W tym sezonie wiele razy Manchester United ratował punkty (i prawdopodobnie posadę Erika ten Haga) w samej końcówce. Nie tym razem – to West Ham zadał dwa szybkie i bolesne ciosy pod koniec, wygrywając pewnie na własnym stadionie. Gole dla Młotów strzelali Bowen i Kudus, a asystował im Paqueta. Po tym meczu West Ham wyprzedza Czerwone Diabły i wskakuje na 6. miejsce, a drużyna ten Haga spada na 8. pozycję. Jakie wnioski można wyciągnąć po tym meczu?
Antony to nie jest piłkarz na poziom Premier League. Hojlund i Garnacho także
19 meczów w tym sezonie. 0 goli, 0 asyst. Nie zagłębiam się w to, ile celnych podań, ile strat, ile stworzonych sytuacji, bo te liczby mogłyby dla Antonego być jeszcze bardziej kompromitujące. Około 85 milionów funtów, które wydał Manchester United na Brazylijczyka, coraz bardziej wygląda na pranie pieniędzy. Doszło do tego, że komentatorzy Viaplay dziś uznali jego pierwszą połowę za dobry występ… po dwóch udanych podaniach – jednym do Garnacho, i jednej wrzutce, której nie zamknął Hojlund.
Ale pomiędzy tymi zagraniami, Antony zaliczył takie wspaniałe zagrania, jak przerzut do samego siebie. To znaczy, w miejsce, w którym on zwykle jest, a wtedy nie było tam nikogo z jego drużyny. Podczas wyjścia z kontrą, kopnął sobie także piłkę przypadkiem prawą nogą i wpadł w Emersona. Zagrał niecelnie z klepki na 3 metry w środku pola, po czym stanął i nie wrócił za kontrą West Hamu. Przegrał pojedynek główkowy z Bowenem (próbował tam wybić piłkę… tyłkiem?) z czego prawie padła bramka. Na miłość boską, standardy wobec niego są tak obniżone, że to nazywa się dobrą połową meczu. Ten zawodnik nie ma absolutnie żadnych zalet, jest wolny, przewidywalny, słaby technicznie, podejmuje idiotyczne decyzje i nie wnosi nic do tej drużyny.
Zagadka: Gdzie zagra Antony?
a) do Bruno
b) do McTominaya
c) do Hojlunda
d) do Antony'ego na prawe skrzydło https://t.co/Jn3jLUp5Z2— Krzysiek Bielecki (@KchampK) December 23, 2023
Garnacho coś wnosi, ale ten mecz to dowód, że dużo wody upłynie w Tamizie, zanim z niego będzie piłkarz na ten poziom. Ileż on dzisiaj zmarnował dogodnych sytuacji, gdy miał mnóstwo miejsca za linią obrony West Hamu, a nic z tego nie potrafił zrobić. Podobnie zresztą Rasmus Hojlund, u którego widać potencjał, ale dziś miał kolejne bolesne zderzenie z Premier League. Jego gra tyłem do bramki dziś nie istniała, był przepychany jak kukiełka przez Mavropanosa i Zoumę. Nawet wyjścia na wolne pole dzisiaj nie należały do jego mocnych stron – przegrywał pojedynki szybkościowe lub nie potrafił dobrze przyjąć piłki. Ciężko szukać pozytywów w ofensywnym trio United. Tercet Garnacho – Hojlund – Antony naprawdę wygląda jak jeden z najgorszych w tej lidze.
Dalej nie wiadomo, co Manchester United chce grać
Ten punkt wiąże się także z poprzednim. Ofensywni piłkarze Manchesteru United wyglądają beznadziejnie, są bez formy. A to przecież związane jest z tym, jak pracuje z nimi szkoleniowiec, jaki ma pomysł na ich wykorzystanie (albo nawet skąd wziął się pomysł na ich pozyskanie…). Dziś po raz kolejny w tym sezonie można było się zastanawiać, jaki styl gry właściwie ma United. Albo chociaż – jaki chce mieć ten styl.
Bo tutaj nie widać konkretów. Obserwowaliśmy wiele prób rozgrywania krótkimi podaniami od tyłu, co w 58. minucie prawie skończyło się samobójem po złym odegraniu Evansa do Onany, a w większości przypadków kończyło się wybiciem do przodu lub w aut, bo piłkarze ten Haga znajdowali się pod presją, bez opcji do zagrania piłki.
Całe to rozgrywanie było powolne, przewidywalne i nie tworzyło żadnego problemu dobrze przesuwającemu się West Hamowi. Jedyne okazje Czerwonych Diabłów były tworzone przez same Młoty, gdy niedokładnie rozegrano piłkę. Sporadycznie odpalano też dobrze znaną „lagę” na Hojlunda lub Garnacho przez stoperów lub Kobbiego Mainoo. I zawsze kończyło się to tak samo – wygranym pojedynkiem obrońców West Hamu.
Później weszły wrzutki, z którymi spokojnie radziły sobie 4 wieże – Soucek, Alvarez, Zouma i Mavropanos. A końcowym etapem tego widowiska ze strony United były strzały rozpaczy z dalszej odległości. Jaki jest pomysł? Czego chce ten Hag?
Inni noszą fortepian, by Paqueta, Kudus i Bowen na nim grali
No właśnie, a West Ham ma pomysł. Ma plan na grę. Prosty, nie zawsze efektowny, ale efektywny. Wiedzieli, że United można oddać piłkę, bo chleba z tej mąki nie będzie. I potem to wykorzystywali, dzięki indywidualnej jakości tercetu Paqueta – Bowen – Kudus.
Tak naprawdę wystarczyło bronić się głęboko i czekać na wypady tej trójki. Bowen i Kudus dzięki swojej szybkości (i sprytowi) raz po raz wykonywali rajdy, wywalczali faule lub przesuwali grę pod bramkę Onany. W pewnym momencie jedno z ryzykownych podań Paquety w końcu było celne – co musiało się stać przy jego jakości, jego technice. Dzięki temu West Ham dzięki minimalnemu ryzyku tworzył sobie groźne okazje tak naprawdę wykorzystując tylko jakość i umiejętności 3 piłkarzy.
Oczywiście pomogli im Kobbie Mainoo (który mimo błędu a’la Steven Gerrard zagrał chyba najlepiej z całej drużyny United) oraz Shaw, któremu urwał się Bowen przy jego bramce. Spokojny, wyrachowany West Ham i roztrzepany, niepoukładany, rozmemłany Manchester United.

