W brytyjskich mediach coraz więcej pisze się o potencjalnym powrocie Rúbena Nevesa na Wyspy. Jedną z zainteresowanych ekip osobą portugalskiego pomocnika jest Newcastle United. Sroki szukają następcy Sandro Tonaliego, który nie tak dawno został ukarany dziesięciomiesięcznym banem od gry w piłkę. Jak się jednak okazuje, transfer może nie dojść do skutku przez… koalicję zawiązaną przez inne kluby Premier League.
Minionego lata, Rúben Neves zasilił szeregi arabskiego Al-Hilal za blisko 55 milionów euro. Jak się okazuje, były pomocnik Wolverhampton jest skłonny dość szybko wrócić na Wyspy. Portugalczyk jest jednym z najpoważniejszych kandydatów do wzmocnienia ekipy Newcastle United po tym, jak z gry na długi czas sam wykluczył się Sandro Tonali.
Pojawiające się w prasie plotki o rzekomych przenosinach Nevesa na St James’ Park nieco podgrzały atmosferę w gabinetach zespołów Premier League, które nie zgadzają się na przeprowadzenie transferów przez kluby mających tych samych właścicieli.
Zarówno Al-Hilal jak i Newcastle United podlegają pod Fundusz Inwestycji Publicznych Arabki Saudyjskiej, co zdecydowanie ułatwia prowadzenie jakichkolwiek negocjacji. Wiecie, to tak, jakbyście złożyli ofertę samemu sobie, udawali zaskoczonych, a na koniec przyjęli tę jakże niespodziewaną propozycję.
21. listopada dojdzie do debaty właścicieli klubów, którzy poruszą właśnie tę kwestię. Gdyby transfer Nevesa faktycznie doszedł do skutku, byłby to kolejny taki przypadek po Allanie Saint-Maximinie, którego przenosiny z Newcastle do Al-Ahli również nie spotkała się za aprobatą innych zespołów z Anglii.
Neves dla obecnego pracodawcy strzelił dwa gole i zaliczył jedną asystę w 17 meczach. Jego obecny kontrakt z Al-Hilal wygasa pod koniec czerwca 2026 roku.

