Starcie na Emirates charakteryzowała raczej gęsta atmosfera. Istotne absencje w obu zespołach, wciąż niewyrównane porachunki między trenerami i drużynami, miało się dziać. I się działo. Wiele kontrowersji, sporo akcji, walki i rywalizacji, a także intrygujących indywidualnych decyzji. Nie sposób w tym wszystkim jednak nie podkreślić, że przede wszystkim wspomniane starcie to w znacznej mierze niuanse taktyczne. Nie oglądało się tego przyjemnie, jednak sam kunszt taktyczny charakteryzował się tym, że ten kto pierwszy popełni błąd, ten prawdopodobnie przegra. Tego wieczoru, wspomniana zasada zadziałała na korzyść Kanonierów.
Kevin de Bruyne jest niezbędny do zdobywania wielkich rzeczy
To może dość kontrowersyjne, jednak faktycznie ma swoje odbicie w rzeczywistości. Belg to serce i dusza tej drużyny, a w dodatku jeden z najlepszych kreatorów na świecie. Próba zastąpienia go równie fenomenalnym, jednak o zdecydowanie innym profilu piłkarzem, jest równoznaczna z potrzebą dostosowania. A tego ekipie Guardioli w ostatnim czasie brakuje. Ciężko powiedzieć, czy powrót pomocnika będzie oznaczał ponowną hegemonię i totalną dominację, jednak wystarczy spojrzeć na Haalanda, aby stwierdzić, że de Bruyne jest w Manchesterze potrzebny niemal porównywalnie do powietrza.
Tryumf w spotkaniu o Tarczę Wspólnoty momentem zwrotnym w rywalizacji na linii Guardiola-Arteta?
Jedno należy przyznać, wydaje się, że Arsenal nie ma już jakichkolwiek skrupułów względem Manchesteru City. Chodzi tu głównie o ten stres, strach i skalę w kontekście Manchesteru City, która była szczególnie dotkliwa w minionej kampanii. Dwanaście ligowych porażek, nie ma obecnie znaczenia, bo wiele wskazuje na to, że wkraczamy w nowy etap tej rywalizacji. Arsenal nie ma już kompleksu mniejszości. Dzisiejszego wieczoru oglądaliśmy dwie, równorzędne drużyny.
Czasami wystarczy uwierzyć…
Nie, nie umieszczę tu cytatu autorstwa Parisa Platynova, choć niewątpliwie by pasował. Niezależnie od składu, możliwości, przedmeczowych analiz i statystyk, kiedy wierzysz w swoje możliwości, możesz zdobyć wszystko. To prawdopodobnie najbardziej znamienny wniosek z tego spotkania, bowiem po zobaczeniu Jorginho i Nketiaha w wyjściowej jedenastce Kanonierów, wśród lokalnej społeczności kibicowskiej panowało szeroko pojęte zwątpienie. Czasem chyba warto zaufać, a czas najlepiej rozliczy wybory…

