrzów Anglii. Ci pierwsi wykazali zainteresowanie kilkoma napastnikami z czołowych lig Starego Kontynentu. Natomiast głosem fanów w naszym tekście będzie Jakub Nowak, nasz były redaktor, który jest wieloletnim fanem Lisów. Wyraźnie zaznacza, że zakupienie nowego atakującego jest niezbędne.

„Napastnik powinien być priorytetem transferowym Leicester City podczas letniego okienka. Kelechi Iheanacho opuścił szeregi drużyny z King Power Stadium jako wolny agent. Co prawda Jamie Vardy przedłużył kontrakt o kolejny rok, lecz nie wydaje mi się, żeby Anglik był w stanie grać pierwsze skrzypce ze względu na swój wiek. Forma strzelecka Patsona Daki pozostawia  wiele do życzenia. Zambijczyk przez cały sezon Championship trafił do siatki zaledwie 7 razy, a zmarnowane setki stały się jego znakiem rozpoznawczym. Największe nadzieje kibicom dał Tom Cannon, który w swoim debiutanckim meczu w wyjściowej XI zdobył dwa gole przeciwko Huddersfield. Niestety cały jego sezon napiętnowała kontuzja pleców przez co grał w kratkę, dlatego trudno obiektywnie ocenić jego potencjał. Moim zdaniem pozyskanie napastnika z papierami na strzelanie w Premier League będzie najważniejszym czynnikiem w kontekście utrzymania Lisów w elicie” – uważa Nowak.

Poniżej zamieszczamy nasze wybory do tradycyjnych kategorii w serii poradni transferowej AE. Miłej lektury!

Filip z konopi: Tammy Abraham

Pomimo, że tego pana nikomu w gronie obserwatorów Premier League przestawiać nie trzeba, to sam ewentualny transfer Abrahama do Leicester byłby dość szokującą transakcją. Chociaż nie tak dawno w przestrzeni medialnej pojawiły się plotki odnośnie zainteresowania Lisów osobą angielskiego napastnika. Zdecydowanie bardziej konkretne mają być jednak inne kluby angielskiej ekstraklasy – Aston Villa, Tottenham, a także West Ham United.

Lisy mogłyby jednak zintensyfikować działania w sprawie potencjalnego pozyskania obecnego zawodnika włoskiej AS Romy. Jego największym atutem może być przede wszystkim doświadczenie kilku lat spędzonych w Premier League przed transferem do stolicy Italii. Abraham może i nie był czołowym napastnikiem najlepszej ligi świata, ale pokazywał, że stać go na naprawdę bardzo dużo. Jego zdecydowanie najlepszą kampanią był sezon 2021/22. Zdobył wówczas 15 goli oraz trzy asysty dla drużyny Chelsea.

W barwach The Blues rzecz jasna nie był jednak jedyną postacią odpowiedzialną za trafianie do siatki. Po dołączeniu zaś do szeregów Lisów stałby się zapewne ich głównym egzekutorem. Z tego powodu miałby też doskonałą szansę na pokazanie pełni swojego potencjału. Ponad połowę minionego sezonu Serie A zabrało mu zerwanie więzadeł krzyżowych, więc jego głód gry na pewno jest bardzo duży. Jeżeli dodalibyśmy do tego możliwość poprawienia swojej renomy w ojczyźnie, Abraham miałby naprawdę dużą dawkę motywacji do bycia czołowym strzelcem The Foxes. Anglik mógłby stanowić naprawdę dużą wartość dodaną dla drużyny z King Power Stadium.

Zdrowy rozsądek: Samm Szmodics

Ten zawodnik był akurat graczem najczęściej łączonym z przenosinami do Leicester, podczas rozpoczętego wczoraj letniego okienka transferowego. Kuba Nowak bardzo mocno zachwala Szmodicsa i widzi w nim naprawdę ciekawe wzmocnienie dla swojego ulubionego zespołu.

Szmodics to gracz sezonu Blackburn Rovers. Król strzelców Championship z 27 golami na koncie. W obecnej sytuacji Leicester Sammie Szmodics to perfekcyjny materiał na nowego napastnika. Co prawda Irlanczyk nie miał okazji sprawdzić się w Premier League, jednak 33 gole we wszystkich rozgrywkach w barwach zespołu środka tabeli Championship są bardzo obiecujące.

