Anglicy od samego początku swoich występów na mistrzostwach Europy mieli kadry naszpikowane gwiazdami światowego formatu. Nie inaczej jest w tym roku. Jude Bellingham, Bukayo Saka, Phil Foden, Trent Alexander-Arnold — to tylko kilka z wielkich nazwisk w drużynie Synów Albionu na zbliżające się wielkimi krokami mistrzostwa Europy w Niemczech. W ubiegłych latach barw kadry Trzech Lwów broniły jeszcze większe nazwiska.

Z tego powodu ułożenie najlepszej jedenastki w historii występów Anglii na Euro naprawdę było nie lada wyzwaniem. Podjęliśmy się jednak tego wyzwania i oto powstał poniższy kosmiczny zespół. Znalazło się w nim miejsce dla trzech zawodników aktualnej reprezentacji wicemistrzów Europy. Zapraszamy do zapoznania się z całym składem. Miłej lektury!

BRAMKARZ

JORDAN PICKFORD

Między słupkami naszego elitarnego zestawienia ustawiamy obecnego golkipera reprezentacji Anglii. Bramkarz Evertonu do tej pory bronił dostępu do bramki obecnych wicemistrzów Europy na tylko jednym turnieju tej rangi. Przed trzema laty wystąpił we wszystkich spotkaniach minionego Euro i aż do etapu półfinału nie stracił ani jednej bramki! O mały włos nie został też narodowym bohaterem, ale może po kolei…

W meczach fazy grupowej 30-latek zachował komplet czystych kont. Sposobu na jego pokonanie nie potrafili znaleźć kolejno atakujący Chorwacji, Szkocji, a także Czech. Pickfordowi w grze na zero z tyłu wydatnie pomogła świetnie skonsolidowana formacja defensywna, ale on sam również odnotował kilka bardzo udanych interwencji. Podobnie było zresztą w pierwszych dwóch spotkaniach fazy pucharowej. Podczas potyczki z Niemcami w 1/8 finału Anglik niesamowicie wybronił chociażby piekielnie mocne uderzenie Kaia Havertza. Świetnie wyczuł też intencje Timo Wernera podczas sytuacji sam na sam. Bez niego podopieczni Southgate'a wcale nie musieli pokonać naszych zachodnich sąsiadów.

W ćwierćfinale z Ukrainą Pickford kontynuował swoją serię meczów bez straconej bramki. Została ona jednak w końcu przerwana po fenomenalnej próbie Mikela Damsgaarda z rzutu wolnego w półfinale. W tej sytuacji golkiper nie miał nic do powiedzenia. Podobnie było zresztą przy golu Leonadro Bonucciego w finałowej potyczce z Włochami. Zawodnik The Toffees był blisko zostania bohaterem tamtego pojedynku, gdy wybronił rzut karny Jorginho w konkursie jedenastek. Pickford tą paradą utrzymał Anglię przy życiu, ale chwilę później marzenia o tytule rozwiała wpadka Bukayo Saki. Wciąż jednak był to wyśmienity turniej w wykonaniu 30-latka, który w tym roku będzie miał szansę znów udowodnić swój niepodważalny kunszt bramkarski.

OBROŃCY

GARY NEVILLE

TONY ADAMS

Charyzmatyczny stoper, którego historia jest wspaniałą inspiracją dla wszystkich zmagających się z problemami alkoholowymi, również wystąpił na trzech turniejach mistrzostw Europy. Swoją przygodę z tymi rozgrywkami rozpoczął jednak osiem lat wcześniej od przedstawianego wyżej Neville’a. W 1988 roku na stadionach w zachodnich Niemczech zawiedli na całej linii. Komplet porażek już podczas zmagań w fazie grupowej był dla nich wielką hańbą. Porażki z Irlandią, Holandią i Związkiem Radzieckim były bardzo przygnebiające. Adams obok Bryana Robsona był jednak jedynym zawodnikiem, który przynajmniej mógł poczuć chwilę radości z powodu zapisania się na liście strzelców.

Adams nie został powołany na kolejne Euro w 1992 roku. W Szwecji drużyna Wyspiarzy zawiodła oczekiwania wszystkich swoich sympatyków. Fani liczyli na awans do strefy medalowej. Ich oczekiwania boleśnie zderzyły się jednak z rzeczywistością, bowiem Anglicy zajęli ostatnie miejsce w swojej grupie. Po dwóch bezbramkowych remisach z Francją i Danią oraz przegranej 1:2 z gospodarzami zostali odesłani do domu. Oni, a nie futbol.

