Gloria victis? To nie tutaj, do jedenastki tych, którym poszło zapraszamy do okienka numer 1. Tutaj mamy nasz mały kącik wstydu z zawodnikami notującymi fatalne spotkanie. Niektórym poszło w tej kolejce na tyle fatalnie, że aż zdecydowaliśmy się o nich napisać. Oto nasza Antyjedenastka 37. kolejki Premier League.
EMILIANO MARTINEZ
Jak nie rozpoczynać spotkania? Prezentuje Emiliano Martínez. Bramkarz The Villans trafił do własnej już w drugiej minucie meczu z Liverpoolem, co, umówmy się, trochę utrudniło zadanie jego kolegom z drużyny. Cóż, trzeba przyznać, że wyglądało to dość kuriozalnie. Piłka po prostu wypadła z rąk 31-latka, a ten potem, próbując ratować sytuację, wepchnął ją do bramki. Niestety później Argentyńczyk nie zdołał odkupić już swojego błędu. Martínez dał się pokonać jeszcze dwa razy, jednak finalnie mecz szczęśliwie i tak zakończył się remisem.
GONZALO MONTIEL
Montiel miał sporo pracy na prawej obronie w starciu z Chelsea i niespecjalnie sobie z nią radził. Już na samym starcie Mychajło Mudryk urwał mu się przy zagraniu od Cole’a Palmera i strzelił gola na 1:0. W drugiej połowie Nuno Espirito Santo poświęcił Argentyńczyka, zdejmując go z boiska, gdy Nottingham Forest goniło wynik. I nic dziwnego, bo w ofensywie kompletnie go nie było widać.
CASEMIRO
Znowu zagrał nie na swojej pozycji i właściwie radził sobie nawet nieźle, a co najmniej przyzwoicie, ale… popełnił jeden kluczowy błąd. I to taki, który naprawdę zasługuje na burę. Gdy Manchester United wyprowadzał piłkę od bramki, Brazylijczyk zamiast szybko wejść w linię obrony, po prostu truchtał do przodu i złamał linię spalonego o dobre kilka metrów. Sytuację wykorzystał Kai Havertz, który asystował do Leandro Trossarda. Utrata koncentracji przez Casemiro okazała się kluczowa dla losów spotkania, bo Czerwone Diabły przegrały 0:1.
ISSA DIOP
Dwie żółte kartki w odstępie 15 minut zapewniły obrońcy Fulham przymusową przerwę w ostatniej kolejce sezonu oraz miejsce w naszej antyjedenastce. Nie jest to najlepsza opcja na zakończenie kampanii. Skupmy się na sytuacji, w której Francuz otrzymał drugie żółtko. bo takie zachowania są zwyczajnie kompletnie bezsensowne. Był zupełnie spóźniony i, mówiąc wprost, zaatakował nogi Alvareza w brutalny i lekkomyślny sposób. Oczywiście przewinienie miało miejsce w polu karnym i rzut karny skończył się czwartą bramką dla Obywateli.
BENOIT BADIASHILE
Właściwie cały jego występ w starciu z Nottingham minął mu pod znakiem walki z Chrisem Woodem. Nowozelandczyk uciekł mu już w pierwszych minutach meczu, ale potem sytuacja Francuza się ustabilizowała, choć dalej nie wyglądał specjalnie przekonująco. Zszedł z boiska po niecałej godzinie, by zrobić miejsce dla nastawionego bardziej ofensywnie Malo Gusto.
CHARLIE TAYLOR
Zaspał przy wrzutce Dejana Kulusevskiego do Brennana Johnsona, gdy ten drugi groźnie uderzał na bramkę Arijaneta Muricia. Przy golu Pedro Porro nie doskoczył nawet do Walijczyka, gdy rozegrał piłkę z obrońcą Tottenhamu, który chwilę później trafił do siatki. Postawa Taylora nie napawała pewnością.
NONI MADUEKE
Dla młodego Anglika ostatnie dwie kolejki to prawdziwa podróż z nieba do piekła. Fenomenalny występ z West Hamem i totalna katastrofa w meczu z Nottingham. To po prostu nie był dzień 22-latka. Madueke wielokrotnie tracił posiadanie piłki, a z ośmiu prób dryblingów, tylko dwie zakończyły się sukcesem. Oprócz tego brak jakiegokolwiek strzału i w ogólnym rozrachunku jedynie trzy wygrane pojedynki. Skrzydłowy The Blues opuścił boisko już w 58. minucie meczu.
DEJAN KULUSEVSKI
Przeciwko Burnley zaczął na lewym skrzydle, ale niespecjalnie odnalazł się w niecharakterystycznej dla siebie roli. Szweda było bardzo mało w grze Tottenhamu. Na plus można zaliczyć dobre dogranie do Brennana Johnsona, ale poza tym na lewej flance nie pokazał właściwie nic godnego pochwały. W drugiej połowie, po zmianie pozycji, prezentował się już trochę lepiej i miał większy wkład w grę. Na kwadrans przed końcem, jeszcze przy wyniku 1:1, Ange Postecoglou stwierdził, że Szwedowi można już odpuścić i postanowił wpuścić młodego Dane’a Scarletta.
NAOUIROU AHAMADA
Grający właściwie tylko ogony w ekipie Crystal Palace Francuz dostał z powodu kontuzji Willa Hughesa szanse pojawienia się na boisku już w pierwszej połowie. No i można powiedzieć, że widać było różnicę w jakości między nim a Anglikiem, stanowiącym bardzo ważne ogniwo układanki Olivera Glasnera. Pomocnik obniżył tylko notę za występ, łapiąc dwie żółte kartki za faule w ciągu trzech minut w samej końcówce meczu.
WILLIAN
Doświadczony skrzydłowy został zdjęty w przerwie meczu z Manchesterem City, ale równie dobrze mogłoby go w ogóle nie być na boisku. Zaliczył absolutnie anonimowy występ, nie pokazując właściwie nic ciekawego. Brazylijczyk przyzwyczaił nas do tego, że oferuje zdecydowanie więcej.
RASMUS HØJLUND
Nie da się przejść obojętnie wobec takich występów. Napastnikowi takiego klubu jak Manchester United po prostu nie przystoi kończyć spotkania z jednym, w dodatku niecelnym strzałem. Duńczyk zanotował zaledwie 17 kontaktów z piłką i pewnie, spora w tym wina kolegów z drużyny. Niestety należy oczekiwać od 21-latka czegoś więcej, czegoś ekstra. W praktyce wygląda to tak, że jak na razie Højlund nie jest w stanie w pojedynkę pociągnąć drużyny za uszy i chociażby zapoczątkować obiecującą akcję. Kompletnie anonimowy występ napastnika Czerwonych Diabłów.