„Wydaje się, że Szmodics nie jest typową „9”, ponieważ częściej oglądamy go w roli cofniętego napastnika, grającego nieco głębiej. Jednak w przypadku Leicester dodatkowy pierwiastek kreatywny to tylko dodatkowy atut i woda na młyn dla dynamicznych skrzydłowych. Biorąc pod uwagę cenę, która powinna oscylować w okolicach 10 milionów funtów, dostępność i profil zawodnika, trudno mi sobie wyobrazić lepszego kandydata.” – uważa nasz ekspert.

28-latek faktycznie jest bardzo ciekawą opcją. Jest świeżo po najlepszych rozgrywkach w całej swojej dotychczasowej karierze w Championship. Poznał już styl gry na Wyspach. Jedynym problemem jest przeskok pomiędzy poziomem zaplecza, a samą angielską ekstraklasą. W przeszłości miało z tym problem wielu zawodników, którzy nie radzili sobie z tą wielką różnicą.

Strefa Marzeń: Chris Wood

Może to trochę wyglądać jak żart, ale po zakończonym sezonie Chris Wood zdecydowanie może znajdować się w strefie marzeń dla beniaminka następnej edycji Premier League. Nowozelandczyk podczas ubiegłego sezonu zdobył aż 14 goli i asystę w 31 ligowych potyczkach. Do wpisania się na listę strzelców średnio potrzebował tylko 130 minut. Na przełomie marca i kwietnia potrafił zanotować serię czterech meczów z rzędu ze zdobytą bramką. Bez niego ekipa Nottingham Forest miałaby zdecydowanie mniejsze szanse na utrzymanie w angielskiej elicie.

Dodatkowo, jeżeli w przypadku wszystkich wymienionych tutaj zawodników za atut podajemy doświadczenie i obeznanie w stylu gry na Wyspach, to z Woodem i tak nikt nie ma prawa się równać. W Championship i Premier League 70-krotny reprezentant Nowej Zelandii łącznie rozegrał 450 meczów i zdobył 149 bramek.

Naprawdę doskonale potrafił odnajdować się w polu karnym przeciwników. Jest zawodnikiem o kilku charakterystycznych cechach (świetna gra głową i wykończenie akcji sam na sam), ale jednocześnie jest też graczem bardzo uniwersalnym. 32-latek występował już w wielu klubach i musiał dostosować się do różnych taktyk swoich kolejnych trenerów. Inteligencja boiskowa to, więc jego kolejna  wielka zaleta. Dla Leicester nie byłby inwestycją na przyszłość, a po prostu świetnym wyborem na tu i teraz. Jednak to właśnie utrzymanie w elicie na kolejny sezon jest ich jedynym celem.

Nasz wybór: Eddie Nketiah

Arsenal podczas tegorocznego letniego okienka transferowego na pewno sprzeda kilku swoich zawodników, którzy nie mają szans na regularne występy w ich składzie. Do tego grona zaliczają się Emile Smith Rowe, Thomas Partey, a także właśnie Eddie Nketiah. Wyciągniecie utalentowanego napastnika z szeregów The Gunners nie byłoby, więc niczym wymagającym. Tymczasem byłby to naprawdę interesujący wybór dla Lisów.

Nketiah w ubiegłym sezonie Premier League zdobył jedynie pięć goli i dwie asysty w 27 meczach, ale łącznie na ligowych arenach dane mu było spędzić ledwie lekko ponad 1000 minut. Do siatki oponentów trafiał średnio co 210 minut, co wygląda już dużo lepiej.

W sumie za Nketiahem przemawia także doświadczenie na angielskich boiskach. W końcu występowanie w 168 meczach dla Kanonierów to naprawdę pokaźny wyczyn. W obliczu obecnej siły rażenia formacji ofensywnej drużyny dowodzonej przez trenera Mikela Artetę, Nketiah nie ma praktycznie żadnych szans na przedarcie się do wyjściowej jedenastki. Natomiast po ewentualnych przenosinach do Leicester mógłby stać się nawet główną armatą ich linii ataku.

25-letni Anglik jeszcze kilka lat temu uchodził za naprawdę duży talent w swojej ojczyźnie. Ostatnie lata jego kariery na pewno tego nie udowodniły. Trochę w tym winy Nketiaha, a trochę zwyczajnie zabrakło mu miejsca i czasu na pokazanie pełni swojego potencjału. Ekipa The Foxes wydaje się jednak idealną przestrzenią do próby udowodnienia swojej wartości. Lisy akurat potrzebują napastnika, więc wszystko układałoby się tutaj w spójną całość.