Zdecydowanie lepiej Synowie Albionu poradzili sobie przed własną publicznością na Euro 1996, gdy Adams powrócił do składu. Dotarli wówczas do półfinału turnieju, a Tony Adams był jednym z ich najlepszych zawodników. Pełnił również wtedy funkcję kapitana drużyny wespół z Davidem Plattem. Były zawodnik Arsenalu wykazywał się spokojem oraz pewnością w swoich poczynaniach obronnych. Kapitalnie spisywał się w elemencie destrukcji ofensywnych zapędów kolejnych rywali. Szczególnie w drugim meczu fazy pucharowej ze Szwajcarami (3:0) był absolutnie bezbłędny.

Adams łącznie na turniejach rangi mistrzostw Starego Kontynentu rozegrał 9 meczów. Więcej spotkań od niego zaliczyli jedynie Harry Kane, Raheem Sterling, Wayne Rooney oraz Gary Neville.

SOL CAMPBELL

Nasz duet stoperów domyka kolejny środkowy obrońca znany głównie z występów w koszulce Arsenalu. Panowie Adams i Campbell razem w szeregach Kanonierów przebywali jedynie przez rok. Zdążyli jednak wygrać razem mistrzostwo oraz puchar Anglii. Campbell na dobrą sprawę zaczynał swoją przygodę z czerwoną częścią Londynu, gdy Adams ją kończył. Teraz też kończymy temat Adamsa i przechodzimy do młodszego z byłych defensorów Armat.

Campbell wystąpił na trzech różnych turniejach mistrzostw Europy. Kolejni selekcjonerzy uwzględniali go w finalnej kadrze na mistrzostwa Europy oraz Świata nieprzerwanie od 1996 do 2006 roku. Tym samym stał się pierwszym zawodnikiem w dziejach angielskiej kadry, który pojechał z drużyną narodową na 6 kolejnych turniejów rangi mistrzowskiej. Anglik nie zawsze był pierwszym wyborem przy ustawianiu wyjściowego składu, ale zawsze był gotowy, by stanąć na wysokości zadania. Dostrzeżono w nim też wrodzone umiejętności przywódcze. Z tego powodu w wieku zaledwie 23 lat został drugim po Bobbym Moorze najmłodszym kapitanem w historii reprezentacji Anglii.

Urodzony w Londynie obrońca szczególnie dobrze wyglądał podczas fazy grupowej Euro 2004. Zdecydowanie były to jego najlepsze mistrzostwa Europy w karierze. Został wówczas nawet wybrany do Złotej Jedenastki turnieju, w której znaleźli się najlepsi zawodnicy całego turnieju. 

LUKE SHAW

Teraz nadeszła pora na drugiego zawodnika, który wciąż jest aktywnym piłkarzem i weźmie udział w najbliższych ME. Pierwszym był Jordan Pickford, który z Shawem ma sporo wspólnego w kontekście ich gry na mistrzostwach Europy. Obrońca Manchesteru United podobnie jak Pickford był bardzo blisko zostania wielkim bohaterem finału z Włochami na Wembley. Zawodnik Czerwonych Diabłów zdobył piękną bramkę już w 2. minucie tamtej rywalizacji. Ostatecznie nie wystarczyło to do wygrania tytułu, ale było idealną wisienką na torcie podsumowującą cały zjawiskowy występ Shawa na minionym Euro.

28-latek był zdecydowanie jednym z najlepszych zawodników na całym turnieju. Imponował niesamowitą dyspozycją w każdym kolejnym starciu. Do fenomenalnej gry w obronie dołożył świetne wsparcie linii ataku. Dość powiedzieć, że zdobył najwięcej asyst (3) spośród wszystkich Anglików na tamtym turnieju. Shaw kapitalnie wpisał się w taktykę Garetha Southgate’a i był po prostu wszędzie. Anglik był tak mocno nakręcony, że w grze nie przeszkodziło mu nawet… złamanie żeber. Tak, to nie żadna pomyłka. The Telegraph po przegranej z Italią poinformował, że Shaw podczas starcia 1/8 z Niemcami doznał właśnie takiej kontuzji. Potężny ból doskwierał mu przez wszystkie spotkania od ćwierćfinału. Shaw zaryzykował własne zdrowie, bo sam zdawał sobie sprawę, że jest kluczowym ogniwem w zespole Synów Albionu.

