To od początku miała być ważna kampania w wykonaniu ekipy z czerwonej części Merseyside. Liverpool miał zamazać fatalne wrażenie z rozgrywek 2022/23, przebudować skład i zacząć kolejną fazę. Czy to się udało?
Gdyby ktoś przed pierwszym gwizdkiem sezonu powiedział, że Liverpool skończy go na podium i wygra Carabao Cup, większość fanów pewnie brałaby taki wynik w ciemno. Z biegiem czasu okazało się, że można powalczyć o coś więcej niż tylko powrót do Ligi Mistrzów. Stawka wzrosła do wysokiej, wręcz sentymentalnej, kiedy wszyscy w klubie chcieli zwieńczyć przygodę Jürgena Kloppa w Anglii godnym pożegnaniem. Ale po kolei.
KADRA

To, co było bolączką ubiegłego sezonu, czyli przebudowa środka pola, powiodła się w lecie, choć jest jedno “ale”. Transfery Alexisa Mac Allistera i Dominika Szoboszlaia to bez dwóch zdań wartość dodatnia dla zespołu. Wygląda na to, że obaj pomocnicy będą błyszczeć przed The Kop przez ładnych parę lat. Jednak w dalszym ciągu nie zadbano o sprowadzenie topowego gracza na pozycję “szóstki”. Z całą sympatią Panie Endo, nie jest Pan właściwym nazwiskiem, a Manchester City z Rodrim czy Arsenal z Declanem Ricem mają najzwyczajniej więcej argumentów do walki o najwyższe cele.
Podobny zarzut można wysunąć w stronę pozycji napastnika. Pomimo dobrego wyniku Darwina Nuneza (18 goli + 13 asyst na wszystkich frontach) również nie wygląda na taką, która może zapewnić zwycięstwo w Premier League. W przypadku Urugwajczyka niestety częściej mówi się o zmarnowanych okazjach niż o zdobytych bramkach. Zaliczył on w tym sezonie 27 tak zwanych Big Chances Missed (więcej ma tylko Erling Haaland). Ciągle kontuzjowany Diogo Jota i Cody Gakpo, który znakomitą końcówką sezonu zatarł rozczarowujący początek, również nie napawają przesadną nadzieją.
Jako spory plus należy wyróżnić wprowadzenie do drużyny Jarella Quansaha i Conora Bradleya. Obaj, z większymi lub mniejszymi wybojami, zdali swoje sprawdziany i od nowego sezonu powinni być pełnoprawnymi członkami pierwszej kadry. Podobnie jak coraz większą rolę powinien odgrywać Harvey Elliott, który ma za sobą udany okres i niczym Jack Nicholson w „Lśnieniu” głośno dobija się do drzwi pierwszego składu. 21-latek w minionej kampanii zanotował 53 występy w tym 34 na murawach Premier League. Sam Klopp wspominał ostatnio, że „żałuje, że nie korzystał z niego częściej”.
8 – Since the start of March, Harvey Elliott has made the joint-most assists of any Premier League player across all competitions (8 – level with Rodri). Wand. pic.twitter.com/7MPq2aEcSX
— OptaJoe (@OptaJoe) May 19, 2024
Na osobne zdanie wyróżnienia zasługuje Caoimhin Kelleher. W wyniku kontuzji Alissona Irlandczyk przez sporą część sezonu był podstawowym bramkarzem. Wystarczy powiedzieć, że zaliczył swój najlepszy sezon pod kątem występów dla pierwszej drużyny. Wyszedł 26 razy w pierwszym składzie we wszystkich rozgrywkach w tym 10 razu w Premier League. Dyspozycja 25-latka miewała spadki jak w pierwszym meczu z Atalantą, ale w ogólnym rozrachunku godnie zastępował jednego z najlepszych bramkarzy na świecie. A to już nie byle wyróżnienie dla rezerwowego golkipera.
OCZEKIWANIA vs RZECZYWISTOŚĆ

