Gloria victis? To nie tutaj, do jedenastki tych, którym poszło zapraszamy do okienka numer 1. Tutaj mamy nasz mały kącik wstydu z zawodnikami notującymi fatalne spotkanie. Niektórym poszło w tej kolejce na tyle fatalnie, że aż zdecydowaliśmy się o nich napisać. Oto nasza Antyjedenastka 31. kolejki Premier League. 

BRAMKARZ

IVO GRBIĆ

Golkiper Sheffield United popełnił karygodną pomyłkę przy wybiciu piłki w pierwszej połowie starcia z Liverpoolem na Anfield. Bramkarz The Blades swoim koszmarnym błędem sprezentował bramkę Darwinowi Nunezowi. Grając z The Reds na ich terenie nie można sobie pozwolić na tak ogromne wtopy. Grbić w drugiej połowie lekko zrehabilitował się ładną paradą przy strzale Virgila van Dijka, ale wciąż w żadnym wypadku nie zmazuje to plany za jego poniższy błąd.

OBROŃCY

DIOGO DALOT

Ostatnio to Aaron Wan-Bissaka występował na lewej stronie obrony, ale przeciwko Chelsea Erik ten Hag na tę stronę rzucił Dalota. Portugalczyk, podobnie jak Anglik w poprzednich meczach, nie poradził sobie na tej stronie boiska. Chociaż asystował przy bramce Bruno Fernandesa, zaliczył kilka ważnych błędów. Pierwsze trafienie dla rywali – z jego straty, a do tego źle się ustawił. Wyrównanie w doliczonym czasie gry? Po jego błędzie i faulu w polu karnym. No i do tego to on stracił piłkę po bezsensownym rajdzie, dając The Blues szansę na strzelenie zwycięskiej bramki w ostatniej akcji meczu.

PAUL DUMMETT

Jeśli bronisz prowadzenia 1:0 Paulem Dummettem, to jest źle. Walijczyk zaliczył we wtorek dopiero drugi występ w tym sezonie Premier League i zaledwie piąty w ciągu ostatnich niemal trzech lat. 32-latek wszedł na boisko, zaliczył idiotyczny faul na Ashleyu Youngu, ściągając go na glebę przy wrzutce, prokurując karnego i skończyło się remisem. You had one job…

DAIKI HASHIOKA

Wystąpił jako jeden ze środkowych obrońców, na nienaturalnej dla siebie pozycji i widać było, że nie czuje się w pełni komfortowo. Japończyk, jak zresztą cała obrona Luton, miał sporo roboty w starciu z Arsenalem, ale nie potrafił pomóc w wygraniu meczu. Zaliczył też pechowego (a może trochę nieporadnego?) samobója, który właściwie zakończył spotkanie jeszcze przed przerwą.

LUCAS DIGNE

Wracając do domu po meczu z Manchesterem City, mógł chyba oglądać się spanikowany, czy przypadkiem skądś nie nadciąga rozpędzony Jeremy Doku. Francuz miał niesamowicie ciężki przebój z Belgiem i sobie z nim nie radził. Nie przypilnował go m.in. przy wrzutce, która dała Obywatelom pierwszego gola.

POMOCNICY

JAMES MADDISON

Nie za bardzo produktywny w starciu z West Hamem. Kilka razy ładnie obrócił się z piłką przy nodze, nawijając obrońców Davida Moyesa, ale w żaden sposób nie napędzał tym akcji Spurs. Gdy próbował samodzielnie uderzać na bramkę, to jego strzały zatrzymywały się na rywalach. Podsumowaniem słabego występu była zmiana już w 70. minucie, gdy zirytowany Ange Postecoglou wprowadził w jego miejsce będącego bez formy Dejana Kulusevskiego, szukając rozstrzygającego mecz gola.

CASEMIRO

Brazylijczyk był w tym meczu cieniem samego siebie. Gdyby porównać ten występ z którymś z poprzedniego sezonu, to można by było odnieść wrażenie, że ogląda się kompletnie innego zawodnika. Kilka zupełnie spóźnionych interwencji, wiele ślamazarnych akcji i przede wszystkim błąd w kryciu, który spowodował stratę pierwszej bramki.

SASA LUKIĆ

Nottingham Forest miało zdecydowanie za dużo swobody w środku pola na początku spotkania z Fulham i zrobiło z tego świetny użytek, szybko wychodząc na prowadzenie 2:0. Rozczarowany Marco Silva dokonał potrójnej zmiany już w 33. minucie. Jednym ze zdjętych piłkarzy był właśnie Lukić, który na murawie City Ground wyglądał raczej jak statysta.

ALEX IWOBI

Zdjęty wraz z Lukiciem, ale z uwagi na wyższe ustawienie mamy do niego trochę inne zarzuty – choć trener pewnie był niemniej niezadowolony, niż w przypadku Serba. Nigeryjczyk nie pokazał nic ciekawego w ofensywie, w obronie niespecjalnie się przydał, a do tego stracił piłkę aż sześć razy w niewiele ponad pół godziny – gdyby utrzymał takie tempo na dystansie 90 minut, byłby pod tym względem najgorszy w całym zespole. Dość powiedzieć, że po zmianach personalnych The Cottagers zaczęli wyglądać lepiej.

NAPASTNICY

MICHAIL ANTONIO

Miał swój udział przy wyrównującym trafieniu West Hamu, bo świetnie blokował przy rzucie rożnym Guglielmo Vicario, uniemożliwiając mu interwencję. Natomiast to on jest w głównej mierze odpowiedzialny za to, że gospodarze nie zainkasowali we wtorek trzech oczek. W drugiej części gry nie wykorzystał dwóch dogodnych sytuacji. Najpierw fatalnie minął się z piłką, gdy po rzucie rożnym włoski bramkarz rozpaczliwie wybijał piłkę przed siebie. Następnie przy kontrataku Młotów wyszedł sam na sam z Vicario, kładąc po drodze na ziemi Micky’ego van de Vena, by strzelić prosto w golkipera rywali. Wykończenie zdecydowanie do poprawy.

RASMUS HOJLUND

Duńczyk był w tym spotkaniu po prostu niewidoczny. Nie pokazywał się wystarczająco dobrze w polu karnym, co utrudniało kolegom rozgrywanie akcji. Do tego kilka przegranych pojedynków jeden na jeden z obrońcami Chelsea i brak zdecydowania z piłką przy nodze. Jego słaby występ dostrzegł również Erik ten Hag i postanowił zdjąć go z boiska w 66. minucie meczu.