POMOCNICY

PAUL SCHOLES

Wydaje się, że wielu z was będzie w stanie przewidzieć pomocników w naszym dzisiejszym zestawieniu. Nasz środek pola rozpoczynamy od wielkiej legendy Manchesteru United, której dane było wystąpić na dwóch turniejach rangi mistrzostw Europy — w 2000 i 2004 roku.

W obu tych turniejach Scholes i spółka nie zdołali zakwalifikować się przynajmniej do strefy medalowej, ale sam pomocnik nie wracał do domu z pustymi rękoma. Za każdym razem mógł pochwalić się zdobyciem jednego trafienia dla swojego zespołu. W 2004 roku najlepiej odnalazł się w zamieszaniu pod bramką Chorwatów po obronionym strzale Michaela Owena. Z najbliższej odległości uderzeniem głową skierował futbolówkę do bramki. Scholes był bardzo blisko zdobycia kolejnego cudownego trafienia z dystansu, ale Tomislav Butina dwukrotnie mistrzowsko interweniował przy próbach „Ginger Ninja”. Anglicy zdołali jednak wygrać tamto spotkanie 4:2 i zakwalifikować się do etapu ćwierćfinału.

Natomiast cztery lata wcześniej, Scholes również trafił do bramki po uderzeniu „główką”. Tym razem był to jednak zdecydowanie bardziej wymagający strzał, który przed przekroczeniem linii bramkowej odbił się jeszcze od poprzeczki. Gol ten dał Anglikom prowadzenie nad Portugalią już w 3. minucie ich pierwszego meczu na turnieju w 2000 roku. W 18. minucie na 2:0 podwyższył Steve McManaman. Niestety znów potwierdziło się, że 2:0 to niebezpieczny wynik. Anglicy ostatecznie ulegli piłkarzom z Półwyspu Apenińskiego 2:3.

FRANK LAMPARD

Trudno w to uwierzyć, ale Frank Lampard w swoim bardzo bogatym piłkarskim CV ma wpisany tylko jeden wyjazd na mistrzostwa Europy. Mimo tego Anglik zajmuje 4. miejsce na liście najskuteczniejszych reprezentantów drużyny Sons of Albion w historii Euro. Na turnieju w 2004 roku legendarny pomocnik londyńskiej Chelsea zdobył 3 bramki.

Dla „Lampsa” były to pierwsze międzynarodowe zmagania na seniorskim poziomie. Debiut na tego typu turnieju przypadł na spotkanie z naszpikowaną gwiazdami drużyną Francji. Lampard na ukłucie reprezentacji Trójkolorowych potrzebował zaledwie 38 minut. Po precyzyjnej wrzutce Davida Beckhama z rzutu wolnego mocnym strzałem głową umieścił piłkę w samym okienku bramki strzeżonej przez Fabiena Bartheza. Do 90 minuty była to jedyna bramka w całym meczu. Wydawało się, że trafienie Lamparda okaże się decydującym o bardzo ważnym triumfie jego zespołu. W doliczonym czasie gry Zinedine Zidane zdobył 2 bramki i zabrał trzy punkty Synom Albionu.

Pokonanie Szwajcarii i Chorwacji w kolejnych rywalizacjach pozwoliło Anglii na wywalczenie awansu do ćwierćfinału. W starciu z Chorwatami wychowanek West Hamu United ponownie trafił do siatki. Wciąż jednak nie zamierzał się zatrzymać. W pamiętnym starciu 1/4 z Portugalią to jego trafienie przedłużyło nadzieje Anglików na awans do najlepszej czwórki. W 115. minucie dogrywki Lampard wykazał się niesamowitą przytomnością umysłu i umiejętnością działania pod presją. Po sytuacyjnym otrzymaniu piłki w polu karnym rywali dynamicznym obrotem ułatwił sobie oddanie strzału i uderzeniem zewnętrzną częścią stopy pokonał bezradnego Ricardo wyrównując stan gry na 2:2. W rzutach karnych to jednak portugalski golkiper został bohaterem i Anglicy znów musieli przełknąć gorycz porażki.