Po fatalnej kampanii 2022/23 nadrzędnym celem The Reds był powrót do Ligi Mistrzów. Gdybyśmy brali pod uwagę tylko oczekiwania sprzed pierwszej kolejki, to ta ocena zapewne byłaby wyższa. W końcu cel udało się zrealizować. Realia szybko okazały się jednak zupełnie inne. Liverpool przez długi czas walczył na czterech frontach, a skończył tylko wygraniem pucharu pocieszenia – Carabao Cup. Od porażek w FA Cup i Lidze Europy boli chyba bardziej tylko styl, w jakim zostały one poniesione. Odpadnięcie po dogrywce z Manchesterem United i 0:3 na Anfield z Atalantą to pokazy spektakularnej bezradności, w których napastnicy byli cieniami profesjonalnych piłkarzy, a obrońcy na spółkę z pomocnikami popełniali błąd za błędem.
Do tego wszystkiego w lutym pojawiła się dodatkowa motywacja w postaci pożegnalnego sezonu Jürgena Kloppa, która tym bardziej podkreśla gorycz rozczarowania. Co śmieszne przez znaczną część tej kampanii wiele wskazywało na iście hitchcockowski scenariusz (wiem, że to tylko jedna z interpretacji, ale zostańcie ze mną). Liverpool miał za sobą dramatyczne mecze odwracane w końcówce jak z Nottingham Forest (gol w ostatniej akcji meczu) jak w grudniu z Crystal Palace (dwa gole w 76. i 91. minucie), czy wcześniej z Fulham (4:3 po golach Endo i Trenta Alexandra-Arnolda w ostatnich minutach). Wystarczy powiedzieć, że liverpoolczycy strzelili 27 goli w ostatnich kwadransach w całym sezonie Premier League i zdobyli 28 punktów, zaczynając mecz z pozycji drużyny przegrywającej. Wspomnieć należy tutaj również problemy z urazami, czy zaskakujące wielkie momenty takich graczy jak Kelleher, czy Bradley. Reasumując – można było wycisnąć z tego sezonu znacznie więcej.
Top of the league.
Matip, out all season.
Thiago, out all season.
Bajcetic, out all season.
Alisson, out since early Feb.
Trent, out since early Feb.
Robbo, missed 3 months.
Jones, out since late Feb.
Jota, out since late Feb.
Salah, missed 12 games.Top of the fucking league.
— Jimmy Hell (@SeeingRedv2) March 31, 2024
TRANSFERY

Liverpool dokonał dobrych decyzji ściągając Mac Allistera i Szoboszlaia. Argentyńczyk oraz Węgier bez problemu powinni być pierwszym wyborem w składzie nowego menedżera. Choć trzeba przyznać, że większe wrażenie z tej dwójki zrobił zawodnik ściągnięty z Brighton. Na ten moment jest on mocnym kandydatem do miana zawodnika sezonu w barwach The Reds. Wpływ na to mają dwie rzeczy. Po pierwsze Mac Allister sporą liczbę spotkań grał cofnięty na pozycję „szóstki”, co nie jest dla niego naturalnym wyborem, a mimo to w wielu potyczkach poradził sobie niczym Fabinho za najlepszych czasów. Po drugie należy wrzucić kamyczek do ogródka Dominika Szoboszlaia. Pierwsze kroki na Anfield w wykonaniu przedstawiciela stajni Red Bulla olśniewały. Był on kluczowym zawodnikiem, jeśli chodzi o łączenie formacji i transport futbolówki między nimi. Niestety od momentu powrotu po kontuzji 23-latek nie przypominał już Stevena Gerrarda, a bardziej Jordana Hendersona z najgorszych momentów Anglika.
Alexis Mac Allister has been dribbled past 66 times in the Premier League this season (4 times against Aston Villa), more than any other Liverpool player in a single campaign across the last eight seasons. 🕳 pic.twitter.com/qS3Qtf9wKW
— Squawka (@Squawka) May 13, 2024
Nieco inaczej wygląda sytuacja z Wataru Endo i Ryanem Gravenberchem. Obaj pomocnicy mieli swoje wzloty i upadki, ale ostatecznie ich transfery możemy ogólnie podsumować hasłem „jesteś w porządku”. Nie będą oni ani kandydatami do „jedenastki” najlepszych transferów, ani do drużyny flopów ściągniętych ostatniego lata. Każdy z wymienionej czwórki miał w tej kampanii swój moment chwały i moment sporego rozczarowania. Jednocześnie Liverpool aktualnie nie myśli nad pozbyciem się któregokolwiek z nich, co świadczy o udanej przebudowie środka pola.
TRENER

Ten sezon do dwie różne twarze Jürgena Kloppa. Przez większość rozgrywek zachwycał nas wydobywaniem z niedoświadczonych piłkarzy ich wyżyn. Tutaj trzeba wspomnieć całe Carabao Cup i występy Bobby’ego Clarka, Jaydena Dannsa czy Jamesa McConnella. Do tego należy zwrócić uwagę na zrobienie z Wataru Endo czy Joe Gomeza zawodników istotnych dla pierwszego zespołu, a także na progres wspomnianych Jarrela Quansaha i Conora Bradleya. Niemiec ma niezwykły talent do „tworzenia” zawodników. Najlepszym tego przykładem jest Trent Alexander-Arnold. W tym sezonie do szerokiego grona takich „Klopp’s Tots” dodał właśnie 21-letniego Anglika (34 występy we wszystkich rozgrywkach) i 20-letniego reprezentanta Irlandii Północnej (23 występy we wszystkich rozgrywkach).
— Liverpool FC (@LFC) May 22, 2024
Trudno mówić źle o człowieku, który tyle zrobił dla klubu. Jednak przez ostatnie tygodnie było widać wypalenie, o którym wspominał Niemiec w filmie informującym o jego odejściu. Przełożyło się to także na drużynę, która od kwietnia zdawała się nie mieć żadnego planu „B” i zmagała się z okropną niemocą. Niemocą, która sprawiła, że sezon 2023/24 w wykonaniu Liverpoolu jest, ogólnie rzecz biorąc udany, lecz pozostawia ogromny niedosyt.