Dużą gorycz musiał przełknąć też Lampard, gdy tuż przed startem Euro 2012 doznał kontuzji uda, która wyeliminowała go z polsko-ukraińskiego turnieju. Zastąpił go wtedy dopiero wchodzący na salony 22-letni pomocnik Liverpoolu, Jordan Henderson.

PAUL GASCOIGNE

Skoro przed chwilą był Lampard, wcześniej pojawił się też Scholes, to wielu na pewno spodziewało się, że ostatnim elementem naszej drugiej linii będzie Steven Gerrard. Otóż nie tym razem!

Gascoigne i Steven Gerrard na mistrzostwach Europy zdobyli dokładnie tyle samo goli. Obaj panowie tylko raz pokonali bramkarza przeciwników na tym turnieju. W tym przypadku bramka bramce jest jednak nie równa. Trafienie autorstwa Gascoigne’a w starciu ze Szkocją na Wembley to bez wątpienia jedna z najpiękniejszych bramek w całej historii reprezentacji Anglii oraz samych mistrzostw Europy.

W naszym rankingu TOP 5 najlepszych bramek w historii występów Anglików na Euro zajęła ona niekwestionowane pierwsze miejsce. Tej technicznej maestrii nie da się po prostu obejrzeć tylko raz. Łatwość oraz gracja, z którą „Gazza” przerzucił piłkę nad głową bezradnego defensora Szkotów jest kosmiczna. Pół żartem, pół serio można powiedzieć, że Gascoigne tylko tym trafieniem zapewnił sobie miejsce w naszym dzisiejszym zestawieniu.

Rzecz jasna nie był to jednak jedyny moment, w którym ofensywny pomocnik pokazał swój niesamowity kunszt piłkarski. Całe angielskie Euro 1996 było bardzo udane dla Gascoigne’a. Świetnie układała się jego współpraca z Alanem Shearerem oraz Teddym Sheringhamem w linii ataku. Boleśnie przekonali się o tym między innymi Holendrzy. Reprezentacja Oranje została rozgromiona aż 4:1 w ostatnim meczu fazy grupowej tamtego turnieju. Gascoigne fenomenalnym balansem ciała i kontrolą piłki rozpoczął akcję na 3:0, którą po asyście Sheringhama zakończył Shearer. Tak jak w wielu innych przypadkach wszystko zaczynało się jednak od świetnego dryblingu i przyspieszenia popularnego „Gazzy”.

NAPASTNICY

WAYNE ROONEY

Jego po prostu nie mogło tutaj zabraknąć. O tym, że Wayne Rooney jest szczególnie utalentowanym zawodnikiem wiedzieli już wszyscy od samego początku jego przygody z futbolem. Każdy wie też, jak doskonałym i kompletnym napastnikiem był „Wazza”. Wydaje się jednak, że nie wszyscy pamiętają, jak zjawiskowo Rooney spisał się na swoich debiutanckich mistrzostwach Europy w Grecji.

Dodatkowo, był to też ogólnie pierwszy duży turniej napastnika, który miał wówczas tylko 18 lat! Nastolatek był zdaje się najjaśniejszą postacią w całej drużynie trenera Sven-Gorana Erikssona. A przypomnijmy, że występowali w niej również David Beckham, Michael Owen, Paul Scholes czy Frank Lampard, którzy w tamtym momencie byli zdecydowanie bardziej doświadczeni od piegowatego napastnika Evertonu. To jednak Rooney przyćmił ich wszystkich swoimi niesamowitymi bramkami w fazie grupowej.

Zaczęło się jednak od pustego przebiegu w meczu otwarcia z Francją. W dwóch następnych meczach napastnik popisał się jednak dwoma dubletami. Ozdobione były one naprawdę cudownymi trafieniami. Podczas potyczki z Chorwacją posłał prawdziwą torpedę z odległości około 25 metrów od bramki oponentów. Bramkarz rywali miał piłkę na rękach, ale siła tego strzału była na tyle duża, że nie miał szans na zatrzymanie jej przed wpadnięciem do siatki. Moc strzału była kluczowa również przy drugim golu w meczu ze Szwajcarią.

Kolejną bramkę na mistrzostwach Europy były snajper Manchesteru United zdobył w 2012 roku. Jego trafienie dało Anglikom zwycięstwo 1:0 nad Ukrainą. W tym przypadku był to idealny dowód na niesamowite czucie akcji Wayne’a. Idealnie wykorzystał błąd golkipera i znalazł się we właściwym miejscu o odpowiednim czasie.

Ostatnie trafienie Rooneya na Euro miało bardzo słodko-gorzki smak. Anglik pewnie wykorzystał rzut karny w 4. minucie meczu 1/8 finału ME 2016 z Islandią. Były to jednak miłe złego początki. Niespełna kwadrans po tej „jedenastce” było już 2:1 dla Islandczyków. Taki wynik utrzymał się do ostatniego gwizdka arbitra, a Synowie Albionu przeżyli jedną z największych klęsk w historii ich występów na czempionacie Starego Kontynentu.

ALAN SHEARER

Widzimy zestawienie dotyczące najlepszych zawodników w historii Premier League lub reprezentacji Anglii i od razu na myśl przychodzi nam jedno nazwisko — Alan Shearer. Obecność legendy angielskiego futbolu w tego typu zestawieniach to już swego rodzaju tradycja. Patrząc jednak na jego osiągniecia, możemy śmiało stwierdzić, że będzie ona kultywowana jeszcze przez długie lata.

Były napastnik Newcastle United nadal jest samotnym liderem w statystyce największej liczby goli reprezentantów Anglii na mistrzostwach Europy. Jako jedyny uzbierał ich 7.  Harry Kane może przegonić Shearera w tej statystyce już za kilka tygodni. Napastnik Tottenhamu posiada, bowiem do tej pory 6 goli w swoim dorobku. Przy jego obecnej formie strzeleckiej przynajmniej dogonienie 53-latka powinno być formalnością.

Shearer aż 5 goli zdobył podczas tylko jednego turnieju o tytuł najlepszej drużyny Starego Kontynentu. Miało to miejsce w 1996 roku. Dwa kolejne trafienia Shearer dołożył cztery lata później podczas zmagań na arenach w Belgii i Holandii. Co ciekawe, tylko jeden z siedmiu goli Shearera padł w spotkaniach fazy pucharowej. Wciąż jednak należy pamiętać, że bez obecności obecnego eksperta stacji BBC zespół Anglików zdobyłby zapewne sporo mniej goli. Dość powiedzieć, że biorąc pod uwagę finałowe turnieje Euro 1996 i 2000 gole autorstwa Shearera stanowiły nieco ponad 50 procent łącznego dorobku bramkowego Synów Albionu. Zdaje się to dobitnie mówić samo za siebie.

HARRY KANE

Snajperowi Bayernu Monachium wystarczył tylko jeden turniej ME, by wskoczyć na podium klasyfikacji najlepszych strzelców reprezentacji Three Lions w historii tego turnieju. W 2021 roku Kane 4-krotnie pakował piłkę do bramki. Wszystkie te trafienia odnotował już w fazie pucharowej ostatnich mistrzostw Starego Kontynentu.

Najskuteczniejszy zawodnik w historii Tottenhamu strzelanie rozpoczął podczas hitowej konfrontacji z Niemcami w 1/8 finału. Jego bramka na 2:0 w samej końcówce drugiej połowy zapewniła Anglikom wielkie zwycięstwo nad  Deutsche Elf i awans do ćwierćfinału. Na jego rozegranie Anglicy po czterech meczach w ojczyźnie musieli udać się do Rzymu, by na Stadionie Olimpijskim podjąć Ukrainę.

Drużyna Trzech Lwów poradziła sobie jednak również bez wsparcia swoich trybun. Rozgromili niebiesko-żółtych aż 4:0, a Kane zdobył dublet. W półfinałowym starciu z Danią gol angielskiego napastnika dał Wyspiarzom awans do finału. Na raty wykorzystał on rzut karny w dogrywce starcia z Danią. Było to ostanie trafienie Kane’a na tamtym Euro. Jedynym meczem fazy pucharowej, w którym Kane nie wpisał się na listę strzelców była akurat finałowa potyczka z Włochami. Fani liczą, że na najbliższym turnieju lider ich formacji ofensywnej w końcu stanie na wysokości zadania również w najważniejszych momentach końcowych faz turnieju. Wówczas Synowie Albionu śmiało mogą liczyć na najwyższe laury.